1 kwietnia 2025
Kłopoty z oczami ma każdy. Wcześniej czy później nas dopadają. U mnie pojawiły się jeszcze w dzieciństwie, pierwsze okulary musiałam założyć na nos, gdy byłam w czwartej klasie szkoły podstawowej. I o dziwo, nie czułam się skrzywdzona z tego powodu. Właściwie byłam zadowolona, że mam coś nowego. Pamiętam je bardzo dobrze. Oprawki były ciemno czerwone, kształt taki “łezkowaty”. To chyba było tuż przed wakacjami, bo utkwiło mi w pamięci, że testowałam je podczas letnich zabaw na wsi i kiedy wróciłam do szkoły byłam już z nimi “zaprzyjaźniona”.
Wtedy wyrosłam już z wieku, gdy inne dzieci śmiały się z okularników i nie przypominam sobie z tego powodu niemiłych momentów. Nie pamiętam kiedy, ale z czasem przestałam używać okularów codziennie, raczej tylko do czytania i pracy szkolnej. Okulary były mi potrzebne, ale mogłam także bez nich funkcjonować. Nie wiedziałam wtedy nic o soczewkach kontaktowych, a już na pewno nie interesowałam się medyczną korektą, która mogłaby poprawić wady wzroku.
A wady oka rosną po cichutku z wiekiem i pewnego dnia uświadamiamy sobie, że widzimy nieostro, mamy kłopot z obrazem z daleka. Coś nas denerwuje, irytuje, swędzi, piecze… Oko zaczyna się buntować i już nie “koresponduje” z resztą organizmu.
Brak widzenia albo widzenie zamazane, to ogromny problem w życiu. Na szczęście ten dział medycyny już jest głęboko rozpoznany i wszelkie korekcje, kontakty, okulary pomagają nam żyć z problemami oczu. Biznes ma tu też swoje “trzy grosze”, bo ciągle korzystamy z lepszych kontaktów, z pięknych i modnych oprawek, jakie kto sobie życzy. Wybór jest ogromny, moda się zmienia i każdy z nas może dobrać to, co mu się najbardziej podoba. Wszelkie operacje, które potrzebuje oko są wykonywane na wysokim poziomie i zazwyczaj za pomocą sprzętu, który sprawia wrażenie niemal kosmicznego.
Oko to także część twarzy. Oczy są elementem piękna i także z tej przyczyny dbamy o nie bardzo specjalnie. Przedłużanie rzęs, korekty brwi na wiele sposobów, a w późniejszym wieku wygładzanie zmarszczek wokół oczu, “worków” pod oczami to niemal jak regularna konieczna higiena. Oko ma swój zewnętrzny codzienny wygląd i ma swoje dno, którego nie jesteśmy w stanie zobaczyć bez pomocy specjalistycznego sprzętu. Zazwyczaj jest organem “bezpiecznym” – dobrze chronione przez powiekę, która odruchowo zamyka się, gdy oku cokolwiek grozi. Gdy śpimy, zamknięte powieki pozwalają gałce ocznej wypocząć i odizolować ją od całodziennej pracy.
Ludzie, którzy kiedykolwiek mieli do czynienia z najmniejszym nawet uszkodzeniem oka, przypadkowym zadrapaniem gałki ocznej, wpadnięciem malutkiego pyłku do oka czy czymkolwiek, co oku przeszkadza, wiedzą jaki wielki ból może nam oko sprawić!! To niesamowicie wrażliwy organ i w dodatku często nie jesteśmy w staniu pomóc sobie sami.
A jednak – oko to coś więcej niż fizyczny organ niezbędny do życia. To narząd mowy, chociaż nie używa słów.
Patrząc w lustro na własną twarz widzę swoje oczy. Patrzę w nie głęboko i wiem, że wszystko co czuję w danym momencie znajduje się w moich oczach. To właśnie oczy są najbardziej centralną częścią twarzy. Nie nos, który jest pośrodku, nie usta, które wydają się najważniejsze, bo potrafią wypowiedzieć wiele ważnych słów.
Oczy mówią bez słów, przemawiają emocjami, ruchem źrenic, zmrużeniem, drgnieniem powieki, przymknięciem oka. Każdy najbardziej delikatny ruch oka, to wyraz naszych emocji, myśli, nastroju chwili. Bardzo trudno jest zachować “kamienną twarz”, bo oczy nie słuchają rozumu, nie umieją udawać. Oczy są szczere i zdradzają nasze najgłębsze tajemnice…
Jeśli ktoś jest wrażliwym obserwatorem, odczyta w oczach nasze intencje. Spojrzenie komuś głęboko w oczy, to jak zajrzenie do najintymniejszego zakamarka duszy. Niewiele osób to potrafi ukryć trudną prawdę w oczach. Już nawet dzieci, gdy coś “przeskrobią” zwieszają głowę w dół, by nie pokazać oczami, że czują się winne.
Z naszych oczu można wyczytać przeszłość. Nie jest łatwo ukryć w spojrzeniu ludzkie złe czyny. Trudniej zdobyć dowody na ludzkie przestępstwa niż przeczucie albo prawie pewność, że dana osoba je popełniła. Często winy, złość, ból widać w oczach jak na dłoni.
Smutek, poczucie nieszczęścia, gniew, pogarda ujawniają się w oczach “samoistnie” i trudno je ukryć przed bliską osobą. To bardzo silne emocje i zawsze widoczne w oczach “poszarpanego przez życie” człowieka.
Szczęśliwy człowiek też nie ukryje swych radości. Oczy rzucają iskrami szczęścia, miłości, którą czujemy do bliskiej osoby, do dziecka, matki. Oczy umieją się uśmiechać, płakać ze szczęścia i z rozpaczy. Łzy pomagają oczyścić emocje, spełniają także rolę fizycznego “prysznica” dla oka.
Gdy spotykamy kogoś na swej drodze, nasze pierwsze instynktowne odczucie jest bardzo ważne. Mówimy: ”podoba mi się ta dziewczyna. To przystojny miły facet..” I nawet nie zdajemy sobie sprawy, że to właśnie nasze spojrzenia wzajemnie się testują. Pierwszy rzut okiem to najważniejszy moment, może nawet na całe życie.
Zakochujemy się w czyiś oczach, spoglądamy w ich głębię, szukamy porozumienia we wzajemnym spojrzeniu… Od tego zaczyna się miłość, przyjaźń, zaufanie. Czasem także – niestety – uzależnienie.
Sprytne oczy potrafią też kłamać i oszukiwać. Być nieprzeniknione. I wtedy mogą nas zmylić. Nie tylko raz a wiele, wiele razy w życiu. Oczy mogą sprawić ból drugiemu człowiekowi… Potrafią być krytyczne, nieustępliwe. Bywa, że boimy się wzroku drugiego człowieka. Spojrzenie może skrzywdzić, choć nie używa żadnych innych narzędzi.
W oku można odczytać też stan zdrowia. Podczas rutynowego badania oka dobry optyk może wykryć wczesne objawy cukrzycy, stwardnienia rozsianego, zmiany tarczycy czy niebezpiecznie podwyższone ciśnienie. Nie będę opisywała jak to się sprawdza, bo nie mam o tym pojęcia. Ale wiem, że oko to także zwierciadło naszych niektórych chorób, które optyk czy okulista może uchwycić.
Każdy człowiek ma SWÓJ kolor oczu. Nie ma identycznego koloru dla dwóch osób! Mimo, że większość ludzi ma oczy piwne, to wcale nie oznacza, że “piwny” kolor jest jeden! Jest tak wiele odcieni i nazw tego koloru, że najprawdopodobniej nikt z nas tego do końca nie ogarnia. Mnie wiadomo tylko, że największy procent populacji ludzkiej ma piwne oczy i kolor zależy od ilości barwnika – melaniny. W zależności od tego, ile melaniny ma oko w tęczówce, zależy odcień koloru oka. Mniej tego barwnika mają oczy jasne – niebieskie, a tylko (podobno) niecałe dwa procent populacji ludzkiej ma oczy zielone.



Moje oczy są szare. Tak mam napisane w oficjalnych dokumentach i tak siebie widzę. W dzieciństwie podobno miałam oczy niebieskie. Ale od niebieskiego do szarości droga krótka, więc tak naprawdę pewnie zawsze były szare… Podobno ludzie o szarych oczach są spokojni, introwertyczni, a to jakoś do mnie nie pasuje 😂.
Ważna jest też oprawa oczu. Moje są “małe”, nieciekawe. No i dziś już mają wokół mnóstwo zmarszczek. Ale nie wstydzę się tego, nie ukrywam. Starzeję się naturalnie, nigdy nie wstrzykiwałam botoksu ani nie robiłam operacji plastycznych. Ale nic nie mam do tego, że inni to robią! Jeśli się z tym lepiej czują, to plus dla nich. Ja jestem ok ze starością, chyba że dopadają mnie dolegliwości fizyczno-zdrowotne, wtedy starości NIE lubię 🤔.
No, może jeszcze denerwują mnie opadające powieki. Tak to chyba się nazywa. Po prostu – zbyt dużo skóry na powiece. Hmm.. nawet na powiekach dopadają nas zmarszczki.
Jak wiadomo, naukowcy badają wszystko co się da, jest wiele ciekawych i dziwnych wyników badań na temat zależności cech ludzkiego charakteru od koloru oczu. Podobno ludzie o ciemnych piwnych oczach mają większy temperament, energię życiową. Ci którzy mają jaśniejsze oczy są spokojniejsi, mniej nerwowi, ale bardziej pozytywni i częściej.. się uśmiechają. Ja w to wierzę z „przymrużeniem oka”😜 Ludzie są różni i sądząc po sobie, wnioski z badań naukowych za bardzo do mnie nie przystają (szczególnie te o spokoju i mniejszej nerwowości). Bo co do pozytywnej wizji życia to może i moje oczy mają tu swój udział 😉.
Kiedy rozmawiamy z kimś szczerze, nasze oczy, które wpatrują się w rozmówcę potwierdzają to, co mamy do przekazania drugiej osobie. Otwartość, jasne spojrzenie, ciepło w oczach – to atrybuty przyjaznych kontaktów. Mamy wtedy więcej siły do takiej rozmowy. Mamy kontrolę nad sobą. Podobnie druga strona – wierzy nam i czuje szczerość naszych intencji.
Oczywiście wiem, że bywają ludzie którzy potrafią kłamać w “żywe oczy” jak to nazywamy. Ale nie jest to łatwe i nie próbujmy tego stosować. Oczy naprawdę oddają więcej niż myślimy. Nie na darmo mówi się, że „oczy są naszym zwierciadłem”. Zwierciadłem duszy, emocji, pragnień.
Kiedyś, dawno temu, w Krakowie każdego roku (1970-1991) organizowana była znana i zawsze oczekiwana wystawa zdjęć artystycznych. Nazywała się Venus. Poświęcona była kobietom – od bardzo młodych do starych twarzy. A także akty piękna kobiecego ciała. Niełatwo było zakwalifikować się na tę wystawę. Wielu artystów – fotografików wysyłało swe prace z nadzieją, że zostaną ich „twarze i akty” zauważone i świat ujrzy „różnorodne” piękna kobiet. Tylko jeden raz udało mi się być na takiej wystawie. Ale zapamiętałam kilka zdjęć i wciąż mam je przed oczami. Wystawa – choć kontrowersyjna, była odwiedzana chętnie i entuzjastycznie oceniana przez odbiorców. Od zachwytu do krytycznych opinii.
…Kobieta w chustce, stara zniszczona twarz poorana setką zmarszczek. I oczy pełne iskier radości. Twarz tak realna i bliska jakby stała obok nas- widzów. Młode dziewczyny trzymające się za ręce, wirujące wokół, roześmiane i pełne szaleńczego tanecznego ruchu..
Każde zdjęcie przyciągało uwagę, każde miało MOC. A oczy były istotną częścią tej życiowej energii. Były takie oczy, które płakały, pełne smutku i cierpienia. Inne – zamglone, zapatrzone w dal. Jeszcze inne pełne strachu, przerażenia, niepewności. I dzikiej żądzy.
Byłam bardzo młoda, wszystko to wywarło na mnie silne wrażenia. Większość zdjęć była biało – czarna. Nawet nie jestem pewna czy były kolorowe, choć w kolejnych latach pojawiały się kolory. Nie pamiętam.. Ta wystawa miała siłę! Nikt nie odbierał jej obojętnie.
Wtedy chyba pierwszy raz w życiu zwróciłam uwagę na oczy człowieka. Na ich przekaz, na ich niemą mowę..
O oczach napisano setki wierszy, zaśpiewano dziesiątki piosenek. Oczy, jeden z wielu ludzkich narządów ciała. Także symbol wszelkich uczuć i emocji.
Często nie doceniamy ich wagi, nie myślimy o ich zdrowiu. I nie czujemy jak bardzo są zwierciadłem naszego JA.
P.S. Ten post ukaże się w kilka dni po mojej operacji usunięcia katarakty w oczach. Niemal magiczny, „kosmiczny” zabieg. Moje oczy widzą znowu świat!!
*******************************************
Długo zastanawiałam się, którą piosenkę wybrać z setek tekstów o oczach, ich mocy, mowie i tajemnicach. I zdecydowałam przypomnieć wszystkim jedną z najbardziej popularnych – ” A wszystko te czarne oczy…” Tak naprawdę piosenka ma tytuł „Gdybym miał gitarę” i śpiewał ją każdy kto choć raz siedział przy ognisku pod rozgwieżdżonym niebem, czy pływał na łajbie po jeziorach. Kto marzył o wielkiej miłości, wspominał najpiękniejsze chwile swojego życia. Piosenka wielopokoleniowa, bez przesadnie ambitnego tekstu a wzrusza swym ciepłem. Posłuchajmy raz jeszcze.. tym razem w wykonaniu Ryszarda Rynkowskiego – nieco inaczej 🤗
BACK






Oto kilka moich rozrzuconych myśli, w pewnym tylko sensie związanych z tematem.
Nie zastanawiałem się w życiu długo, co oczy mogą mówić. I dopiero, kiedy zauważyłem, jak bardzo wymagane jest przez moją córkę od jej dzieci, żeby rozmowa z nimi na ważne tematy odbywała się ze wzrokiem wpatrzonym wzajemnie w oczy, poczułem, że taka droga do mówienia i rozumienia prawdy jest najwłaściwsza, że w oczach właśnie kryje się esencja prawdziwości nadawania i odbierania przekazu. Nie w słowach, nie w gestach, nie w postawach, ale właśnie w oczach. Bo oczy nie kryją nieszczerości, nie maskują niczego, co nie jest prawdą. I mam nadzieję, że tę naukę patrzenia prosto w oczy moje wnuki wyniosły z dzieciństwa na całe życie.
Zgadzam się z tym, że oko jest organem bezpiecznym, bo chronionym przez znakomicie reagującą na zagrożenia powiekę. Niestety, i powieka czasami nie zdąża, i gdy nagle coś naprawdę szkodliwego trafia w oko, może spowodować nieodwracalne zniszczenia, a w najlepszym przypadku – trudny do wytrzymania ból. Taka „ospałość” powieki dopuściła kiedyś do uderzenia w moje oko malutkiego kamyczka przy koszeniu trawy, i narastający potworny ból doprowadził mnie na pogotowie, gdzie, na szczęscie, lekarz nie tylko uśmierzył mi tę torturę, ale nauczył mnie czegoś wtedy dla mnie nowego. Zapytałem bowiem tego przesympatycznego lekarza, jaka jest jego specjalność, że tak łatwo sobie z moim problemem poradził, a on odpowiedział, że jest lekarzem ratunkowym. Z moich niezbyt licznych, ale jednak doświadczeń z lekarzami na pogotowiu w Polsce wiedziałem, że pracujący tam lekarze to lekarze ogólni, chirurdzy, kardiolodzy, ginekolodzy, laryngolodzy i tak dalej, ale specjalności lekarza ratunkowego po prostu nie ma. A tu słyszę, że on jest lekarzem ratunkowym. Więc mu mówię, że takich specjalistów nie ma, a on prowadzi mnie do wiszącego na ścianie swojego dyplomu którejś amerykańskiej Akademii Medycznej, który jednoznacznie mówi, żę jego specjalność to LEKARZ RATUNKOWY. Co za wstyd! Nie wiedziałem, jak mu po tym swoim wystąpieniu SPOJRZEĆ W OCZY. Cóż, uczymy się całe życie.
Nie byłem u okulisty już ze trzy lata, i wciąż używam okularów, które zdecydowanie nie są dla mnie dobre – i ramki jakieś za ciężkie, i „linia” graniczna w dwuogniskowych „szkłach” (czyli plastikach) między widzeniem z bliska a widzeniem na odległość nie w tym miejscu, i mnóstwo rys na owych „szkłach”. Może powinienem dać się zbadać. Ale pewnego dnia, gdy jakoś zacząłem szczególnie źle widzieć przy prowadzeniu samochodu, zdjąłem okulary i świat stał się wyrazisty, kontury ostre, napisy na dwrogowskazach czytelne. Czyżby cudowne ozdrowienie? A może po prostu potrzebna jest korekcja tych wad okularów, na które narzekam, i wszystko będzie znowu dobrze? Jak znajdę odpowiedź, dam wam znać.
I jeszcze jedna rzecz, której się ostatnio nauczyłem. W czsasie rekonwalescencji związanych ze swoimi operacjami na kataraktę powiedziałaś, Małgosiu, iż obecnym nowym odkryciem w Twoim życiu jest to, że czujesz oczy. Że normalnie ich nie czujemy, bo one są i dostarczają nam widzenie, i nikt za bardzo o nich nie myśli, a teraz wiesz, że je masz. Bo są. W tej udręce walki z kataraktą odkryłaś PIĘKNO – BO TYM SĄ OCZY I NASZE POCZUCIE, ŻE ONE SĄ!!! Wacek
PolubieniePolubione przez 2 ludzi
Coraz częściej orientuję się, a raczej jasno i dobitnie dociera do mnie jak każdy element naszego ciała jest konieczny by był absolutnie sprawny. Przez wiele wiele lat życia nawet się nad tym nie zastanawiamy. A potem nagle – cos „zgrzytnie” i okazuje się, ze kolana MUSZĄ być sprawne by nogi mogły normalnie chodzić, oczy muszą być perfekt by można było widzieć…
I wtedy myślę o ludziach, ktorzy przez całe życie zmagają się z defektami swojego ciała.. Jak muszą być zacięci, odporni zarówno fizycznie jak i mentalnie. I rozumiem znacznie więcej, bo dostrzegam to o czym zdrowy człowiek często nawet nie pomyśli. Ale moze tak lepiej…🤔😊
PolubieniePolubienie
Oczy ; daja mozliwosc spojrzenia w dno duszy . Fotografia , ktora mna wstrzasnela , to fotografia mlodej Afganskiej kobiety umieszczona na okladce National Geografic .Wstrzasnela mna wlasnie ze wzgledu na jej oczy. To byl obraz tego czym naprawde jest wojna. Wstrzasnela zreszta chyba pol swiata.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Myślę, że też pamiętam to zdjęcie. Pojawiało sie wielokrotnie w różnych mediach. Czasem taki obraz przemawia mocniej niż słowa, opisy, najwierniejsze sprawozdania.
PolubieniePolubienie