1 litopada 2026
Rzadko miewam chwile “sama ze sobą”.
W młodości zawsze byłam gdzieś “tłumie”, szkoła, harcerstwo, dom, w którym nie było wiele miejsca, żeby się schować. Przez większą część życia miałam wokół siebie ludzi i zupełnie mi to nie przeszkadzało.
Lata mijały, jak u każdego, w życiu wiele się działo. Pamięć zawodzi, dużo wydarzeń po prostu uciekło z głowy. To najlepszy dowód, że nie wszystko było ważne dla naszej pamięci.
Tylko w chwilach, jakich nawet nie jesteśmy w stanie logicznie przewidzieć – nagle pojawiają się przebłyski wspomnień, które wcale nie uciekły na zawsze. Im więcej lat upłynęło, tym bardziej zadziwiają mnie te powroty.
Zadziwiają czy zasmucają? Pojawiają się znienacka. Nieplanowane, niemal nieznane. A jednak – rozpoznaję je. Są moje. Mam poczucie jakby znalazły się nie na “właściwym miejscu”. Wciskają się w każdy zakątek mózgu i krzyczą : Pamiętasz mnie??
I wtedy coraz częściej ogarnia mnie… nostalgia. Jestem zadziwiona tak szybko mijającym czasem. Jestem rozczarowana, że tak wiele moich dawnych “wierzeń”, wyobrażeń, marzeń nigdy się nie spełniło. Tak szybko uciekły i zmieniły się w mgliste przebłyski. A z drugiej strony – choć dopada mnie smutek, wiem, że w życiu nic nie spełnia się do końca.
I coraz częściej – tęsknię. Nie za niespełnionymi wydarzeniami przeszłości, ale za drobiazgami, które umknęły mi, a ja nie umiałam ich złapać.
Tęsknię za “głupim” młodzieńczym śmiechem bez powodu, tęsknię za podskokami z radości bez uzasadnienia. Tęsknię za rozmowami, które przychodziły nagle i odchodziły jeszcze szybciej. I za tym, że ich nie pamiętam, choć na pewno wtedy były ważne.

Tęsknię za szybkim makijażem robionym pewną ręką w biegu, za tym, że gdy niosłam filiżankę pełną kawy, nie drżały mi ręce. Że miałam siłę iść i iść i nie czułam zmęczenia. I że gdy budziłam się rano, nie myślałam, że to “pierwszy dzień mojej reszty życia”.
Ze zdziwieniem odkrywam, że żal mi dni, które uważałam za “beznadziejne”. Za “takie sobie”… Biegałam, nie myśląc, że trzeba trochę wolniej, że nie warto było zamartwiać się błahostkami. Żal mi, że tak bardzo to się zmieniło.
Bywa, że tęsknię za chwilami, gdy bolał mnie brzuch, bo motyle latały w nim jak oszalałe. Za spojrzeniami facetów, którzy oglądali się za mną na ulicy i ja to czułam, ja o tym wiedziałam… I udawałam, że nie zauważam.
“Małgośka, głupiaś ty…” Maryla Rodowicz zawsze miała rację w swojej piosence, choć pewnie w tamtym czasie jej “głupota” niewiele różniła się od mojej…
Tak buduje się młodość. Tak wygląda zwyczajne życie. Może dla niektórych bywa bardziej zabawne albo okraszone większymi sukcesami. Może ktoś nie musiał zakładać “różowych okularów”, by ubarwić swój świat na kolorowy…
Ale po latach – tęsknota jest niemal taka sama. Tęsknić – to znaczy wciąż być zdolnym do kochania. Tęsknić – to wracać do bogactwa, które darowało nam życie. Tęsknić – to znaczy mieć do czego powracać. Wszystko, co mieści się w tym słowie – ma pozytywne znaczenie.
A jednak – tęsknota boli. Bywa, że nas niszczy.
Nie chcę wgłębiać się w to uczucie, gdy niesie ze sobą boleść i smutek. Wtedy na ratunek przybywa nam – nostalgia. Siostra tęsknoty. I przynosi ze sobą ciepło. Powoli rozgrzewa nasze myśli, przyciąga jaśniejszą stronę wspomnień. Nostalgia ma w sobie wiele smutku, ale już nie boli. To emocje, które ogrzewają, zamieniają bolesne chwile w słodko-gorzkie wspomnienia. Nostalgia to poduszka, w którą lubimy się wtulić, gdy łzy po smutku już wyschły. To także często pomost pomiędzy nadmierną tęsknotą, a powrotem do normalnego życia.
Myślę o moim domu dzieciństwa. O latach, gdy w domu nie było łazienki i ciepłej bieżącej wody. O latach, gdy wiedza o świecie była dla nas bardzo ograniczona.
Wspominam nostalgicznie bieganie pomiędzy łanami zbóż na wsi w czasie wakacji, pierogi z borówkami (czy jak ktoś chce – z jagodami), które Mama przynosiła nam nad rzekę Łososinę, byśmy nie musieli przerywać swojej zabawy na „łąkach” kamyków, na brzegach rzeki.
Wspominam tę chwilę, gdy dostałam od taty duży pierwszy adapter w zielonym pudle i dwie płyty “długogrające” (chyba tak to nazywaliśmy). Jedna, to były piosenki “Skaldów” – krakowskiego zespołu mojej młodości. Druga – z piosenkami Czesława Niemena. Całymi godzinami słuchałam piosenek: “Sen o Warszawie”, „Pod papugami”, “Czy mnie jeszcze pamiętasz” czy “Dziwny jest ten świat”.
A piosenki Skaldów? – cóż, nie było prywatki, żeby zabrakło tych utworów…
Czasami nadal ich słucham, choć przesadnie “muzyczna” nie jestem. W chwilach tęsknoty a raczej nostalgii, wracam do tamtych dni. I wcale nie myślę, że były złe. Dla nas – były pełne zdarzeń, były ważne. Wypełniały każdy dzień.
Czasem zastanawiam się, czy nasza “uboga era” młodości była gorsza niż współczesne czasy? Ha, na pewno bezpieczniejsza! Czy taka ”wolność”, jaką dziś cieszy się świat, naprawdę była naszym marzeniem? Nie wiem, czy to mój wiek „peselowy” czy może trzeźwa ocena tego, co wokół nas się dzieje, uświadamia mi, że nie chciałabym teraz być młoda… (no, może czasem tak 😄).
Dlaczego na świecie jest tylu despotów, psychopatów zapatrzonych tylko w siebie? Chaos dzisiejszego świata jest nieograniczony, a wolność wyraźnie pojmowana zupełnie inaczej, niż to było w wyobrażeniach i marzeniach mojego pokolenia.
A może my byliśmy zbyt naiwni? Horyzonty naszej wiedzy nie sięgały tak daleko jak dzisiaj. A technologia, globalizacja, Internet zrobiły tyle dobrego, co i złego. Może nawet tego drugiego – więcej. Za dużo.
Ludzki mózg ma zawsze taką samą pojemność. Wczoraj i dziś ma takie same szanse. Tylko bodźce były inne. Wiedza dochodziła do nas “inaczej”. Ale to wcale nie oznacza, że gorzej.
Każda epoka ma swoich geniuszy. Leonardo da Vinci, Mikołaj Kopernik, Maria Curie-Skłodowska… dziesiątki innych. Genialni malarze, pisarze, fałszerze, lekarze, sportowcy. Czy byli mniej ważni, mniej mądrzy, mniej inteligentni niż dzisiejsze młode pokolenie?
Nie. I nie mieli pojęcia o internetowym świecie. Ale też pisali książki, odkrywali nowe lądy, wymyślili prąd, szczepionki, zbudowali niesamowite wieżowce i polecieli na księżyc.
Kiedy patrzyłam w Egipcie na Piramidy i na niesamowite wieżowce w Las Vegas – myślałam z nostalgią: jaka to była epoka, jacy ludzie? Czy inni niż my?




Egipt, Las Vegas, Dubaj i tysiące innych genialnych ludzkich poczynań, które zachwycają niezależnie od epoki, za to zależnie od ludzkiej myśli i geniuszu.
Świat będzie się zmieniał. Ale ludzie pozostaną tacy sami. Zawsze otwarci na wiedzę, na nowości. Będą marzyć i sięgać po te marzenia, wierzyć w dobro.
A później… wracać do swoich czasów. Z tęsknotą i z nostalgią. Nawet jeśli kiedyś było gorzej, nawet jeśli było trudniej.
*************************
O nostalgii stworzono morze piosenek. Ta będzie o nostalgii do czasów tak niedawnych lat 80-90-tych, a tak różnych od dzisiejszego świata… (właściwie już nawet nie mojego, a raczej moich dzieci..) Kto je pamięta, uśmiechnie się rzewnie, kto nie pamięta, posłucha ze zdziwieniem… To już nie jedna epoka, to lata pędzące jak rakieta kosmiczna. Tak życie zmieniło się w ciągu 50 lat.
Spiewa MELODAI „Gdzie są te czasy”



