Kto wymyślił lustro i czy jest mi dziś potrzebne ? 

2 listopada 2023

Jeśli ktoś chce dowiedzieć się kiedy i jak powstały pierwsze prototypy lustra, to nic prostszego jak zaglądnąć do “wujka Google’a” i dość dokładną  historię tego wynalazku można sobie przeczytać w internecie. 

Niemal od początku istnienia życia ludzkiego człowiek pragnął zobaczyć i sprawdzić swój wygląd. Początkowo funkcje luster pełniła woda w rzekach, jeziorach i kałużach. Było to jednak uzależnione od pogody i człowiek, jak w każdej niewygodnej sytuacji, dążył do znalezienia metod usprawniających odbicie obrazu. Długa to historia geniuszu człowieka, jego fantazji, pomysłów, prób i oczywiście pieniędzy. 

Gdyby prześledzić ewolucję dzisiejszego zwykłego lusterka, to zdziwilibyśmy się, że w historii jego powstawania mieli swój udział Hindusi, Chińczycy, Rzymianie, a dopiero dużo później, bo w XIII wieku, lustrami zainteresowano się w Europie, głównie we Włoszech.  Prym wiedli oczywiście Wenecjanie. To oni odkryli, że dzięki użyciu stopu rtęci  można otrzymać przejrzyste szkło.  Lustra weneckie stały się  sławne i pożądane w całej Europie, a równocześnie uruchomiły machinę konkurencji  w innych krajach. Dalej już poszło jak “po maśle”.

Woda była pierwszym prototypem lustra. I zawsze lustrem jest dla natury.

Zanim jednak lustro stało się powszechnym produktem i elementem każdego domu, każdej kobiecej kosmetyczki, “przedreptało” długą drogę przez tysiące lat. 

                                                   ** ** ** ** ** 

Wstęp o lusterku jest dla zachęty, by nikogo nie zrazić do mojej opowieści na pozornie inny temat. Temat znany z dzieciństwa pod tytułem “ Lustereczko powiedz przecie kto jest….. na świecie” .  Środek tego pytania już należy tylko do mojej bajki (albo do kogokolwiek, kto to będzie czytać i zechce sobie pytanie uzupełnić. 🙂 

To niepozorne lusterko z jednej strony ma tak silne powiększenie, że pokaże nam chętnie wszystkie szczegóły naszego oka w czasie robienia makijażu 😀

Lustro jest odbiciem naszej twarzy. Jest szansą na sprawdzenie w najbardziej intymny i skryty sposób naszego odbicia. Sami, w ciszy spokoju i w zamkniętej przestrzeni możemy przyjrzeć się sobie,  uczciwie ocenić własną twarz, postawę, wygląd sylwetki, nowe ubrania czy cokolwiek innego. 

Pytając drugą osobę o opinię, nigdy nie jesteśmy do końca pewni czy ta osoba postrzega nas tak samo jak my siebie. Ma to i dobrą stronę i trochę złą.. W zależności od naszych relacji, od dnia, humoru – możemy usłyszeć to, co chcemy i to, czego nie chcielibyśmy wiedzieć. Własne odbicie w lustrze – mówi o nas całą prawdę. Przynajmniej – tak nam się wydaje… 

Lustra w moim domu. Każde inne. Każde lubię.

Lustra towarzyszą mam właściwie  wszędzie i przez cały czas. W domu niemal w każdym pomieszczeniu, w pracy, w każdym holu restauracyjnym, w poczekalniach itd. Stanowią element wygody, dekoracji, są naturalnym wyposażeniem każdego wnętrza. Pojawiają się już w pierwszych zabawkach dziecięcych, kiedy kilkutygodniowy maluszek z zaciekawieniem wpatruje się w odbicie swojego wizerunku w kołyszącej się nad nim zabawce, w jego łóżeczku.  

Tak prawdę mówiąc, to niespecjalnie zwracamy uwagę na lustra i ich znaczenie. A jednak – gdyby w samochodzie nie było lusterka, jak cofalibyśmy bezpiecznie  nasze auto?  Jak robiłybyśmy sobie codzienny makijaż, jak wymyślałybyśmy kolejną nową fryzurę bez patrzenia w lustro?  

Nawet przy myciu zębów często spoglądamy na swoje poranne czy wieczorne  odbicie.. A to tylko zaledwie malutki, podstawowy zakres wykorzystania lusterka. 

Czy myślimy o lusterku, gdy w grę wchodzi lustro i technologia razem połączone? Co to są czarne lustra i jak się to ma do komputerów, współczesnych telefonów, tabletów, bez których już nie umiemy funkcjonować?  Jak wykorzystuje się lustra w medycynie, optyce, astrologii i w tysiącach innych sfer naszego życia? Nie będę nawet próbować się tu wymądrzać, bo i tak nie potrafię wymyślić zbyt wielu przykładów. 

Lustro jest genialne. Albo raczej człowiek jest geniuszem, który dzisiaj lustro potrafi wykorzystać na tysiące sposobów. 

Dawno temu lustro miało inną wartość, wysoką cenę i było elementem wyposażenia wnętrz głównie ludzi bogatych. Nie na darmo piękne lustra miały swą nazwę zwierciadła. Ich dawna duża wartość łączy się prawdopodobnie z przesądem, który znany jest do dzisiaj. O lustra dbano szczególnie i z wielką ostrożnością, by nie rozbiły się, bo jak wiadomo gdy lusterko rozbije się – przesąd mówi – czeka nas siedem lat nieszczęścia”  

“Aby być pewnym, że zabezpieczymy się przed jakąkolwiek złą przepowiednią należy rozbite lusterko zebrać w czarny papier, najlepiej każdy kawałek tylną ścianką do góry, aby nie ujrzało naszej twarzy. Papier szczelnie zamknąć i zakopać głęboko.” 

Ha, ha!! Mam nadzieję, że nikt dziś na serio nie traktuje tych porad! Pozwoliłam sobie “zakomunikować” je ze źródła internetowego, opisującego lusterkowe przesądy.  Są i takie, które brzmią dużo groźniej, ale nie zamierzam nikogo straszyć.🙂   

Dziś już mamy zbyt dużo luster, lusterek i lusterkowo pochodnych produktów, byśmy mogli na takie przepowiednie zwracać poważną uwagę. 

Lustro w mojej jadalni imitujące dodatkowe okno. Z każdej strony widać w nim część jadalni z innej perspektywy.

Duże lustro optycznie powiększa powierzchnię pomieszczenia. Dlatego między innymi chętnie montuje się jej w windach. Dzięki lustrom można stworzyć przeróżne iluzje i stosować je zarówno w poważnych nowych odkryciach jak i w fajnych trickach, które przydadzą się w każdej codziennej sytuacji. A już lustro i światło…potrafią czynić cuda w zwykłej otaczającej nas przestrzeni. 

Czy lustrzane drobne pyłki kojarzą wam się z pięknymi paznokciami? A to, że lustro można wykorzystać w różnego rodzaju grach, malarstwie, oczywiście w fotografii..? Mnie to do głowy by nie przyszło, gdyby nie przypadkowy artykuł, na który natrafiłam, o rozbitym lustrze i przesądach. I tak po nitce do kłębka .. zafascynował mnie ten temat.    

Lustro jest także naszym kontaktem z innymi. Otwieramy komputer, telefon, włączamy ekran i widzimy tych, z którymi chcemy teraz rozmawiać. I nieważne czy są to plotki z przyjaciółmi, rozmowy rodzinne, czy konferencje biznesowe. Lustro/ekran ułatwia nam w sekundzie zobaczenie siebie nawzajem. Obojętnie o jakiej porze dnia, na jakim skrawku Ziemi i nie tylko Ziemi – widzimy siebie. Równocześnie widzimy twarz osoby, z którą rozmawiamy.

Ale nie byłabym sobą, gdybym nie pomyślała o lustrze w sposób osobisty, humanistyczny, głęboko człowieczy. 

Obraz siebie, który oglądam  codziennie, przez lata w swoich lustrach, to historia mojej twarzy. A twarz to moje oczy, moje usta, moja mimika, która przemawia do mnie. I przemawia do innych. A każda twarz odbija dużo więcej niż tylko obraz.

 “Lusterko prawdę ci powie” – to popularne powiedzenie, to nie tylko slogan o mojej twarzy, uśmiechu, zmarszczkach, szarych oczach czy coraz bardziej pooranej nadmiarem skóry szyi, na którą średnio lubię teraz patrzeć. 

A przecież kiedyś tak nie było.  Były dni, gdy z przyjemnością spoglądałam na siebie. Na roześmiane oczy, na zapał i w nich apetyt na życie. Okręcałam się dookoła ciesząc się  rozkloszowaną krótką spódniczką i patrzyłam z zachwytem na swe ładne zgrabne nogi. Lubiłam wiele szczegółów mojego ciała, nie przeszkadzał mi nawet szary kolor oczu, choć drażniło mnie, że tak go znajomi określali. 😀 Wtedy wydawało mi się, że to brzmi tak.. bez wyrazu.

Moje ” najdłuższe” włosy z czasów liceum.

Gdy miałam 8 lat (pamiętam dobrze, bo  przygotowywałam się wtedy do pierwszej komunii) bardzo chciałam mieć długie włosy. Mama zgodziła się, choć niechętnie, żebym sobie je trochę zapuściła. Wciąż jednak uważała że mam cienkie i słabe włosy i nie będą ładnie wyglądały, kiedy będą dłuższe. A ja marzyłam o “kucykach”, warkoczykach i oczywiście „końskim ogonie”. Ledwo mi trochę włosy urosły, już sobie ściskałam jej gumkami i wiązałam wstążeczki. Mieszkała wtedy z nami siostra Taty, niewiele ode mnie starsza (może 8-10 lat?) i ona okazała się bardzo przychylna moim dziewczęcym marzeniom. To ona poszła ze mną do sklepu, kupiła mi dużo kolorowych wstążeczek i czesała mi wymyślne pierwsze “palemki” i “kucyki” . Mama nie była z tego zadowolona. Do komunii wprawdzie nie miałam zbyt długich włosów, ale udało się zrobić z nich odświętną fryzurę.

Zdjęcie u gory – studniówka 1972 r. Zdjęcie dolne – 8 klasa podstawowa. Mama już przestała interweniować w moje „długie” włosy 😂

Za to w okresie liceum już mogłam mieć włosy dłuższe i Mama nie “korygowała” moich zmieniających się fryzur. 

Jak każdą nastolatkę, cieszyła mnie zawsze nowa “szmata” im bardziej kolorowa tym lepsza! Lubiłam zmieniać, kombinować, ryzykować zestawieniami kolorystycznymi, o ile i jak dało zadziałać w takich kwestiach w tamtych trudnych czasach. Lustro mnie kochało a ja kochałam lustro. Nawet łzy i smutek wydawał się  piękny w młodych oczach..

Lustro było świadkiem dziesiątek zmian w moim życiu. Ach, a  jaką radością przyglądałam się,  gdy mój brzuch powiększał się z miesiąca na miesiąc, kiedy moje dzieci dawały znać, że i one zmieniają się choć jeszcze światła dziennego nie ujrzały. 😃

Lustro patrzyło na mnie z  pobłażliwością, kiedy walczyłam po urodzeniu Maluchów, by dojść do dawnych rozmiarów i znów wrócić do  swojej “starej szafy”.

Lustro to mój pierwszy surowy sędzia. Sędzia, który jednego dnia mrużył oczy, kiwał głową i radośnie zgadzał się z moją opinią. Ale już następnego – lusterko potrafi być bardzo wymagające, krytyczne. Ocenia mnie surowo. Niejeden raz zbeształo mnie za mnóstwo szczegółów, które wcale mu się nie spodobały. 

A ja patrząc mu prosto w “szare oczy” wiem, że lusterko zawsze ma rację…

Bo lustro ma świetne wyczucie smaku, gustu i czasu. Rozumie mnie. Rozumie, że czas zmienia nas. Czas zmienia również wizerunek wewnętrzny człowieka, przez zwykłe lusterko pozornie niedostrzegalny. Moje “prywatne lustro” dostrzega ten wewnętrzny portret. Bo magia lustra jest silna i głęboka.

Myślę o magii i sile lustra, której nie ma w zwykłych zapiskach czy opowieściach ludzkich. Lusterko mi powie prawdę… bo to ja w tym lustrze odbijam swoją twarz i duszę. Siebie nie oszukam… Jestem pewna, że każdy choć raz w życiu znalazł się w sytuacji, gdy stał na skraju jeziora czy spokojnie płynącej rzeki i wpatrywał się w swoje oblicze. Jakie myśli przychodziły wam wtedy do głowy? Czy ujrzeliście przez moment prawdziwego siebie? 

Nawet jeśli ta twarz była wykrzywiona poruszającą się falą, to w falującym się obliczu dostrzegłam najprawdziwsze własne „ja”. Tafla odbija skupioną energię i czuję, że ten obraz należy tylko do mnie. Im większa siła wpatrywania się we własne oblicze, tym głębsze zrozumienie swej “duszy” . Wymaga to chwili i cierpliwości, ale pomaga ujrzeć to, co na co dzień gubimy w biegu życia.

Teraz łatwiej zrozumieć dlaczego tak ważne jest patrzenie komuś głęboko w oczy, by go zrozumieć, by ujrzeć jego bezgraniczną miłość albo… skonfrontować inne uczucia czy emocje. Oczy drugiego człowieka, a raczej jego źrenice mogą być także dla nas lustrem. 

Takie fajne lustro mam w sypialni. Bardzo wydłużony owal, fajnie wyszczuplający każdą sylwetkę. 😜 To lustro to prezent od mojej córki z czasów jak jeszcze studiowała w szkole dentystycznej w Dallas.

Od kałuży do jeziora, od lśniącego wypolerowanego kamienia do wykwintnych luster weneckich. Od bajki o krzywym zwierciadle do przesądów o siedmiu latach nieszczęścia. Od wiary o uciekaniu duszy do świata umarłych do opowieści o “Oku Boga”…

Czy moje lustra domowe są dla mnie ważne i czy naprawdę je potrzebuję? Dlaczego dziś niemal co sekundę ktoś pokazuje swoją twarz w lustrzanym odbiciu na Instagram, YouTube czy innym filmiku w mediach? Skąd takie uwielbienie dla oglądania własnych twarzy? Co magicznego jest w lusterku i dlaczego jest ono tak ważne dla człowieka? 

Może powyższe rozważania pomogą odpowiedzieć na te pytania? 

Lusterko – świecznik odbijające płomień zapalonej świecy.

A co to oznacza dla mnie? 

Jak każdy przeciętny człowiek używam lustra do prostych życiowych czynności. Lubię lustra dekorujące moje ściany. 

Lubię także zwierciadło, w którym tylko ja potrafię dostrzec bogactwo moich doznań, uczuć, spostrzeżeń, intuicji. 

Moje lustro nie jest weneckie. Nie ma złotej oprawy ani długiej starej historii.

 MOJE lustro jest bezcenne i unikalne, jedyne w swoim rodzaju…


BACK

Jedna odpowiedź na “Kto wymyślił lustro i czy jest mi dziś potrzebne ? 

  1. Oglądamy dużo filmów kryminalnych i prawie w każdym z nich odbywa się przesłuchanie. W pokoju (zwykle pokoiku) przesluchań na jednej ścianie znajduje się duże lustro. A z drugiej strony tego lustra jest inny pokój, z którego koledzy i zwierzchnicy śledczego przez tylna stronę wspomnianego lustra obserwują przebieg przesłuchania. Kiedyś przesłuchiwani nie wiedzieli o tym, że lustro może mieć takie funkcje, teraz wydaje się, że wszyscy już wiedzą, niemniej jednak wciąż się je stosuje. Dlaczego? Na pewno nie po to, żeby potencjalny przestępca mógł sie sobie przyglądać i zachwycić się sobą. Mówią na ten „wynalazek” – lustra weneckie, ale czy mają one wiele wspólnego z tymi z trzynastego wieku?

    Lustro umie też pokazywać nieskończoność. Właściwie potrzebne do tego są dwa lustra, a jak je dobrze ustawić naprzeciw siebie, to końca lustrzanego świata nie ma. I to też może dawać wiele do myślenia.

    Najfajniejsze lustra jednak to te, które zniekształcają postaci w gabinetach śmiechu. Tu przynajmniej nikt nie wpada w kompleksy, bo przecież wiadomo, że niezależnie od tego, jak źle się prezentujemy, w rzeczywistości na pewno wyglądamy przyzwoiciej. I takiej interpretacji się trzymajmy.

    Gdy idę wzdłuż okien biurowych na parterze, z okiennymi ścianami niemal całkowicie wykonanymi ze szkła, w dziennym świetle, zwłaszcza gdy wewnętrzne lampy nie są włączone, nie widać, co jest w środku, za to widać mnie przechodzącego tamtędy, i zawsze jest to widok, którego nie lubię. Nawet nie jestem do siebie podobny – jakiś gruby, przygarbiony, nieforemny. Wolę gabinet śmiechu.

    Polubienie

Dodaj komentarz