Czy dorośli też mają własne bajki?

22 sierpnia 2023

Pewnego razu, daleko od domu zdarzyło mi się znaleźć w miejscu, które na kilka dni, jak w bajce dla dzieci, otworzyło zaczarowane drzwi i pokazało mi swoje tajemnice.

Bo bywa, że zdarzają się w życiu najprawdziwsze historie, które nas zaskakują.  Długo nie potrafimy ich do końca zrozumieć.  Dlaczego poukładane od lat “cegiełki” rozpadły się i komuś i rozsypał się dotychczasowy kontrolowany świat… 

KTOŚ kiedyś powiedział – “wyjeżdżam”.  Spakował walizki, trochę drobiazgów, mebli, pamiątek i zniknął z naszego życia. Nie, nie z mojego! Po prostu – z naszego! 

Ktoś był z nami przez lata, wiązała nas przyjaźń, dobre i gorsze chwile i wydarzenia. Dużo wspólnych dni. 

Wyjeżdżam. Jedno słowo, jedna decyzja. Decyzja dorosłego dojrzałego Człowieka. Świat jest przecież wielki. Każdy z nas może spakować plecak czy walizkę i przenieść się gdzie ma ochotę. A jednak… niewielu ludzi ma taką odwagę. Niewielu z nas ma taką potrzebę. Przywiązujemy się do miejsc szybciej i mocniej, niż o tym myślimy. Wrastamy w znane kąty, ulice, znajome twarze. Nie lubimy zmian. Zwłaszcza nagłych, do których nie mamy czasu się organizacyjnie i psychicznie przygotować. Może właśnie dlatego takie decyzje innych zaskakują nas i szokują. Może nawet bardziej te cudze, niż nasze własne… 

Życie jednak nie znosi próżni, więc krąg ludzki zawsze pełen nowych wydarzeń toczy się dalej.

A Ktoś właśnie buduje inny świat… Gdzieś – jak mówią w bajkach – „ za górami za lasami” Ktoś znalazł nowy kawałek ziemi.  Nowe miejsce na swoje nowe życie. 

Pewnego ranka obudziwszy się, Ktoś pomyślał: chciałbym stworzyć bajkowe życie. Kolorowe, spokojne, szczęśliwe i śliczne. I Ktoś, dzień po dniu, zaczął realizować wizję swojego świata…

Ale bajki dorosłych ludzi nie mają wróżek, które wyczarowują wszystko za jednym  pociągnięciem czarodziejskiej pałeczki. Dorosłe bajki rodzą się długo i mozolnie. I wymagają pracy i wyobraźni. Pieniędzy, cierpliwości, wyrzeczeń, kolejnych nieudanych prób, walki ze zniechęceniem i znów zaczynania od początku nowych pomysłów i ich realizacji.

Odważne kolory, ciepłe połączenia wprawiają natychmiast każdego w dobry nastrój.

Ktoś, kto tchnął nowe życie w ten skrawek ziemi, kocha kolory. Mocne, soczyste kolory! W samym środku stoi domek, nieduży, ale bardzo przytulny. Kto z was miałby odwagę zamieszkać w domu o kolorze ostrej ceglastej pomarańczy i ciemnej butelkowe zieleni??  Ja – tak!  Ale jestem pewna, że wiele osób długo by się zastanawiało nad taką decyzją..

Tak właśnie powstał pewien bajkowy dom, bajkowy ogród, który zadziwił mnie, że naprawdę istnieje.  

Domek ma żółte drzwi, czerwone ramy okienne i bardzo kolorowe kwieciste dywany na gankach. 

Już podjeżdżając pod dom z wszystkich stron otacza mnie zieleń. Zieleń lasu, ogrodu, altany, wszechobecnej trawy. Zieleń w każdym możliwym odcieniu.

Ale to dopiero początek. To tylko tło bajkowej scenerii. 

Donice z zieloną roślinnością a obok artystyczne dziwolągi. Zaskakujące i ciekawe połączenie!

Do głównego wejścia prowadzi wąska ścieżka i wpada wprost na duże zadaszone wysokie patio. Urządzone w stylu trochę „tureckim” a może country – w centralnym miejscu stół i cztery krzesła, pięknie kolorowo pomalowane. Wiszące duże lampiony, w donicach wokół bogate rośliny podświetlone lampkami. Obok nich śmieszne art-ptaki, bardzo barwne i pstrokate, o długich szyjach. Malownicze, dodające niezwykłego uroku już na wejściu do domu. 

Obok dwa drewniane łóżka z wygodnymi materacami, oczywiście w kolorze czerwonej cegły, gdzie wygodnie można odpocząć i poczuć się jak w SPA. Obok jeszcze jeden stolik i fotele. Także w tym samym wielobarwnym stylu. 

Miejsce na ognisko jest, brakowało tylko ognia. Wieczór i tak był bardzo ciepły! 😃

Po obu stronach ścieżki trawa i mieszanina różnokolorowych kwiatów. A pośród nich w niesamowity sposób wkomponowane są przeróżne sztuczne elementy artystyczne. Z metalu, porcelany, drewna, grubego szkła. Wiem, wiem, co niektórzy teraz sobie myślą!.. ale to jakaś niedorzeczna mieszanina, niepasująca w stylu, sztucznie połączona z naturą! Itd, itp… 

Poza zadaszeniem jest wydzielone miejsce na ognisko i wygodne drewniane kolorowe krzesła „fotelowe”.

Jakże się mylicie!!  Oczywiście – “ De gustibus non est disputandum” – o gustach się nie dyskutuje, pamiętam o tym doskonale. Na siłę nikogo przekonywać nie będę, ale zapewniam, że ci którzy umieją wyczarować „bajki dorosłych” – świetnie sobie z tym radzą.  Ktoś, który stworzył tę bajkę, mnie osobiście taką scenerią zachwycił. 

Wymyślne ścieżki, kwitnące kwiaty, ławeczki-motylki, zieleń drzew i krzewów..

Z każdym krokiem dalej bajkowy świat nabiera rumieńców.  Za altanką, która tworzy zieloną bramę do dalszej części, ogród zmienia rodzaj roślinności. Są tam wysepki- grządki a w nich wyższe kwiaty, rośliny zielone, nawet krzewy i drzewa. A pomiędzy nimi ścieżki wysypane drobnymi kamieniami. Tworzą one wyrazistą przestrzeń. Czystą i uporządkowaną.

Oczywiście wśród trawy i drobnych kolorowych kwiatów nie brakuje wychylających się: a to żółwia z meksykańskiej porcelany, a to malutkiego szafirowego pieska, a to gąsienicy w kapeluszu, a to kolorowych grzybków, dziesiątek motyli itp. 😀. 

Tutaj wczesną porą KTOŚ pije poranną kawę i oddycha świeżym powietrzem nowego dnia..

Wszystko to jest żartem artystycznym, radością dla oka, fantazją dziecka, prostotą i ciepłem uczuć. To, co oglądam, wprowadza mnie w nastrój zapomnianych dziecięcych lat. Chce mi się skakać w kółeczko i klaskać jak kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką i jakaś scena, obrazek nagle mnie zachwycił… 

Na tę część ogrodu wychodzi boczny ganek domu. “Ganek poranny” jak nazywa to miejsce mój „bajkowy” Ktoś. Jest tam stolik przeznaczony na poranną kawę, wygodny fotel i piękny widok na kwitnący barwy ogród. 

A w nocy świeci pięknie księżyc. I oczywiście nie brakuje delikatnego światła wiszących wokół ogrodowych lampionów. Na ścianie domu rozpościerają skrzydła malownicze  motyle, a pomiędzy nimi „biegają” czerwone biedronki w czarne kropeczki.

Za domem  napotykam jeszcze jeden pas zieleni i „latające” motylki, trochę pstrokatych grzybków, ale gdy wchodzę na ścieżkę i wspinam się pod górę w głąb lasu, już tylko otacza mnie natura. Wysokie drzewa, ściółka leśna, trochę powalonych pni i starych drzew. I cisza. Cisza. I od czasu do czasu ćwierkanie ptaków. Brzęczenie owadów. To także należy do świata bajki. Choć tego nie zmienia ludzka ręka Ktosia.  Tu życie toczy się według praw natury. Nawet podobno niedźwiedź  kiedyś pojawił się nocą w odwiedziny…

Teraz Ktoś już wie, że kubeł śmieci wystawiony kilka godzin za wcześnie, to zaproszenie “misia” na kolację🤣. Zajączek przybiega w odwiedziny bez zaproszenia, dość często. 😃 A może wiele innych zwierzątek?..

Kominek z lampionami i piękną drewnianą płaskorzeźbą

Dom wewnątrz jest nieduży, wcale nie nowoczesny. Raczej w stylu country, bardzo pasującym do otoczenia z zewnątrz. Wciąż utrzymuje się malowniczy styl, choć już nie tak bajeczny jak w ogrodzie. Na pierwszy rzut oka – dom jak każdy inny dom. Wchodzę do jadalni z kominkiem połączonej z małą, ale funkcjonalną kuchnią. W jadalni duży stół, efektowne krzesła, a nad stołem piękna zrobiona z grubych sznurów, ogromna lampa. Po lewej stronie kominek, obok wielkie stojące lampiony ze świecami, a nad kominkiem artystyczna drewniana płaskorzeźba. Coś na kształt kwiatu rozłożonego symetrycznie  na ścianie. Robi wrażenie! 

Olbrzymia lampa z grubych sznurów.

Dalej – living room jeden, drugi, potem sypialnia główna, gościnna, dwie łazienki. Na samym końcu mały pokój do pracy, czyli kącik biurowy Ktosia, z komputerem, papierzyskami – jak to zwykle bywa w takich miejscach. Ach, jeszcze pralnia.. 

KTOŚ wykonał tę ikebanę własnoręcznie!

Wszystko byłoby zwyczajne jak w każdym domu, tyle że “diabeł tkwi w szczegółach”, a tych szczegółów w bajkowym domku jest bardzo wiele. Tu w łazience półeczka na kosmetyki  zręcznie wkomponowana w niewidoczne miejsce z tyłu ścianki, tam zręcznie składany stolik/półka do wygodnego wyciągania prania  z suszarki i składania rzeczy. W innym miejscu piękny ogromny wazon z niesamowitą ikebaną ułożoną ze sztucznych kwiatów i ziół. Wygląda jak obraz wtopiony w powierzchnię ściany. Dobór kolorów, układ suchych kwiatów i roślin jest ślicznie skomponowany! Widać tu rękę artysty.

Każdy mebel w tym domu ma swoje miejsce. Choć pozornie wydaje się inny niż ten drugi obok stojący, to w całości wszystko harmonizuje idealnie! Wszystkie elementy uzupełniają się wzajemnie, jakby inaczej nie mogła istnieć całość tego wnętrza. 

Dawno temu, kiedy po raz pierwszy pomalowałam moją kuchnię na bardzo jaskrawo jasnozielony kolor (bo jakże mogło być inaczej! 😂) odbywało się u nas jedno z comiesięcznych spotkań brydżowych. Wtedy namiętnie graliśmy w brydża i każdego miesiąca spotkaliśmy się u kogoś innego na  rozgrywki. Zazwyczaj były to cztery, pięć stolików po cztery osoby. Najpierw poczęstunek, pogaduszki, a potem  dobieraliśmy się w czwórki i graliśmy do północy i dłużej. Ale nie o brydżu chcę opowiadać, chociaż mogłabym i na ten temat dużo. 🙂 

Przypomniała mi się taka spontaniczna wypowiedź jednego z naszych kolegów, który wpadł z zachwytem do mojej świeżo wymalowanej kuchni na “zajebisto” zielony kolor i zakrzyknął “ale niesamowity kolor! Fantastyczny! …ale ja bym u siebie nigdy takiego nie pomalował :)”

Myślę, że taka byłaby reakcja wielu osób, które po pierwszym wrażeniu i oceniłyby dom Ktosia

Dom zachwyca – ale trzeba mieć ogrom wyobraźni, odwagi, własnego smaku, stylu, by nagromadzić, ustawić i połączyć w całość tyle różnorodnych elementów razem.  Wymaga to niezwykłej bardzo indywidualnej, powiedziałabym nawet – “intymnej” wyobraźni i odwagi, by stworzyć coś, co jest “moje i tylko moje”! 

Takie uczucie miałam, kiedy wiele osób reagowało podobnie na kolory w mojej kuchni (zresztą nie tylko kuchni 🙂), tyle, że nie wszyscy tak efektownie, głośno i szczerze to  wyartykułowali. 

Ktoś jest na swój sposób artystą. Artystą, którego dusza uwolniła się ze standardów i codzienności. Czas, cisza, samotność pomogły mu rozwinąć talenty i marzenia. Wszystko to na pewno od lat w głowie Ktosia istniało, a teraz “za górami, za lasami” przeistoczyło się w dorosłą bajkę.

Moja podróż po kolorowym świecie trwała krótko. Może dlatego tak bardzo mi się podobała?  Oderwanie się od codzienności, krótka zmiana, dobre, ciepłe, przyjacielskie fluidy każdemu robią dobrze na duszę i na ciało. 

Tylko – czy to wystarczy, żeby być szczęśliwym?  Mój bajkowy Ktoś jest człowiekiem uspokojonym wewnętrznie, który zrealizował swoje kolorowe fantazje i marzenia i czuje się pośrodku nich bardzo dobrze. Na właściwym miejscu.

To miejsce wciąż wymaga od niego ciągłej pracy, pielęgnacji tego, co wokół.  Ogród, dom to jak małe dziecko, o które trzeba dbać każdego dnia poczynając od podlewania, a zapewne kończąc na wyrywaniu chwastów, czy  najbardziej prozaicznym sprzątaniu. 

Czy może czegoś do pełnego szczęścia brakować?  Zapewne jednego małego elementu.. Drugiego człowieka, przyjaciela, z którym można podzielić się bajkowym światem.  Pokazać mu, opowiedzieć o radości i cieszyć się przez moment wspólnie.  I myślę, że tacy jak ja, pojawiający się w odwiedziny w bajkowym ogrodzie, taką właśnie rolę spełniają.

Bo w bajkach dla dzieci nikt nie jest sam. Jaś ma Małgosię, Czerwony Kapturek – Babcię, Lolek Bolka. Nawet Wilk i Zając byli “parą” 🙂. Bajki dorosłych ludzi są dużo bardziej skomplikowane, ale jak widać i dorośli sobie z nimi radzą!

A ja cieszę się, że nam przydarzyło się w takiej bajce przez kilka dni zamieszkać! Ucieszyć oko tysiącem kolorów, które uwielbiam równie mocno jak KTOŚ, pośmiać się razem, napić się winka w blasku wieczornych lampionów, w towarzystwie krasnali, motyli i wielobarwnych wesołych dżdżownic.

Byłam w środku dorosłej bajki! A wy? byliście kiedyś, choćby w marzeniach…?


BACK

7 myśli na temat “Czy dorośli też mają własne bajki?

  1. Bajkowa sceneria. Czy rzeczywistość tez jest bajkowa? Czy można je połączyć?

    Kolorów podobno kiedyś nie było można. Bo się gryzły. Czerwony z różowym, brązowy z popielatym i jeszcze jakieś z jakimiś. Nie tylko w życiu, gdzie niebieska koszula nie pasuje do czegoś, a brązowe buty do czegoś zupełnie innego. I to przez kolor, niezależnie od tego, jaka piękna jest ta koszula i jakie superowe są buty.

    Czy jest na to jakiś przepis? Pewnie szkoły malarskie od wieków miały takie ukryte słowniczki gryzienia się kolorów. A może po prostu jest tak, że jak się coś lubi, to to nie gryzie się z niczym?

    Ktoś jest artystą, który stworzył bajkę kolorów. I to jet rzeczywistość tej bajki. Bo w bajkach bajkach kolory nie grają tak bardzo, jak w bajkach dla dorosłych lub w bajkach dorosłych. Szkoda tylko, że Ktoś, z pewnością Kobieta, wymaga wszystkich dopełnień rodzaju męskiego. Ktoś to jednak zaimek, a nie rzeczownik, więc normalnie nie odmienia się: ktoś-ktosia-ktosiowi, tylko: ktoś – kogoś – komuś. Ale w bajce wszystko może być, nawet jeśli to bajka dla dorosłych.

    A opisanie tego miejsca i cłej tej trzy- czy czterodniowej wyprawy to bajkowy majstersztyk. Wszyscy powinni się tym zachwycić. I wzyscy powinni szukać pełnego szczęścia, czego wszystkim uczestniczkom tego wydarzenia i wszystkim, kto o tym czyta lub przeczytał – z całego serca życzę.

    Wacek

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pokręciłeś mi w głowie tą gramatyką ! Może i tak jest jak mówisz, ale jak to pisałam, to KTOŚ był nie gramatyczny, tylko żywy i bliski, a równocześnie „nieokreślony” bo przecież może być każdym z nas. To kwestia „filozofii” wyboru w życiu, więc gramatyka wyleciała mi z głowy !😂 Wszystko inne się zgadza, bo z kolorami to przecież bardzo indywidualna gra. Jedni lubią – jak piszesz- takie połączenia a drudzy kompletnie inne. Ja granatu z brązem nie trawię, ale ktoś może lubi.. Rozumiem. Jak widać z innego wpisu, są i tacy, którzy wolą spokojne pastelowe kolory i ciężko im zrozumieć mój/nasz zachwyt wielobarwności i mocy kolorów. Emocje odbijają się w różny sposób – także przez kolory. Myślę, że mój wpis aż pękał od zmiennych emocji. A ja ( i nie tylko ja) pisząc , tak wtedy się czułam..

      Polubienie

  2. Ja też tam byłam..
    Kolory i dekoracje są pięknie wkomponowane w otaczający krajobraz, czyli różne odcienie zieleni. Wszystko razem tworzy kolorowy trójwymiarowy obraz, w którym się jest i w krórym odkrywa się ciągle coś nowego – i w którym chce się zostać, nawet jeśl tylko na krótko.. 🦋🐛🐞🦜🦔

    Polubione przez 1 osoba

  3. Bajka jest fantastyczna, ale nie moja, jestem pastelowa. Nie przepadam za „krzykliwymi” kolorami. Dostałam oczopląsu.😀
    Jak widać, bajka ma wielbicieli, w Twojej osobie, i o to chodzi. Nie wszyscy muszą lubić tą samą Bajkę.
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Masz absolutną rację! Tych z grupy „pastelowych” jest chyba nawet więcej. (przykład mojej zielono „zajebistej” kuchni😅). Tak, ja lubię wykrzyczeć się (też) kolorami, szczególnie gdy uwalniają duszę z emocji – dobrych i tych trudniejszych. Lubię wszystkie kolory świata, bo zgrzeszyłabym, gdybym powiedziała, że tych spokojniejszych nie lubię. No, może mniej te mdłe i rozmazane ale i tak mogłabym wiele o nich dobrego napisać. Bo kolory, to odbicie naszych nastrojów, naszych wewnętrznych potrzeb. Umieć ujawnić je kolorami – to wielka zaleta.
      Ta bajka to czyjś świat. Dorosły emocjonalny, szczęśliwy ale… nie bezkonfliktowy świat.
      Cieszę się, ze umiałam tak o tym napisać, że w taki sposób go zobaczyłam. Jestem pewna, że twój pastelowy jest równie piękny i pełen ciepła i twoich emocji😀
      Dziękuję!

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do Anwi Anuluj pisanie odpowiedzi