Zielona”Małgośka” czyli wszystko może się zdarzyć

16 lutego 2025

Jak czuje się pisarz, gdy wydaje swoją pierwsza książkę? Znakomicie! Nawet jeśli nie wie, czy książka będzie odebrana przez czytelników pozytywnie? Czy recenzenci zwrócą na nią uwagę? Czy nie będzie jednorazowym “wyczynem” życiowym… 

Niezależnie jak się potoczą dalsze losy człowieka/pisarza – moment zobaczenia swojego nazwiska na okładce napawa dumą, radością i nadzieją. 

Ze spełnianiem nadziei i oczekiwań bywa różnie. Każdy kto napisał choć jedno “oficjalne” zdanie wie, że procent osób, które naprawdę stają się zawodowymi pisarzami jest bardzo niewielki. A jeszcze mniejszy tych, którzy będą dobrymi znanymi pisarzami. 

Ale każdy z nas ma prawo spełniać swoje marzenia. Obojętnie w jakim momencie życia. Cokolwiek chcemy robić, spróbować czegoś nowego – róbmy to! Nikt nie może nam zabronić testować siebie, smakować nowych sposobów na spełnienie marzeń, sprawdzać swoich możliwości. I przeżywać wzloty i upadki, bo to też wpisane jest w próby pisarskie (i w każde inne).

Pisarstwo jest bardzo różne. Poważne i dramatyczne, naukowe i na luzie. Wielkie, które przechodzi do historii literatury – jak Sienkiewicz, Mickiewicz, Lem, Szymborska, czy Tokarczuk. I dziesiątki innych. I w przeróżnych kategoriach, bo trudno jest porównywać poetę z pisarzem historycznym czy twórcą kryminałów.  

Kiedyś, szperając w internecie znalazłam listę, która nazwana była “Najlepsi polscy pisarze: 32 autorów, których musisz znać”. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam tam nazwiska kilku pisarzy (poetów) o których nigdy nie słyszałam… Jacek Piekara, Anita Głowińska, Albena Maleszka (i to jeszcze nie koniec nieznanych mi twórców na tej liście).

Czy powinnam się wstydzić, źle czuć, że ktoś wybrał tych pisarzy, a ja nic o nich nie wiem? 

Nie! Zasady, na podstawie których ktoś stworzył taką listę nie są mi znane. I wiem, że to jest subiektywna ocena, bo każdy z nas ma prawo wypowiedzieć swoją opinię. 

Są gusta (gusty?), guściki i dowolne kryteria. Młodzi mają na pewno inne poglądy na pisarzy. Starsi trzymają się swoich wyobrażeń. Kategorie też mogą być sprzeczne. Każdy lubi coś innego i nie można oceniać czytelników według naszych własnych “lubień”. Podobnie – wartość pisarzy też nie jest jednoznacznie porównywalna, bo kategorie tematyczne nie nakładają się na siebie. 

Dlatego tak bardzo dziwią mnie dyskusje ludzi, ktorzy usiłują stwarzać płaszczyznę porównań prozy Grochali, Mroza do Sapkowskiego czy Szczepana Twardocha. A już wkładanie w to prozy Sienkiewicza jest zupełna pomyłką. To całkiem inne kategorie wypowiedzi pisarskiej.  Ale wszyscy są na swój sposób fantastyczni!! Czyli – dla każdego coś „chcianego” 🤗.

To tylko mały przykład wydańµ książek dla dzieci Anity Głowińskiej

Z badań Biblioteki Narodowej wynika od kilku lat, że najpoczytniejszym pisarzem polskim ostatnich lat jest  Remigiusz Mróz. Idąc dalej – dowiedziałam się, że autorka serii „Kicia Kocia”, Anita Głowińska (przyznałam się już, że nic o tej pisarce nie wiem – pewnie dlatego, że to pisarka książek dla dzieci a ja już.. z tego wyrosłam 😂) i sprzedała blisko 2 miliony swoich książek. Mam zamiar się tym teraz zainteresować!

Nic nie szkodzi, że ktoś czyta najchętniej science-fiction a inni reportaże, powieści historyczne czy kryminały. Bardzo lubię czytać, mam swoje ulubione tematy, ale czasem łapię coś zupełnie innego i też czuję się fajnie z nieznaną mi tematyką.   

Wracam do pisarzy. Twórcą każdej pozycji książkowej jest Człowiek.  Wbrew pozorom napisanie książki to wielka i wcale niełatwa praca. Wielomiesięczna (może wieloletnia). Od pomysłu do wydania książki jest daleka droga. 

Jedna z wielu półek w moim domu zapełniona książami

Każdy pisarz ma swój sposób na pisanie. Mało kto o tym mówi, a jeśli mówi, to tajemnic najważniejszych pewnie nie zdradza. I wcale się nie dziwię!  Proces tworzenia to intymny świat. Nikt, kto tego nie spróbuje nie chce wierzyć, że bycie pisarzem to jak każdy zawód – codzienna żmudna praca. Tak jak lekarze powinni mieć powołanie do wykonywania swojego zawodu, tak i pisarz musi kochać to, co robi. 

Pisarką nie jestem i nie będę!  Ale pisać lubię. Głównie dla siebie, bo to dla mnie jest terapią na różne problemy i w różnym czasie. 

Kiedy w 2020/21 roku moja przyjaciółka Ania W. zachęcała mnie do rozpoczęcia bloga, nie miałam nawet przebłysku, że po czterech latach pisania będę miała z tej zwykłej pisaniny już trzy książki. 

W dniu przyjęcia z okazji moich okrągłych (niemłodych już urodzin) kiedy w obecności kilkudziesięciu przyjaciół otrzymałam od Ani i mojego męża (mojej najlepszej ekipy wydawniczej!😍) pierwszy tom mojego bloga (2021) w postaci książki – popłakałam się ze szczęścia, wzruszenia, niedowierzania i szoku. 

Mój blog pojawił się w zielonej okładce, z kochanym tytułem „ Małgośka, mówią mi”. Pierwszy, pewnie najbardziej nieudolny rok mojej pisaniny! To nic, że zdjęcia są biało- czarne, to nic, że są tylko linki do pojawiających się dość często muzycznych dedykacji na koniec wpisów. To wszystko można przecież zobaczyć w całości w sieci blogowej, jeśli czytelnik chce dopełnić obraz wpisu. 

Moja „ekipa wydawnicza „wręcza mi tom II-Rok 2022

Każdy wpis to osobny rozdział. Inne myśli, inne wspomnienia – radosne, nostalgiczne a bywa też, są i bolesne. Nikt nie musi tej książki czytać w całości. Można zamknąć oczy i otworzyć książkę gdziekolwiek. Można spojrzeć na spis treści i wybrać coś, co zaciekawi tytułem. Można czytać dziś i za tydzień. Za miesiąc.. Kiedykolwiek i gdziekolwiek.  Ze zdziwieniem zauważyłam, że wiele osób woli sięgać do książki, niż czytać regularnie pojawiające się co dwa tygodnie wpisy w internecie.

Minął rok i mój „ Mikołaj” podarował mi drugi tom – rok 2022.  W tym roku miałam cichutką nadzieję, że też nowa książka do mnie dotrze. Ale – minęły święta i blog pozostał blogiem w świecie internetowej przestrzeni.

Hmm.. pomyślałam: ileż razy można inwestować we mnie! Przecież trzeba włożyć ogrom pracy, by takie wydanie przygotować. Zawstydziłam się, że pomyślałam o kolejnym wydaniu i błyskawicznie zapomniałam o tym. Zaczął się Nowy Rok 2025. Wspólne spotkanie z przyjaciółmi i… nagle na półce wśród dziesiątek świątecznych ptaszków – kolekcji specjalnej Ani – zauważyłam „Małgośkę”!!! 

Tom trzeci znów wycisnął potok łez wzruszenia.. Moja ekipa wydawców, konsultantów tekstu, pierwszych czytelników i recenzentów znów mój blog doceniła. Gdyby nie oni, nigdy nie poznałabym tego niesamowitego uczucia, gdy moja pasja staje się realną książką.

Ania i ja. Często pracujemy razem. To moja „konsultantka komputerowa”I nie tylko w tym temacie.. To mój mentor komputerowy!

Tym razem książka jest wzbogacona o komentarze do wpisów. Niewiele osób komentuje teksty, ale mój mąż stworzył swoimi ocenami/reakcjami swoiste ich uzupełnienia. Często są to słowa, które nawiązują do moich rozważań albo włączają całkowicie zaskakujące nas skojarzenia. Warto przeczytać je wraz z moimi wpisami. 

Zresztą nie tylko On!!  Od czasu do czasu piszą inni, ale ludzie czują się lepiej gdy “sypną” własne reakcje w postaci SMS-a, kilku słów wypowiedzianych przez telefon albo w czasie bezpośredniej rozmowy.  Wszystko to jest dla mnie bardzo wzruszające i miłe. Najbardziej jednak (tak, tu jestem samolubna!! 🙂) napawa mnie radością samo istnienie zielonej książki, w której umieściłam wszystko, co moje.  

Zdaję sobie jasno sprawę, że nie jest to książka o przemyślanej strukturze i wielowątkowej akcji, że to nie górna półka literatury. Mam jednak nadzieję, że moi najbliżsi znajdą na nią miejsce i przytulą ją do kącika na dolnych półkach swoich domowych bibliotek.

Dzięki Ani i mojemu mężowi mam tyle tak innej, nieznanej mi dotychczas radości.  Aż trudno mi uwierzyć, że mając “inne” (nie-pisarskie) życie można mieć tyle satysfakcji z robienia czegoś, co we mnie “siedzi” od lat. 

I wcale mi nie przeszkadza, że to tylko blog, zapiski losów życiowych, powrotów do zdarzeń z dawnych lat. I radości, ktorą mogę się dzielić z innymi. Sam fakt, że umiem to z siebie pisemnie wyrzucić jest wielką frajdą!!

Jestem otwarta na krytykę, bo cokolwiek robimy “publicznego” ma i musi mieć i zawsze będzie miało swoją krytykę. Dobrą i złą. Rozumiem doskonale, że jednym coś się podoba, innym nie. Jeśli tylko jedna osoba zatrzyma się, wspomni, zdziwi się, wróci na chwilę do starej piosenki.. dla mnie to jest i będzie najlepszą krytyką i oceną. 

Jestem starszą kobietą (nie, nie starą!! Jeszcze wierzę, że mogę kiedyś być dużo starszą), mogę wiele zrobić, mogę wygrzebać w pamięci jeszcze mnóstwo zdarzeń, o których nie napisałam. Jeszcze wierzę, że mam o czym pisać. 

Fakt, że mój blog jest także w formie książkowej daje mi cichutką nadzieję, że nie zniknie „w chmurkach” – choć Młodzi twierdzą, że to własnie „w chmurze” NIC nie ginie. Kiedyś – może sięgną do niego moje dzieci i wnuki – może chociaż spojrzą na okładkę… 

Mówiąc o estetyce wydania – kocham zieleń mojej  “Małgośki”, przesłania na tylnej stronie, każdego roku trochę inne. No i jakby nie patrzeć, książkowe wydanie trzech lat 2021-23  ma razem 1100 stron.. 

Ktoś zakrzyknie: grafomaństwo! Po co aż tyle?…  🤣 🤣 Może i racja. 

Ale ja wiem, że to mój blog i mogę pisać, to co chcę i potrzebuję. Dla siebie przede wszystkim. Dla innych – jeśli poczują potrzebę zajrzenia do wydania książkowego.  I dla zachęty – spojrzenia na bieżące wpisy w sieci. 

www.malgoskam.com z a p r a s z a! ! ! 

**********************************************

A na zakończenie mojego „książkowej ekscytacji” – dziś zamiast piosenki zacytuję fragment wiersza Wisławy Szymborskiej „Portret kobiety”. Był nasza kobieca myślą przewodnią, kiedy tworzyłyśmy spektakl pt. „Jej portret” w Teatrze Ogniska Polskiego.


BACK

4 myśli na temat “Zielona”Małgośka” czyli wszystko może się zdarzyć

  1. Cieszę się, że byliśmy wraz z Anią sprawcami tak wielkiej radości Małgosi. Książki prezentują się wspaniale, a ta na razie ostatnia (rosyjscy kosmonauci bardzo nie lubią tego słowa [последний], bo uważają, iż potem nie ma już nic, więc mając wciąż nadzieję, że jeszcze nie był to ich ostatni lot w kosmos używają słowa крайний, czyli znajdujący się na kraju ciągu, a nie wydarzenia w ograniczonym odcinku) „Małgośka, mówią mi… 2023” wydana jest nawet z numerem ISBN, co dodaje jej bibliofilskiego prestiżu. Ania opanowała już do perfekcji technikę formowania książki, więc najtrudniejszym obecnie zadaniem jest przygotowanie kolejnego tomu również w formie niespodzianki, co z każdym rokiem staje się coraz trudniejsze. Ale, jak to się mówi, damy radę.

    A ja, wraz z Małgosią – autorką, Anią – twórcą (może twórczynią, nie jestem pewien) technicznym i komputerowym i być może ze wszystkimi komentującymi osobami mam nadzieję, że czytelników i komentatorów będzie z każdym blogiem przybywać, bo „Małgośka, mówią mi…” warta jest czytania w każdym jej wydaniu.

    Wacek

    Polubienie

    1. Wszystko co chciałam i z głębi serca musiałam powiedzieć moim SPONSOROM książkowym – już napisałam w powyższym tekście. No, może jeszcze – dziękuję, dziękuję, dziękuję!!!!!

      Polubienie

  2. Uwielbiam czytac ! Zawsze lubialem. Tematyka ksiazek zmieniala sie troche z uplywem lat .Jak wszystko inne. Teraz najbardziej lubie biografie , szczegolnie kontrowersyjnych postaci ze swiata kultury , ksiazki autorow skandynawskich , wywiady – rzeki. Ostatnio czytalem sagi skandynawskie. Fascynujaca lektura. Chcialoby sie porownywac do mitologi greckiej ale to zupelnie inne klimaty.Zycze wszystkim milej lektury wszystkiego wg gustu . Przynajmniej czytamy ! Bo coraz wiecej osob nie !

    Polubione przez 1 osoba

    1. Czytać – to znaczy być bogatszym od tych co nie czytają.. Niestety – coraz więcej tych mniej lub w ogóle nie czytających. Albo czytających sensacje, prymitywne teksty byle tylko zwróciły naszą uwagę. czytać – dobrą literaturę, ciekawe artykuły, dobrą poezję – to już inne „piętro”

      Każdy ma wybór. I to jest piękne!

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do malgoskam Anuluj pisanie odpowiedzi