Tylko jeden Człowiek. Jedno życie. I kilka myśli.

4 lutego 2024

Człowiek. Ty i ja. Bogaty a może nie bardzo. Stary i brzydki. Albo młody. Może malutki słodziak. Odważny, szalony. A może smutny, zahukany, z balastem kompleksów. Ten, który urodził się wczoraj i ten, który żył sto lat temu. Także ten, którego jeszcze nie znamy…

Planeta ludzi.  Rodziny, grupy przyjaciół, kochankowie. I ci, którzy się nie lubią, nawet nie bardzo wiedzą dlaczego.. Samotnicy, dziwolągi.  Mogłabym znaleźć albo stworzyć mnóstwo kategorii, by podzielić  ludzi według wymyślonych zasad, które nas różnią albo łączą – jak kto woli. 

W mojej życiowej obserwacji na myśl przychodzi mi też kategoria ludzi prostych i skomplikowanych. 

Mam taką wizję: 

Szeroka ulica – rzeka, która obiega kulę ziemską, a przez nią przetacza się nieograniczony tłum ludzkich ciał. Nieograniczony czas, nieograniczona przestrzeń. Ludzie ocierają się o siebie, obijają się jak piłeczki, ulatują w górę, znikają w przestrzeni. Uśmiechają się lub idą smętnie jak ćmy w ciemności. 

Zdrowi, wysportowani. Ułomni i chorzy. Szczęśliwi i rozpaczliwie wołający i krzyczący o pomoc. Nieustanny ruch.

Oczami mojej wyobraźni widzę małą dziewczynkę. Stoi w kącie z misiem przytulonym do zapłakanej buzi. Wokół biegają inne dzieci, ale nikt nie zwraca uwagi na płaczącą koleżankę. Ktoś udaje rozpędzony pociąg, ktoś inny rozciąga ramiona i jest latającym  samolotem. Jakiś chłopczyk w niebieskim sweterku ciągnie małą blondyneczkę za ładnie spleciony warkoczyk. Rozwiązał jej czerwoną wstążeczkę…

Gdzieś po drugiej stronie ulicy, woźnica pogania batem zdyszanego konia. Piana tocząca się z jego pyska wyraźnie wskazuje, że zwierzę jest u kresu tej podróży. Na wozie siedzi kilka zmarzniętych osób mocno przytulonych do siebie.  Podobnie jak koń –  wyraźnie zmęczonych, ledwo utrzymujących się w pozycji siedzącej. Skąd jadą? Dokąd prowadzi ta droga? Co życie przyniesie im jutro? 

Kilka ulic dalej… a może kilka dziesiątek lat później – mijam wzrokiem ponurą kamienicę, walącą się z jednej strony ścianę. Ulica wybrukowana kamienną kostką. Brudno, smutno. Pod rozwalającą się ścianą siedzi zgarbiony staruszek. Spod  zniszczonego kapelusza ledwie wystaje czerwony nos.

Śpi? Może. Żyje? Nie wiem.  Nie porusza żadną cząstką ciała. Nie widać znaku oddechu. Czuje się tylko otchłań rozpaczy i beznadziei. Pustkę i boleść… 

Jeszcze inny wymiar czasu i przestrzeni. Zielona dolina. Gdzieś daleko, jak okiem sięgnąć, ta soczysta świeża zieleń zlewa się z błękitem nieba. Las. W środku strumyki łączą się w niewielką rzeczkę. Słychać narastający szum strumienia wodnego. Na niewielkim kamieniu siedzi młoda dziewczyna. Może niezbyt piękna, ale przyciąga potęgą młodości. Siłą, którą może mieć w sobie tylko ktoś, kto posiada zdrowie, radość wewnętrzną, nieskażoną szczerość i cudowne marzenia. Wpatruje się w niebo przymrużonymi oczami, a spod jej powiek ulatują wizje planów, pragnień i życzeń na całe życie. 

Zanim się spełnią, przez dolinę przejdzie niejedna burza z piorunami, zasypie ją śnieg i osuszy słońce.  Będzie strasznie. I nie będzie łatwo. 

Ale dziewczyna  przetrwa. Człowiek wytrzyma.

Każdy Człowiek ma swoją drogę. Każdy ma swoją burzę i własne słoneczne dni. 

Wisława Szymborska w wierszu pt. “ Myśli nawiedzające mnie na ruchliwych ulicach” kiedyś tak powiedziała: 

Dwa słowa: Każdy i wszyscy. Jeden z nas. Ja i Ty.  I my. 

Jesteśmy różni. Rodzina, religia, kolor skóry, język, kultura, obyczaje, zdolności, epoka w której przyszło nam żyć.  Miejsce na Ziemi. Zdrowie, dziesiątki przypadków, które nam się przydarzają i jeszcze więcej wyborów, których dokonujemy. Żyjemy w określonym czasie, w określonym miejscu, w określonych warunkach… 

Droga jest wspólna – LUDZKA

Na końcu drogi jest ciemność. Ciemność jest jedna.  

Pewnego dnia – “twarz moja, twoja, czyjaś ” –  zajdzie w ciemność. Jak zachodzi księżyc każdej nocy.. 

Nie mów mi, że to smutne rozważania! Takie myśli każdy z nas ma w głowie. Przychodzą nieproszone o poranku albo późną nocą, gdy nie możemy zasnąć. Czasem podstępnie skradają się, gdy zdarza się odejście bliskiej osoby, gdy dopada nas nostalgia, wspomnienia..  Boimy się wypowiadać je głośno!  

Śmierć jest częścią życia. Życie – nie zawsze jest sprawiedliwe. I, niestety, często nie mamy na to żadnego wpływu. 🙁

Niedawno oglądałam serial, którego jedną z czołowych postaci był lekarz – patolog. Przysłuchując się “komentarzom – żartom” na temat jego “pacjentów” stwierdziłam, że  smutek, strach i wszystkie inne odczucia na temat nieuchronności śmierci zmieniają się w zależności od perspektywy spoglądania na to zjawisko.

Śmierć jest ciężkim przeżyciem dla tych, co kochali. Dla tych, co pozostają z pustką, gdy muszą uporać się ze stratą, z otępieniem i niemocą. 

Ci, którzy odeszli – są już po drugiej stronie cienkiej linii czasu. Ich czas dobiegł końca. 

Nasz wciąż trwa..  Nie zmarnujmy żadnej minuty!


BACK

2 myśli na temat “Tylko jeden Człowiek. Jedno życie. I kilka myśli.

  1. Tak właśnie często bywa wtedy, gdy ktoś dla nas ważny odchodzi. Zastanawiamy się nad jego czy jej życiem, ale też często nad tym, jak my powinniśmy przeżyć ten czas, który nam jeszcze pozostał. Zgadzam się w pełni, że nie powinniśmy zmarnować żadnej minuty. I nie powinniśmy byli, ale w tej chwili na poprawienie tamtego jest już za póżno. Nie mam żadnej wskazówki, wiem, że daleko nie wszystko było tak, jak powinno było być, i jeśli w tym jest jakaś wina, to nie kogoś innego. Jak więc należy przeżyć życie?

    Jedną z myśli o życiu, którą kiedyś usłyszałem, być może w kabaretowym wystąpieniu któregoś z wielkich aktorów kabaretu pewnie w okresie stanu wojennego było coś takiego:

    ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ABY NIE ŻAŁOWAĆ LAT PRZEŻYTYCH BEZ SENSU. Dobre? Wciąż się nad tym zastanawiam.

    Polubienie

    1. Czas bez sensu.. Tylko czy taki jest? Nie wiem. Dla mnie każdy dzień ma sens. Nawet ten pozornie nic nie wnoszący nowego „specjalnego”. Bo jest. Bo przynosi myśli, jakieś uczucia, rozważania a te mogą być zalążkiem czegoś ważnego.. Człowiekowi potrzebny jest czasem ”dzień bez sensu”🤔

      Biegniemy codziennie „za czymś” a dopiero na stare lata widzimy,że „Króliczka nie złapiemy” Zwalniamy więc i cieszymy się, że jesteśmy wciąż razem i obok siebie, ze mamy rodzinę i przyjaciół. I zdrowie i nowy dzień ..jutro. I już nic więcej nam nie potrzeba.

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do Wacek Anuluj pisanie odpowiedzi