16 stycznia 2026 Odeszła Magda Umer. Piszę te słowa kilka dni po jej śmierci. Odchodzi wielu ludzi z mojego pokolenia, taki sens naszego istnienia. Kiedy przekraczamy 70 lat, zaczynamy o tym myśleć. Każdy na swój sposób. Magdę Umer znałam tylko “literacko”. Była bliską przyjaciółką Agnieszki Osieckiej i Krystyny Jandy, a z racji moich intensywnych dawnychCzytaj dalej „“Jeszcze w zielone gramy..””
Archiwa autora: malgoskam
Zatańczyć jeszcze raz
1 stycznia 2026 Nowy Rok. Nowy temat. Nowe wspomnienia i pragnienia. Zawsze uważałam, że taniec jest jedną z najpiękniejszych form ruchu człowieka. Taneczny ruch nie wymaga od nas niczego nadzwyczajnego. Nawet muzyki, choć ta wydaje się naturalnie pobudzającym bodźcem do poruszania się w jej rytm. Tak naprawdę wystarczy wyobrażenie sobie rytmu, który sprowokuje miękkie poruszanie biodrami, ruchyCzytaj dalej „Zatańczyć jeszcze raz”
W blasku świec
16 grudnia 2025 Najczęściej słyszymy powiedzenie: W blasku świateł… Mamy różne skojarzenia. Najszybciej przychodzi myśl – jakaś scena, mała intymna albo wielka, uderzająca bogactwem techniki, koloru. Zachwycająca rozmachem i pomysłem artystycznym. I blask świateł. Reflektorów. Zmieniających się kolorów, ich położenia i kąty ustawienia. Tam gdzie sięga blask światła, tam jest skupione nasze pole widzenia. W centrumCzytaj dalej „W blasku świec”
W listopadowy gorący dzień
1 grudnia, 2025 Kiedy zaczynam pisać ten tekst jest początek listopada. Trudno wyobrazić sobie gorący dzień w listopadzie. A tam w Polsce pewnie zimno i mroczno. Może siąpi nieprzyjemny deszcz. Może wieje ostry wiatr. A może już śnieżno i biało? Ludzie stoją na przystankach tramwajowych czy autobusowych przemarznięci nie tyle z powodu temperatury, co wilgotnejCzytaj dalej „W listopadowy gorący dzień”
Cztery Ewy – czyli jak napisać do ciebie list
16 listopada 2025 EWA 1 Jak cię nazwać? Najlepiej najstarszym imieniem kobiecym. EWA! Piękne imię. Kiedy byłam dzieckiem bardzo chciałam mieć tak na imię. Proste, krótkie. Wygodne. Nie trzeba skracać, udziwniać i zmiękczać. Miałaś inne imię. Też ładne. Długie blond włosy. Zawsze tak nietypowo uczesane. Warkocz umiejscowiony wysoko, niemal na czubku głowy. Albo wplecioną misternieCzytaj dalej „Cztery Ewy – czyli jak napisać do ciebie list „
Więdnie liść, marzenia i ja…
1 listopada 2025 (rozważania w listopadowy wieczór Święta Zmarłych) Nadchodzi jesień. Nic nadzwyczajnego. Każdego roku nadchodzi – i odchodzi… W tym roku – jakoś inaczej. Jeszcze mocno świeci słońce, jeszcze jest zielono a już kolory robią sobie miejsce na drzewach. Powinnam się cieszyć. A ja widzę tylko te kwiatki, które już przekwitły. Obserwuję łodygi brązowe,Czytaj dalej „Więdnie liść, marzenia i ja…”
Czy każdy początek musi mieć swój koniec?
16 października, 2025 Ot, banalny slogan. Początek i koniec, dwa słowa jak bliźniacze nierozłączki. Choć tak naprawdę są zupełnie przeciwstawne. Rozdzielające rozumienie tych słów na dwa odległe dalekie bieguny. Jakby nie spojrzeć, jakiekolwiek jest moje pierwsze skojarzenie – te pojęcia łączą się i natychmiast odpychają. Myślę o życiu i śmierci, o początku istnienia świataCzytaj dalej „Czy każdy początek musi mieć swój koniec? „
Zamyślenia
1 października, 2025 Środa Melancholia. Dopada wszystkich. Kiedyś i przy różnych okazjach. Mnie dociska dość często, choć nie należę do osób smutnych. Bo moja melancholia to nie smutek, chociaż ludzie często mylą te dwa pojęcia. We mnie melancholia jest „ładnym” uczuciem. Ciepłym, choć na pewno nie mogę nazwać go szczęśliwym. Melancholia to jesień. Kolory przydymione, nieostre. ZachodząceCzytaj dalej „Zamyślenia”
Ach, to lato..
16 września, 2025 Lato ma się ku końcowi. W Ameryce uważa się (nieoficjalnie), że Labor Day czyli Dzień Pracy wyznacza koniec lata. Choć tu, w Teksasie pogoda wciąż upalna. Słońce przygrzewa mocno i temperatura nie wskazuje na powoli zbliżającą się jesień. Kiedyś usłyszałam, że po Labor Day (pierwszy poniedziałek września) już nie powinno sięCzytaj dalej „Ach, to lato..”
Czekoladowo, drinkowo – całkiem przyjemnie 😀
1 września 2025 Dzieci lubią słodycze. Prawie zawsze i niemal wszystkie. W dzieciństwie lubiłam polskie krówki, toffi. Uwielbiałam landrynki w puszce, a szczególnie te, które były białe nieprzezroczyste i miały migdałowy smak. Uwielbiałam kukułki. Takie ciemno- brązowe cukierki z cieniutkimi białymi paseczkami. O ostrym smaku, jakby z „ alkoholem”. Były pyszne malagi, kasztanki i chrupankaCzytaj dalej „Czekoladowo, drinkowo – całkiem przyjemnie 😀”