1 maja 2026
Nie, żebym miała zamiar znów wiosennie przynudzać. Wiosna nigdy nie jest nudna! Jest świeża, zielona, pięknie pachnie i zawsze niesie ze sobą coś nowego. I o nowościach (“i starościach” też) będzie dzisiaj.
Każdy wie, że wiosna to odnowa. Od-nowa. Zaczynamy nowy rok, nowe życie roślin i zwierząt. Gdziekolwiek spojrzymy – nowe budzi się w nas, obok nas, wokół nas. I to jest zawsze dobry znak. Upraszczam – wiem. Ale tyle radości jest we mnie w marcu, a w kwietniu i maju jeszcze dużo więcej.
Mam swoje osobiste powody – na jakiś czas (na jak długo..?) uspokoiły się moje dolegliwości zdrowotne, mam dużo rodzinnych radosnych wydarzeń, chce mi się “fruwać” chociaż wiem, że jutro może być inaczej.
Wiosna meteorologiczna zaczyna się od dnia, w którym długość nocy wyrównuje się z długością dnia. W zależności od… i tu nie będę wymieniać szczegółów, bo mogę strzelić głupotę, ale ogólnie mówiąc, zazwyczaj dzieje się to 20/21 marca. Często, niestety, nie ma to nic wspólnego z pogodą, bo w marcu może padać śnieg i wciąż być zimowa aura (no, może nie w Teksasie). W kwietniu może uderzyć w nas kilkudniowa fala bardzo ciepłych dni i tak, co kilka dni zmieniać swoje atmosferyczne oblicze. Maj już bywa uprzejmiejszy, choć “zimni ogrodnicy” czy “zimna Zośka” nieraz dają w kość…
W Teksasie jest trochę inaczej – wiadomo: wiosna trwa pięknie mniej więcej jeden dzień, a potem… lato lato, lato 😂. Taki jest najprostszy opis pojawiającej się corocznie wiosny. Za oknem i w kalendarzu.
Ale wiosna niesie dużo zmian, których na pierwszy rzut oka nie zauważamy.
W naszym podwórku, po drzewach, krzewach i płocie biegają często wiewiórki. Kiedyś w moim dzieciństwie wiewiórki były rude, sympatyczne i nieczęsto można było je spotkać. Za to królowały w wielu bajkach dziecięcych, były sprytne, przebiegłe i miały zawsze dwa wysunięte do przodu duże ząbki. Czy dobrze pamiętam?
Nasze “współczesne” teksańskie wiewiórki są nadal sprytne i szybkie, ale nie są tak pięknie rude, raczej szare, chude i wydają się “bardzo kłótliwe” 🤔 😀. Wiecznie się gonią, straszą, biegają na wyścigi jedna za drugą. Często je obserwujemy siedząc na tarasie przy kawce czy śniadaniu. Mam wrażenie, że z wiosną nieco zmienia się ich kolor, ale na pewno do rudego jeszcze im daleko. Mają więcej energii i w ogóle nie mają respektu dla nas – mieszkańców tego domu i podwórka.
Nasza sąsiadka zostawia im gdzieś orzeszki ziemne, takie w “fasolkowych” łupkach, a wiewiórki biegają po moich doniczkach z kwiatami, kopią dziury (całkiem głębokie) i zostawiają sobie tam orzeszki.. W efekcie – pewnie nie pamiętają, gdzie je zostawiły – za to ja mam skopaną ziemię w doniczkach, a nierzadko podgryzione korzonki moich roślinek.

Cóż, zwierzątka też mają prawo do zmian wiosennych, więc tylko o nich opowiadam. I naprawdę nic im złego nie robię, chociaż czasem jestem na nie bardzo zła😏.
Pojawił się też w ogródku “ktoś” kto skopał trawę w wielu miejscach i zrobił całkiem niemałe dziury. Urzęduje sobie w nocy, w dzień śpi po “ciężkiej” pracy. Z pomocą mojej przyjaciółki założyliśmy kamerkę, żeby dowiedzieć się kto z nami mieszka i okazało się że to “mały possum-ek” jak pieszczotliwie nazywa go moja przyjaciółka A. Possum czyli po polsku opos wcale nie jest taki mały i taki miły. Jeszcze nie wiemy w jaki sposób wypowiedzieć mu tu mieszkanie, ale się dowiemy…
Marcowa energia, uśpiona w ludzkich organizmach na czas zimy (a może tylko wykorzystywana na inne działania) budzi się ze zdwojoną siłą, ludzie szaleją w ogrodach, w parkach – spacerują, biegają, organizują towarzyskie spotkania i imprezy.
I zajmują się sobą! Odnowa z działu “chcę być piękna, młodsza i świeża” każdemu się udziela, nie wyłączając starszych pań i panów. Nowe ciuchy, nowe kolory – jasne, ostrzejsze, pobudzające oko i mózg do radości. Odnowa biologiczna – zmiana koloru włosów, maseczki, wizyty korekcyjne. Patrzę w lustro i widzę już nie tylko kilka nowych zmarszczek, ale po-zimowe zmęczenie, bladość cery. Nie chcę tak! Nowy podkład, nowy kolor pudru, trochę różu. Podkreślam oko czarną kredką, maluję lekko powieki. W tym roku nie zmieniam koloru, choć… to dopiero początek wiosny, więc może lato przyniesie ochotę na nowe odcienie.
Biegnę do sklepu (och, wiele miesięcy tam nie zaglądałam), szukam czegoś nowego, nie tylko w kolorach, ale i w stylu. Niestety, nie wszystko jest dla mnie. Już nie powiem o długości sukienek czy spódnic (krótkie odpadają!), ale na przykład w tym roku modne są bardzo szerokie spodnie, luźne i ocierające się nogawkami o ziemię. Ja w takich wyglądam okropnie! Niezależnie, co kto mi mówi – ja czuję się w tym źle.
Przy okazji – rzucam oko na męskie rzeczy, kupuję mężowi nową koszulę i jasną lekką marynarkę. Mąż coś tam “nadaje”, że ma w szafie dużo koszul, że nic nie potrzebuje… Ale ja swoje wiem – odnowa to odnowa. Trzeba poczuć się po nowemu i wiosennie. Zabieram też na zakupy przyjaciółkę, zawsze fajniej we dwie. Udaje się, że i ona odświeża się “wiosennie”. Miły lunch, pogaduchy – świat jest lepszy!
Uwielbiam odwiedzać tutejszy sklep “Trader Joe’s”. Pozornie – market spożywczy jakich wiele w Houston i wszędzie indziej. A tak naprawdę ma dużo innych produktów niedostępnych w podobnych sklepach. Ale dla mnie największą zaletą tego miejsca jest wspaniały wybór sezonowych kwiatów!!! Sklep ma dwa wejścia – z przodu i z tyłu budynku i pierwsze na co natyka się klient, to ogrom kwiatów. Mnóstwo bukietów, dużych i mniejszych. Wiosennych – żonkile, tulipany, frezje, szafirki, hiacynty, róże. Nieco później będzie nawet bez (lilak – u nas nie rośnie, a bardzo nam go brakuje! i tego niepowtarzalnego zapachu…), słoneczniki – i pewnie jeszcze dużo innych, o których w tej chwili nie pamiętam. Niestety (a może i dobrze 😂) ten sklep znajduje się dość daleko od nas i nie bywam tam zbyt często.

Ale gdy już jestem, to oprócz wózka pełnego specjałów niedostępnych gdzie indziej, mam zawsze bukiety kwiatów. Oszałamiają mnie, szczególnie wiosną. Właściwie w każdej porze roku. Wybór jest wspaniały, zachwycający kolorytem i zapachem. Może właśnie dlatego ten sklep musi być niezbyt blisko mojego domu 🤔.
Jak niemal każda kobieta, lubię także dbać o paznokcie. Zmieniam za każdym razem ich kolor, bawi mnie to i śmieszy. Nie korzystam ze sztucznych paznokci, ale na moich własnych mogę położyć “kocie oczka” albo jakieś ozdóbki (no, tego raczej nie robię często 😀).
Żałuję tylko, że z wiekiem i dużą liczbą problemów z nogami i stopami, nie mogę już cieszyć się butami jak dawniej. Kiedyś to był kolejny element odnowy. Buty uwielbiałam – płaskie, na obcasach, sportowe i wyjściowe. Kozaki i sandałki. Dziś moja kolekcja jest ograniczona… Na szczęście sportowe codzienne buty są ozdobne, w wielu kolorach, i nosi się je teraz prawie do wszystkiego!
No i nikt jeszcze (nawet mój własny mąż!) nie ograniczył mi zmian w kolekcjonowaniu torebek, dużych, małych, śmiesznych i wielokolorowych. Zabawa w odnowę trwa!
Piszę sobie o drobiazgach dziennych, o nieważnych i mało ważnych sprawach. Ale nasze życie składa się właśnie z malutkich elementów i im bardziej będą przyjemne, tym milszy będzie nasz każdy nowy dzień.
Każdy z nas ma wystarczająco dużo małych, a czasem i większych problemów. Możemy jednak znaleźć powody, które staną się przeciwwagą stresu i smutków.
Nie na darmo ktoś wymyślił przysłowie “Mała rzecz, a cieszy” 😉.
Nie trzeba wywracać swojego życia “do góry nogami”, żeby poczuć przypływ energii, dostrzec coś nowego. Naprawdę łatwo jest przywrócić lepszy nastrój, wyczuć różnicę pomiędzy wczoraj a dziś.
Świeża zielona sałata, pomidor z ogródka, zielona cebulka… Jedzenie też jest ważną częścią odnowy naszego organizmu. Smaki, których nie było w zimie też przyniosą uśmiech. I okazję do spotkań z bliskimi, z przyjaciółmi.
Dlaczego właściwie o tym piszę, przecież wiem, że to NIE odkryje przysłowiowej “Ameryki”. Wiem też, że ludzką rzeczą jest zapominanie o sobie, o swoich potrzebach, o maleńkich elementach codzienności, które umilają życie.
Kup mały kwiatek – dla siebie! Postaw na stoliku a poczujesz radość. Uśmiechniesz się do niego, a tak naprawdę do siebie. Poczujesz ciepło w sercu. Lekkość oddechu…
To będzie wiosna. Kolejna wiosna, którą – jeśli zechcesz – zauważysz i docenisz.
Więc, Kochani, do roboty! Złap lustro i spojrzyj, weź miotłę i posprzątaj, pomyśl, że kolor żółty, zielony czy pomarańczowy też jest piękny. Schowaj czerń i brąz na jesienne wieczory.
I pomyśl – ta wiosna jest od-nowa dla mnie!
****************************
A wpis nie byłby w pełni wiosenny, gdybym nie zakończyła go piosenką Marka Grechuty „Wiosna, ach to ty” Miłych wspomnień! 🤩








