Ty i ja. Na co czekam, czego oczekuję… 

1 lutego 2025

Budzę się rano. Jestem obolała, zmęczona albo zrywam się w całkiem dobrej formie. 

Ledwo otwieram oczy. Staram się spojrzeć  w okno i pomyśleć coś pozytywnego. Cokolwiek, co na moje „dzień dobry” przyniesie pozytywne emocje. 

Każdego poranka czuję coraz większą radość, że jestem… zdrowa, że NIC się od wczoraj nie zmieniło i znaczy to, że jest dobrze. Jestem wdzięczna losowi, Bogu, mężowi, przyjaciołom i całemu Światu, że wciąż jestem z nimi, a oni są ze mną.

Kwiaty w ogrodach – cieszą moje oko i duszę

Człowiek ciągle na coś czeka. Na pójście pierwszy raz do szkoły, na gości urodzinowych. Na pierwszą podróż w góry albo za ocean. Czeka na kogoś wymarzonego i na spotkanie prawdziwej miłości. Czeka na lekarstwa, które przynoszą uśmierzenie bólu i na wieczór przy choince i dobrym winku. Albo – po prostu na to, by przestał padać deszcz, by zakwitły kwiaty w ogrodzie…

Mamy kalendarze – papierowe, komputerowe i te w swojej pamięci. Zapisane wszystko cokolwiek godne jest zapamiętania. Poukładania, dopilnowania. Zatelefonować, oddać, zamówić, przypomnieć, zrobić… I tak w kółko przez miesiące i lata. 

Kiedyś było łatwiej. Trzymało się w pamięci, układało się logicznie w dni i godziny. Dlaczego dziś życie stało się skomplikowane? Zapewne z powodu (paradoksalnie!) lepszej technologii, która rośnie i rozwija się w zastraszającym tempie, a my – starsi nie jesteśmy w stanie za nią nadążyć. Wszyscy chcemy korzystać z najnowszych telefonów, laptopów a w praktyce okazuje się, że nie potrafimy zrozumieć, czego chcą od nas dziesiątki nowych aplikacji. Cokolwiek chcemy zrobić – wszędzie trzeba się zarejestrować, zapisać i zapamiętać hasło, NIK, Kod czy takie tam podobne. Jeszcze gorzej – gdy jest to jednorazowa konieczność, a po dłuższym czasie nieużywania aplikacji okazuje się, że technologia znów sprawdza nasze dane i …klapa – nie możemy sobie szczegółów – tych sprzed miesiąca czy roku – przypomnieć.

Apki” portali medycznych przykład

A już najgorzej, bo ktoś wymyślił, że każda grupa medyczna, każdy lekarz ma swój portal i tylko taką drogą (poza wizytą lekarską) musimy się porozumiewać. Wizyty medyczne, wyniki badań, terminy, nawet kolejne lekarstwa – te same lub nowe – wszystko to trzeba poszukać na portalu. Zalogować się, sprawdzić i.. Dalej już nie wiemy. Bo może trzeba odpisać, czy potwierdzić (najczęściej wysyłając „Y”) czy zostawić gdzieś pytanie, których często mamy dużo. I jeszcze tak, by ktoś do nas odpisał, oddzwonił.  

W tej chwili jeszcze wiem o czym mówię, jednak przeraża mnie jak będzie za kilka lat. Czy będę w stanie śledzić te technologiczne wymagania? Czy ktoś będzie mi mógł pomóc? Już dziś obserwuję wielu moich przyjaciół, którzy zupełnie sobie z tym nie radzą. 

Jak mają to wszystko ogarnąć dzisiejsi 80 i 90- latkowie?  Nawet jeśli znajdziemy numer telefonu do jakiejś potrzebnej nam instytucji, z chwilą wybicia numeru zaczyna się rozmowa z maszyną. I naciskanie guzików: jeśli chcesz to… to naciśnij jeden. A jesli chcesz to… to naciśnij dwa, trzy i tak bez końca. Nawet do własnej apteki dodzwonienie się do człowieka zabiera godzinę i to nie zawsze się udaje. 

Sztuczna inteligencja nas frustruje, a niedługo zacznie “zabijać”.

Tak, tak!!! – wiem co pomyślą i powiedzą w tej chwili Młodzi, kochający technologię, komputery i te wszystkie inne “bajery”.  Przecież niemal cały swój czas spędzają na zgłębianiu nowych wariantów “wczorajszej aplikacji”.  

Wiedzą prawie wszystko, ale – wytłumaczyć tego “ludzkim głosem” często nie potrafią. Cierpliwość do ludzi starszych nie jest ich mocną stroną… Zresztą, to chyba nie zmienia się od pokoleń..

Dla Młodych (młodszych) technologia to gry, wyzwania, łatwość zakupów, błyskawiczny kontakt ze znajomymi i przyjaciółmi. A niekoniecznie wariant medycznych portali czy kontakty z aptekami. 

Czekam i MARZĘ o takim momencie, kiedy zamiast nowej gry komputerowej, ktoś (młody) popracuje i wymyśli “appki” dla starszej generacji. Uproszczone, działające jak z dotknięciem czarodziejskiej różdżki. A potem będzie naszym przewodnikiem i NAUCZY nas jak w sposób prosty z tego skorzystać.  

Czy doczekamy się takiego zwrotu w technologii komputerowej, telefonicznej? Wątpię. Jak wykazuje praktyka – łatwiej jest komplikować i wymyślać trudności niż praktycznie ułatwiać innym życie. 

Ale – poza komputerem istnieje jeszcze zwykły dzień. Dla każdego z nas.  Budzimy się rano i  przychodzą nam do głowy różne myśli. Różne – bo każdy ma swoje priorytety i  potrzeby. 

Dzisiaj – oczekuję  słońca i spokoju. Dziś liczę na to, że nic mnie nie zaboli. Wejdę do mojej szafy i znajdę fajne ubranie, które nie będzie na mnie za ciasne i nie zdenerwuje mnie tak, by popsuć mi humor na resztę dnia. Może się uda. 

Dziś pójdę na kawę i lunch z moją przyjaciółką. Wieczorem usiądę na kanapie z moim mężem i przy kieliszku dobrego wina będziemy oglądać kolejny odcinek fascynującego serialu.  

Liczę na to, że odezwie się do mnie ktoś z moich bliskich z dobrym słowem i jeszcze lepszą wieścią, że u niego też dzieje się dobrze i właśnie wydarzyło się coś miłego. Lubię takie momenty, gdy mogę cieszyć się z moimi najbliższymi ich radościami.   

Takich drobnych pozytywnych elementów bardzo mi potrzeba. Czekam na takie chwile.  Wypełniają zapotrzebowanie na poczucie spokoju, ciepła i normalności. 

Normalność w naszym wieku to także “podświadome oczekiwanie”, że coś się wydarzy niedobrego. Jak w życiu. Zwłaszcza w życiu ludzi po 70-ce. To już nieuchronnie ostatni etap naszego życia. Co nie znaczy, że ten etap nie może trwać jeszcze 10 -20 lat a może więcej.  

Twarze starych kobiet – a wśród nich my ” – STARUSZKI po 70-ce” 😂 👍

Nie mam poczucia, że jestem “staruszką”, ale wiem, że 70 lat to już  “szron na głowie”… i trzeba się do tego przygotować. Nie oszukujmy się, kochani! Nie da się żyć drugie tyle, co już przeżyliśmy. Ale można żyć radośnie i pozytywnie przez następne 10-25… lat.

Czy tego oczekuję? Tak!!  Oczekuję od siebie, że ból kręgosłupa, nogi, trzepotanie serca, trudności w “skakaniu” nie zepsują mi następnych dni i miesięcy. 

Ale też NIE udaję, że jestem super zdrowa i żadna choroba dopadająca ludzi w „wieku “dojrzałym” – mnie, jako jedynej wybranej – nie dotyczy.  

Żałośnie brzmi taka teoria i wiara w nią, bo nikt nie jest wieczny i wszechmocny. Realia życia (i śmierci) dotyczą nas wszystkich. I nie ma co udawać, że jest inaczej. Trzeba więc na to patrzeć z dystansem, ale i logiką natury. Tak jest, było i będzie.

Jestem otwarta na nowy dzień, oczekuję codziennie wydarzeń, które mnie cieszą. Nawet takich jak zwykłe domowe kłótnie, a potem miły moment małżeńskiego żartu i pogodzenie się. 

Moje nastawienie do ludzi zmieniało się na przestrzeni lat. Nie jest to nic odkrywczego, tak działamy wszyscy. Zmienia się czas, sposób naszego „młodego myślenia”, doświadczenia i sytuacje. Ale ludzie są różni i dzielą się na takich, którzy jakkolwiek by nie szło w życiu – są optymistyczni i widzą dobro. I na takich, którzy po prostu nie lubią ludzi. Często także nie lubią siebie. I wtedy działa to jak źle dobrane okulary korekcyjne. Wszystko nam przeszkadza, denerwuje. Nie ma kolorów i nie ma pozytywnych myśli. „Szklanka jest pusta…”

To bardzo trudne, żeby nauczyć się zwalczać w sobie takie emocje. 

Są także takie osobowości, które przy każdej sposobności promują siebie jako lepszych i bardziej „wartościowych” niż wszyscy wokół, uważają siebie za wszechwiedzących na każdy temat. W towarzyskiej rozmowie ignorują nasze argumenty, nie słuchają innych, tylko kreują siebie na mądrzejszych. Mówię – kreują – bo myślę, że taka postawa często wynika z głęboko skrywanych ludzkich kompleksów i wielkiej potrzeby zatuszowania ich przed innymi. 

Jeśli nie potrafimy słuchać innych, jeśli przerywamy rozmowy, nagle wtrącamy zupełnie   inne tematy… Oj… Jest to często obserwowana sytuacja i każdy zna takich ludzi. Sami też nie jesteśmy bez winy. Ileż to razy zdarzało nam się z dziesiątek różnych przyczyn właśnie tak zachowywać. Szum towarzyski, nudny dla nas temat, trochę więcej alkoholu, nagła potrzeba zaimponowania… Ach, poszperajmy w swoim życiu, na pewno nie są to obce obrazki. 

Widzę to wszystko coraz wyraźniej. I oczekuję od siebie, że uporam się z “toksycznymi ludźmi” i nie będą mnie tacy denerwować. Mam nadzieję, że  osiągnęłam świadomość, iż tolerancja popłaca i sprawia, że MÓJ świat jest lepszy i MOJE życie łatwiejsze. 

Należę do osób spontanicznych, narwanych, nerwowych i otwartych w swoich wypowiedziach. Szczerość jest bardzo przydatną cechą. I uczciwą, a to bardzo ważne w życiu. 

Ale – bywa “szczerość niekontrolowana”, taka która rani innych. Taka – czasem… Bez sensu.  Teraz już to wiem i oczekuję od siebie, że granicy “szczerości niekontrolowanej” już nie przekroczę. Wiem, że pozornie – starość jest coraz słabsza – ale w wielu aspektach daje też nam siłę, której kiedyś nie miałam. Zmienić na lepsze…

Nie oczekuję cudów. Wiem, że możemy “podskoczyć” tylko do określonej wysokości, że kiedy patrzę w lustro widzę siebie “dzisiejszą”. Ale kiedy zamknę oczy pojawia się wizerunek taki, jaki chciałabym zobaczyć – mnie – szczupłą, uśmiechającą się bez zmarszczek, życiowego zmęczenia. Taką Małgośkę, którą kiedyś byłam. Ale wtedy ona wcale mi się nie podobała, miałam do niej wiele zastrzeżeń. Dziwne, prawda? 

Zawsze mamy do siebie jakieś “ale”, ciągle chcielibyśmy inaczej, lepiej, piękniej i sprawniej. A jak to utracimy, to dopiero uświadamiamy sobie: dlaczego ja byłam dla siebie taka niedobra, nietolerancyjna?

Proste! Bo przez całe życie mamy wobec siebie jakieś oczekiwania. Ci którzy ich nie mają – nie są szczęśliwi. Bo poprzeczka oczekiwań powinna wznosić się coraz wyżej. Byleby…nie przekroczyła naszych limitów. 

Czekam na moje kilkanaście (-dzieścia) ostatnich lat i liczę na to, że wykorzystam je zgodnie z moimi “zasadami”, które każdego dnia układają mi się w mój osobisty regulamin. A wcale nie jest to łatwe, bo zawsze ktoś/coś wywraca nam nasze prywatne “zasady”. 

Oczekuję …  Każdy na coś innego i w inny sposób. I nie dajmy już sobie tego odebrać. Żyjmy już teraz na własnych prawach. Choćby nie bardzo podobały się innym, ważne by nam dawały radość i spokój wewnętrzny. 

Pamiętajmy przesłanie muzyczne Marylki R. :

 “Niech żyje bal, bo to życie to bal jest nad bale!

..Nie grają na bis, chociaż żal…

I choć wydaje się to smutnym przesłaniem – tu świat, los i Bóg (jakakolwiek jest moja i twoja filozofia) jest wielce sprawiedliwy. 

******************************************

Z sentymentu i wdzięczności, dla tych którzy w moim życiu pojawili sie na ważną chwilę albo na długie lata – dedykuję piosenkę Maryli Rodowicz. Mało znaną a może nawet nieznaną pt. „Piosenka dla przyjaciela”. Wsłuchajcie się w tekst, jest piękny, optymistyczny i taki… prawdziwy! Tak może opowiedzieć o „naszym – już nie młodzieńczym – czasie życiowym” tylko Marylka R.💝


BACK

6 myśli na temat “Ty i ja. Na co czekam, czego oczekuję… 

  1. Czyżbym był jedyny, kto na ten temat ma coś do powiedzenia?

    Przeczytałem ten tekst wiele razy i im więcej czytam, tym więcej znajduję tam siebie. I to, niestety, po tej stronie, którą raczej ten konkretny wpis krytykuje, albo którą przynajmniej nie jest zachwycony. Niedawno w pewnym wąskim, może nawet bardzo wąskim gronie skomentowałem czyjeś zachowanie lub tego kogoś sposób podejścia do ogólnie przyjętych norm stwierdzając przy tym, jak mnie to dotknęło, i usłyszałem jednoznaczną reprymendę, że to, co powiedziałem wcale nie dotyczy obiektu moich wypowiedzi, ale raczej pokazuje mnie samego w niezbyt korzystnym świetle. Owa reprymenda wyszła od osoby, która jest zawsze pozytywna, łągodna, starająca się raczej zaradzić, niż zganić, a ja poczułem jak mnie to dopiekło. Nie broniłem się, wręcz przeciwnie, wiele przemyślałem, i postanowiłem spróbować wykreślić ze swoich zachowań jak najwięcej tego, co innych może urazić. Nie chcę w tych ostatnich latach życia stworzyć sobie samemu i ludziom z mojego otoczenia mojego obrazu „toksycznej” osoby, która myśli, że mówi o innych a odbierana jest jakby mówiła o swojej wyjątkowości.

    A taką „appkę” dla starej gerneracji naprawdę ułatwiającą życie kupuję od razu.

    Wacek

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wszyscy jesteśmy „wyjątkowi” a to też oznacza, że każdy z nas jest w jakiś sposób „samolubny” – I nie mam tu na myśli żadnych negatywnych odczuć. Wypowiadając swoje zdanie siłą rzeczy musimy być subiektywni. Każda nasza opinia jest nasza i dlatego nie może obiektywna. Nic w tym złego, ze się różnimy. Jedyny problem to taki, że stanowczo za często odbieramy w takich dyskusjach słowa innych bardzo osobiście. Wiadomo – mieć dystans do siebie samego nie jest łatwo!! Często to, co wydaje nam się krytyką nas – wcale nią nie jest. Jest oceną osoby – innej osoby niż ty. Ta osoba też ma swoją opinię i wcale nie musi być to krytyka. Na tym polega wymiana zdań, opinii, dyskusja.Nie trzeba się zrażać, nie trzeba zmieniać swojego zdania – trzeba tylko przyjąć fakt, że ktoś ma inne zdanie. Czasem faktycznie dobrze jest pomyśleć nad inną opinią ale nie znaczy to ze mamy naginać swoje oceny do innego zdania innej osoby. 🤗 To, że umiesz i chcesz o tym mówić/pisać jest bardzo cenne. Dlatego miedzy innymi mój blog ma sens.. Dziękuję!

      By the way! Trzeba pogadać z wnukami! może młodzi spreparują taka Appkę dla nas! dla nich to „bułka z masłem” 🤣

      Polubienie

      1. Gosiu, mniejsza o apke . Zostanmy tacy jak jestesmy . Moze juz nie mlodzi , ale zawsze piekni . A ja zawsze nosze 25 centow w kieszeni bo znam miejsce przy autostradzie gdzie jest oldskulowy telefon .

        Polubione przez 1 osoba

        1. Z pięknością się zgadzam! No, może nie każdego ranka😂… 25 centów tez trzymam przy sobie – głownie na uruchomienie koszyka w Aldi.. To takie „po-niemieckie zwyczaje”. Ale pieniążek pod ręka się przydaje – jak widać do rożnych celów.

          Polubione przez 1 osoba

        2. Cytaty lepiej ( jesli krotki i ważny” po prostu przepisać (wpisać). Na dodawanie zdjęć wklejanie cytatów ta opcja WordPress nie zezwala. No chyba że.. wszystko kwestia dodatkowych pieniążków..🤔😂

          Polubienie

    2. Wacku ,

      Nie, nie jestes jedyny . Wrzucilem moj komentarz zaraz po przeczytaniu slowami Haruki Murakami ale nie umialem tego „wkleic” i napisalem prosto do Gosi .

      Polubienie

Dodaj komentarz