“Świat schodzi na psy” 

16 czerwca 2025

Tak właśnie myślałam o sobie i swoim pechu, jaki dopadł mnie kilka dni temu. 

Nowy tekst o tym właśnie tytule był skończony i już  skopiowałam go, by przerzucić na stronę WordPress, gdy zamiast mojego efektu kilku dni pracy, z przerażeniem ujrzałam absolutnie czystą kartkę. W pierwszym momencie szybko myśląc (pewnie za szybko!) zaczęłam robić komputerowe ruchy, by przywrócić moje słowa, ale niestety – NIC się nie zmieniło. Poszukiwania własne, pomoc Google’a na nic się zdały.  Trwało to kilka dni, aż z bólem serca i ze złością na cały świat musiałam pogodzić się z faktem, że wszystko co było na “kartce komputerowej” – ZNIKNĘŁO!!   

Z uporem maniaka wracałam i próbowałam nowych i starych sposobów, trwałam w kolejnych rozmowach z „Google Support”, ale nic nie zmieniało faktu, że mój tekst odfrunął. A najgorsze jest to, że musiałam przyznać się samej sobie, iż to ja kliknąłem coś nieplanowanego i to moja wina (wciąż niewyjaśniona w moich dociekaniach w głowie i pamięci), że tekst zniknął. 

Zamknęłam więc komputer, a raczej tę jego część, która taką nieprzyjemność mi zrobiła. Wciąż wyświetla mi się w pamięci wiele filmowych scen policyjnych i hakerskich, kiedy specjaliści od komputerów czy telefonów komórkowych w mig odkrywają zatuszowane e-maile i SMS-y. Dlaczego mojego “niewinnego” wpisu nikt nie potrafi przywrócić?? 

A jak już, targana naprzemiennie uczuciami urazy do świata, pretensji do siebie, że coś zepsułam i jeszcze nie wiem jak to zrobiłam, przełknęłam myśl, że wszystko “schodzi na psy”… i postanowiłam wrócić do tytułu i napisać tekst “po nowemu”.

…przecież ludzie kochają psy!!

Bo przecież wiadomo, że nie da się tak samo. Uleciało dużo, z przerwami na złość i niechęć do siebie, do pisania i do świata. 😡 

Otóż – oświadczam z pełną rozumną szczerością, że absolutnie NIE uważam, by powiedzenie “świat schodzi na psy” było prawdziwe.                   Wręcz odwrotnie – świat nie jest coraz gorszy tylko… inny! I dlaczego “na psy”?? 🤔 

Kiedy kilka tygodni temu to powiedzenie zaczęło prześladować moją głowę, buszowałam, gmerałam, poszukiwałam wyjaśnienia tego sloganu. Przecież wszystko ma swój początek. I okazało się, że etymologia tego zdania ma wyjaśnienie w bardzo dawnych czasach. 

W starożytności nazwa “pies” była używana jako – wyzwisko! Tak, wiem, że trudno w to uwierzyć, bo dziś pies to najlepszy przyjaciel człowieka, ale kiedyś był niemal przekleństwem.                                                                                                       

W  średniowieczu, kiedy pies wciąż nie był “zaprzyjaźniony” z człowiekiem, a jednak lgnął do ludzi, człowiek biedny i wygłodniały uważał psa za zbędnego, wręcz przeszkadzającego “członka rodziny”.  Pies był odsuwany, przeganiany,  porzucany, bo stanowił konkurencję dla wyżywienia i utrzymania rodziny. W ten sposób pies tracił swoja pozycję, miejsce blisko człowieka. I nie był częścią rodziny.  A rodzina była “światem” dla zwykłego człowieka.  Miejsca, gdzie były wyrzucane resztki niepotrzebnego zepsutego jedzenia były „domem” opuszczonych psów. Miejsca brudne, śmietniska. A wśród tego upodlonego obrazu – pies…

I tak narodziło się powiedzenie “świat schodzi na psy”.  Z biegiem wieków, lat miejsce dla psa ulegało zmianie na znacznie milsze i psu i człowiekowi. Dziś przecież niemal każdy lubi psy, nawet jeśli sam ich nie posiada (tak jak ja). Pies dla człowieka jest przyjacielem, często traktowany jak członek rodziny. Bywa, że jest ulubieńcem, pupilem właściciela i ma się lepiej niż… jego właściciel. 

Jeden z wielu plakatów filmu „Pieski świat – Mondo Cane” (z sieci)

Przypomniał mi się dawno temu oglądany film pt “Pieski świat – Mondo Cane” (1962). Pamiętam, że zrobił na mnie wstrząsające wrażenie. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie szczegółów, bo dużo czasu minęło. Pamiętam wciąż kilka scen, jak w różnych kulturach traktuje się psy (do dzisiaj ??), jak sprzeczne są w ludzkich uczuciach oceny psów, jak okrutne rytuały mogą być uważane za “normalne i poprawne”.  Pozostał mi też w pamięci odwrotny obraz – piękny wypielęgnowany cmentarz dla psów (chyba w USA choć nie pamiętam w jakim stanie). Nagrobki eleganckie, świeże kwiaty, imiona psich pupili i słowa wyrażające czasem większy żal niż po człowieku…       

Jasno można stwierdzić, że tytułowy slogan nie ma dziś uzasadnienia. A jednak – wszystko co oceniamy jako gorsze niż za „naszych czasów”, właśnie tak określamy. Jeśli coś/ktoś stracił swoją pozycję, renomę, pogorszyła mu się  sytuacje życiowa – kwitujemy “zszedł na psy”.  A jak jeszcze do tego w naszych przemyśleniach dołączą narzekania na polityczne i społeczne bolączki i niewygody, słowo  świat staje się odnośnikiem na wszystkie niedogodności. Bo według starszego człowieka, który pamięta siebie z czasu, kiedy dawał sobie radę z rzeczywistością, cokolwiek, co dzieje się teraz i tu – jest gorsze niż kiedyś. Zdegenerowane moralnie lub fizycznie i prezentuje podupadły poziom. 

A tak naprawdę sedno tkwi w tym, że świat się zmienia każdego roku i dnia, a starszy człowiek nie nadąża, nie umie sobie poradzić w nowej rzeczywistości, która jawi się mu nieprzyjazna i dlatego “gorsza” niż kiedyś. 

A potem już niemal lawinowo powstawały podobne związki frazeologiczne – np. “wieszać na kimś psy” (obmawiać, oczerniać kogoś), “coś jest psu na budę” (czyli niepotrzebne, niepraktyczne, bez sensu), ”goić się jak na psie” (goić się szybko i bez komplikacji), “całuj psa w nos” (nic z tego nie będzie…) i wiele podobnych. A, i jeszcze “pogoda pod psem!” czyli brzydka.  W tym wypadku, to już zupełnie nie rozumiem, dlaczego zła pogoda musi być pod psem, a nie może być pod kotem, krową czy szczurem… “Szczurowa pogoda” – nie brzmi wcale gorzej niż ta pod psem. 😊

Mam wielki żal do tych, co powtarzają – trochę bezmyślnie a trochę z przyzwyczajenia – zdanie “świat schodzi na psy”. Biedne psy, choć to zazwyczaj prawdziwi przyjaciele człowieka, w tych porzekadłach służą często do określenia czegoś negatywnego. ☹

Na szczęście – obserwując różne zjawiska, mądrze i wnikliwie, potrafimy ocenić, że współczesny świat nie jest gorszy niż ten “stary”. Jest tylko inny. Może więc w czyimś mniemaniu pogarsza się jakość artykułów codziennego użytku, jedzenia, muzyki, którą ktoś kiedyś słuchał, mody, która całkowicie się zmieniła i zmienia co sezon. Nowości komputerowych, systemów bezpieczeństwa, nowoczesności i inności, które wkraczają w każdą dziedzinę życia. Ale czy to oznacza, że młodzi ludzi budują świat, który “schodzi na psy”? Czy może oznacza, że my tak oceniamy świat młodych?  

NIE!! Całkowicie sprzeciwiam się takiemu poglądowi. I nie dlatego, że jestem zafascynowana tym co nowe, ale dlatego, że jeśli coś wydaje nam się gorsze, niż było kiedyś, to przyczyna leży w nas samych. Coś nam się nie udaje, bo nie umiemy się już tego nauczyć, przystosować się do nowych norm. Kogoś/coś trzeba więc za to obwinić… “Świat jest gorszy – świat zszedł  na psy” – świat podupada, kultura zmienia się na niezrozumiałą, muzyka jest za głośna… wszystko nie tak, czyli musi być gorzej! 🤗

Moje ostatnie doświadczenie z “ucieczką” tekstu z komputera najlepiej mi uświadomiło, że to nie zły świat jest temu winny. To ja coś zawaliłam. Może niechcąco, może nieświadomie, a może dlatego, że moja wiedza nie zarejestrowała czegoś, co było istotne dla zachowania tekstu. Moja wina. Nie świata.

Hamlet i Ofelia – czyli Hugo Tarres i Helena Englert w „Hamlecie” 2025

Niedawno (w kwietniu) w Warszawie odbyła się  premiera “Hamleta” według Szekspira, którą wyreżyserował Jan Englert. Było to jego pożegnalne przedstawienie. Tak właśnie aktor, a w tym przypadku także reżyser, żegnał się z funkcją dyrektora Teatru Narodowego .

Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale właśnie ten spektakl “Hamleta” okazał się być wydarzeniem wyjątkowym. Głównie dlatego, że reżyser postanowił obsadzić w nim w roli Ofelii młodziutką 24-letnią aktorkę, Helenę Englert – swoją córkę. A główną tytułową rolę Hamleta powierzył 21-letniemu (jeszcze studentowi warszawskiej Akademii Teatralnej) Hugo Tarresowi.

Hugo Tarres – najmłodszy w historii teatru (21-letni) aktor grający rolę Hamleta.

Oboje Młodzi – jak wynika z gorących recenzji (nie moja to opinia, ale wierzę, że uda mi się oglądnąć niedługo ten spektakl) spisali się brawurowo. Zachwytom i brawom nie ma końca. Dodatkowo “Hamlet” wpisał się fantastycznie we współczesne potrzeby rozumienia tego ponadczasowego dramatu.  

Jan Englert połączył na scenie pokolenia, udowodnił, że świat kultury i sztuki “nie schodzi na psy”. Wręcz przeciwnie! Reżyser odświeżył tradycyjny wizerunek “Hamleta”, pokazał, że to, co jest nienaruszalnym ludzkim wizerunkiem człowieka czasów Szekspira, może być fascynujące i prawdziwe dla młodego współczesnego człowieka. Można kontynuować i zmieniać świat w każdej kategorii i niekoniecznie musi być to na gorsze.  

Helena Englert – córka Jana Englerta i aktorki Beaty Ścibakównej – z rodzicami (zdjęcie dolne) I plakaty dwóch filmów z Heleną E.

Znam Helenę Englert (rocznik 2000) z filmów i seriali tj. “#BringBackAlice”, “Pokusa”, “Znaki”, “Żywioły Saszy – Ogień” czy najnowszy serial “Śleboda”. To świetnie zapowiadająca się aktorka młodego pokolenia. Podobnie Hugo Tarres (rocznik 2003) znany już z serialu “Krucjata” i filmu “Piep*zyć Mickiewicza”. I wielu innych.. Englert zaufał swojemu studentowi i powierzył mu główną rolę – Hamleta. Dotychczas te role “Hamletowe” niemal zawsze były zarezerwowane dla dojrzałych i doświadczonych aktorów. To co zaeksperymentował J. Englert, to najlepszy dowód na to, że świat idzie dobrą drogą, w dobrym kierunku.

Gdy rozmawiamy z przyjaciółmi o polskich filmach, teatrze i zapamiętanych wielkich kreacjach aktorskich, niemal zawsze sięgamy do aktorów starego pokolenia.                          

Aktorzy – ojciec i syn: Damięcki, Stuhr i Lubaszenko

Kiedy wśród znajomych ktoś mówi – Stuhr – myśli Jerzy, a przecież obok, już od lat gra wspaniały aktor, syn Jerzego – Maciej. Klan Damięckich – Maciej i jego dzieci Matylda i Mateusz. Także jego bratanek – Grzegorz Damięcki. Edward Lubaszenko i jego syn – Olaf.  Piotr Garlicki i syn Łukasz. I wielu innych.   Kolejne pokolenia są tak samo dobre jak ich ojcowie.

Często słyszymy słowa “Człowiek to brzmi dumnie”. A przecież pies to dobra, wierna człowiekowi istota. Ma swój charakter, czuje instynkt oddania i przywiązania do człowieka i psiej miłości. Może więc PIES też brzmi dumnie?

 …Czyli powiedzenie “świat schodzi na psy” powinniśmy zamienić na zupełnie inne?


BACK

10 myśli na temat ““Świat schodzi na psy” 

  1. Tak, pies jest we wszystkich znanych mi powiedzeniach synonimem czegoś negatywnego. Do wymienionych przez Ciebie dodałbym jeszcze określenie policjantów przez światek przestępczy, spotykane właściwie we wszystkich polskich kryminalnych filmach i serialach współczesności. Nie wiem, czy tak było w czasach, gdy te służby nazywały się milicją, pamiętam określenia „gliniarz” czy „blacharz”, ale psami ich chyba nie nazywano. Teraz to nawet przedstawiciele tych służb używają tego słowa wobec samych siebie.

    Nie mam zupełnie żadnej wiedzy na temat używania słowa PIES w stosunku do policjantów w jakimkolwiek innym kraju czy kulturze.

    Ale popularność powiedzeń, porównań czy nawet przysłów z użyciem słowa PIES może być odbierana pozytywnie. Bo skoro się do nich nawiązuje tak często, to świadczy też pewnie i o tym, że ludzie o nich, to znaczy o psach, mówią, myślą i… je po prostu mają. Jak ze zdjęć w Twoim wpisie wynika, wiele psów jest w naszej rodzinie, i jest im tam dobrze. Więc jeśli świat schodzi na takie psy, to może idzie w dobrym kierunku?

    Wacek

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Oh, faktycznie policjanci uciekli mi z głowy, a to takie popularne. Jeśli popatrzeć pozytywnie, że policja(np. kryminalna) węszy jak psy i ma takie sukcesy w tym „węszeniu” to można by powiedzieć, że nie jest to określenie negatywne😃

      Polubienie

  2. Spytałam Google czy świat schodzi na psy. Nie wiedział, ale znalazł to określenie w brytyjskim słowniku www.collinsdictionary.com/dictionary/english/going-to-the-dogs

    a także piosenkę youtu.be/15x0nuIJkUY?si=TL2GewiMe28pX8ya

    i film http://www.filmweb.pl/film/Fabian+albo+%C5%9Bwiat+schodzi+na+psy-2021-869418

    Przypomniały mi się różne głosy i przykłady schodzenia na psy..  Jak dobrze by było gdyby takie rzeczy dało się zmierzyć, wyliczyć i po prostu poprawić. Zmienić algorytm?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zmienić algorytm.. tak, często by się przydało. A szczególnie w przypadku „…psów” Ale jeszcze bardziej potrzeba nam otwartości na takie „podsumowania” jednym zdaniem. Jak to mówi jeden z bohaterów śmiesznego (życiowego filmu – z przymrużeniem oka) – „Życia nie oszukasz” I znów wyszło powiedzonko😂😂

      Film znalazłam, piosenki jakoś nie mogę namierzyć.. Dzięki !!

      Polubienie

    1. Ha ha! to właśnie w Doc mi „uciekło”! Nie w WordPress.. Wiadomo, rzeczy się zdarzają – nie tylko mnie a mnie coraz częściej🤣

      I podsumowując – twój świat „zszedł na psy” w bardzo pozytywnym sensie. Bardzo mnie to cieszy !

      Polubione przez 1 osoba

  3. Tak , zgadzam sie , ze PIES to brzmi dumnie. Te wszystkie negatywne powiedzenia powinny wyladawac na smietniku frazeologicznym. Mielismy trzy pokolenia bokserow , Bartka z bidula I obecnie Ade , tez z bidula . I one wszystkie byly ( i jest ) cudowne. A kazdy inny charakter. Co do Twojego stwierdzenia , ze swiat idzie dobra droga , w dobrym kierunku bo Englert powierzyl wazne role , w waznej sztuce mlodym aktorom , to tutaj moja Droga Przjaciolko, troche sie wedlug mnie rozpedzilas . Patrzac wokol nie podzielam Twojego optymizmu . I przesladuje mnie uporczywie wizja z filmu ” Kabaret ” .

    Polubione przez 1 osoba

    1. Czyli ideę mojego wpisu popierasz!😀👍

      A jeśli chodzi o Englerta i „Hamleta” to tylko jeden wybrany przeze mnie przykład. Jak wiesz, często sięgam do literatury, filmu czy teatru, bo to mnie fascynowało i fascynuje zawsze. Wolę oglądać świat przez sztukę i być optymistyczna. A jak cię znam ( od stu lat) ty skierowałeś myśli w stronę polityki😏 A to nigdy nie jest optymistyczne…

      Ja widzę szklankę do połowy pełną, a ty odwrotnie!

      czyli – odwieczne – „kij ma dwa końce” Ale wiesz, że z optymizmem łatwiej żyć niż niż bez..

      Polubienie

      1. Wiesz Malgosiu , z moja szklanka to nie jest do konca tak . Nie mam problemu, ze patrzysz przez pryzmat sztuki , ale uwazam ze robisz to wybiorczo by dodac sobie optymizmu. A nie kazda sztuka jest przepelniona optymizmem. A optymizm to tez bliski kuzyn ” Elpis ” ( nadziei) , ktora byla ( a moze dalej powinna byc) uwazana za najgorsza z plag w puszce Pandory. Nie jestem az tak do konca stlamszony ale staram sie byc realista w swiecie , w ktorym przyszlo nam zyc.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Oczywiście, że wybiórczo! To przywilej pisania własnego bloga!! I także tego, ze ktos kto czyta moze wypowiedzieć swoje zdanie, niekoniecznie takie samo jak moje. Czyli – wszystko gra😃.

          Polubienie

Dodaj odpowiedź do Idzie Wiosna Anuluj pisanie odpowiedzi