Są ludzie dobrej woli, jest solidarność Świata i jest jeden Potwór! 

03/08/2021

Mój wpis nie będzie miał osobistych zdjęć. Internet, media, zwykli ludzie codziennie publikują setki zdjęć wojennych wydarzeń Ukrainy. Te zdjęcia są prawdziwe. Są najprawdziwszą kroniką ostatnich dni naszej rzeczywistości.

“Dziwny jest ten świat, gdzie wciąż mieści się tyle zła” – tak śpiewał kiedyś Niemen. Ale w piosence są też słowa – “lecz ludzi dobrej woli jest więcej…”

Kiedy myślę: wojna – widzę moje dzieciństwo pełne wspomnień rodziców, setek oglądanych filmów, które zawsze dotykały tematyki wojennej niezależnie od kontekstu, widzę oczami wyobraźni ludzi smutnych i głodnych, słyszę wyjące syreny.. Choć nigdy sama nie przeżyłam tej najgorszej z wojen.  Przez dziesiątki lat żyliśmy w strachu przed wojną nieznaną nam, a jednak tak jakby w nas wrośniętą wraz z  przeżyciami rodziców, przez ich złamaną psychikę, przez to wszystko, co na zawsze w nich pozostało. A nam – następnemu pokoleniu, naturalnie się udzieliło. 

Później sami doświadczyliśmy czołgów na ulicach w czasie stanu wojennego. Przeżyliśmy swój strach, swoją wojnę. Zrobiliśmy wszystko co wydawało nam się właściwe i konieczne, by nasze dzieci nie zostały skażone strachem wojennych wyobrażeń. 

Najbardziej bliska sercu flaga ostatnich dni

Od tygodnia nie mogę znaleźć w swojej  głowie skrawka spokojnego miejsca, bo wojna wróciła. Nie ta sprzed 70 lat, nie nasza polska, nawet nie taka, która wkroczyła tu na amerykańską ziemię. A przecież tak samo ważna, a może jeszcze bardziej. To wojna Putina przeciwko całemu światu, przeciwko ludziom dobrej woli, przeciwko Ukrainie, ale także przeciwko mnie i tobie.

Jest tragedią wszystkich ludzi, jak każda wojna – przeszła i przyszła. 

Ludzie zawsze walczyli ze sobą. O ziemię, o władzę, o wyższość swojej rasy, o poczucie wielkości i siły nad innymi – o bezsens… Walczyli na miecze, na szable, zabijali dzidami, pięściami, podrzynali gardła, strzelali, wieszali, dusili. 

Teraz wjeżdżają na obce ziemie czołgami, niszczą domy, pola, wyrzucają ludzi z ich domów, zabierają dzieci od matek.  

Tylko, że ta wojna to wojna jednego psychopaty, przeciwko któremu stanął cały niemal świat. 

Stanął i.. NIC nie może zrobić. Jak to jest możliwe?  Z jednej strony od pierwszego dnia ruszyła ogromna pomoc humanitarna ludzi dobrej woli. Cała Polska stanęła jak mur i zorganizowała się doskonale, by pomagać tłumom Ukraińców uciekających przed wojskiem rosyjskim. Wszyscy i wszystko co tylko jest możliwe i potrzebne w takiej sytuacji! Aż nie mogę sobie tego wyobrazić! Ubrania, koce, lekarstwa, transport, mieszkania, pomoc prawna, kontakty z rodzinami, pomoc medyczna, psychologiczna i pewnie setki innych, których nie potrafię wymienić. O których nawet pewnie nie wiem. Ludzie piszą, pytają, nie śpią po nocach, bo pomagają jak potrafią i jak mogą. Podobnie jest w innych krajach. Inni – po prostu chcąc zamanifestować swoją solidarność z Ukrainą doczepiają kolory narodowe Ukrainy do swoich portalowych zdjęć na Facebooku czy innych stronach mediów społecznościowych.

Miasta oświecają największe i najważniejsze budowle kolorami niebieskim i żółtym. Ważni i liczący się w świecie przywódcy krajów wygłaszają poparcie dla Ukrainy i potępiają działania Putina. Sportowcy odmawiają udziału w najważniejszych sportowych wydarzeniach jeśli mieliby grać z Rosją… Solidarność. Chcemy być solidarni.  Jesteśmy solidarni! Ale jesteśmy bezradni. Nie możemy nic konkretnego zrobić. 

Cały Świat solidarnie przywdział kolory: żółty i niebieski

Wszystkie te działania są piękne, wyraźne, ukazują naszą wolę, nasze serca, ale nie nasze działania, które mogłyby powstrzymać Putina i rosyjskie wojska. 

Co robić??  Kto może coś zrobić?  Jakie prawdziwe działania w dzisiejszym tak wielce silnym i rozbudowanym technicznie, militarnie i elektronicznie świecie mogą zatrzymać tę wojnę, by nie wywołać jeszcze gorszych konsekwencji?? 

Ja – mały człowiek, jeden prawie z ośmiu miliardów żyjących na kuli ziemskiej pytam: czy nikt nie potrafi zatrzymać tej dziwnej wojny? Takiej wojny, której nikt nie chce, a która trwa już od ponad tygodnia. 

Mieszkając w Houston widzę tę wojnę z daleka, na pewno inaczej niż moi przyjaciele z Polski, z Krakowa i innych miast. Codziennie dostaję bardzo przejmujące wiadomości, tak głęboko poruszające, bo zwykłe ludzkie, bardzo prywatne.  Każda jest inna, każda zawiera tyle emocjonalnego ładunku: smutku, strachu a równocześnie wielkiego zaangażowania, determinacji i nieograniczonej pewności co i jak należy teraz robić. Jak pomagać, na ile mnie stać, w czym ja mogę, chcę się przydać… 

Jestem zafascynowana moimi bliskimi i dalszymi znajomymi i nieznajomymi. Jestem dumna, że jestem Polką. My także nie jesteśmy tu bezczynni – pomagamy finansowo albo jeśli ktoś ma dostęp po innych form pomocy przez rodzinę, przyjaciół, także tę pomoc oferują. 

A jednak – czuję się bezużyteczna.  Czuję się bezsilna 😦

Denerwuje mnie, że ludzie piszą, mówią, żyją zwykłymi normalnymi sprawami dnia codziennego, choć doskonale wiem, że życie toczy się wszędzie i nie może być inaczej!!  Sama tak robię i równocześnie jestem zła na siebie. Głupie?? Bardzo głupie! Wiem. I nie wiem jak to wytłumaczyć, wyrazić co czuję. Jednak nie mogę odeprzeć od siebie takiego myślenia, nie mogę zająć się “normalnością”, bo wiem, że tej nie ma.  

Można żyć w nienormalności. Można jeść, pić wino, pracować, cieszyć się, że wnuk dostał się do wymarzonej szkoły średniej, odpoczywać na krótkich wakacjach, martwić się zwykłymi codziennymi kłopotami i istnieć tak zwyczajnie i po prostu… Ot, życie..

A gdzieś za morzem dzieją się sprawy nam bliskie, a równocześnie dalekie. Nie mogę tego ogarnąć. Jakby świat podzielił się na części zupełnie do siebie nie przylegające ani geograficznie, ani czasowo, ani “po ludzku”.

Zazdroszczę tym, którzy nie mają takich myśli i takich dylematów jak ja. Podziwiam takich, którzy umieją się uporać z uczuciami i racjonalnie poukładać sobie sens takiego porządku świata. Bo ja zupełnie się pogubiłam.  Mam wrażenie, że znajduję się na rozdrożu i w gdzieś wysoko powietrzu. Żyję moim zwykłym codziennym życiem, które toczy się tak, jak powinno się toczyć. A obok istnieje  życie, o którym wiem, że jest, a do którego nie mam wstępu…  To jak zły sen, w którym chciałabym coś natychmiast przerwać, zmienić, a nie mogę, nie potrafię – bo to tylko sen… Tyle, że tym razem to nie jest sen. Nie mogę obudzić się, przetrzeć zmęczone nocnym koszmarem powieki i zacząć nowy lepszy dzień.

Wyobraźnia podsuwa mi okrutne i straszne obrazy. Media codziennie donoszą o chaosie, dezinformacji, walkach wojskowych, trudnościach codziennego wojennego życia, ale także o setkach fantastycznych ludzi, którzy bezinteresownie pomagają w każdy możliwy sposób, wspomagają Ukraińców. Jaki będzie następny krok? Co wielki świat powinien zaplanować?

Jaka jest rola małego człowieka w takim planie? 

Nie mam żadnej mądrej odpowiedzi. Jak wielu podobnych do mnie, jestem bezradna i przerażona. I choć też dokładam finansową  “cegiełkę” pomocy, to nadal czuję się mało użyteczna. Nie potrafię stworzyć pokoju dla Ukrainy, dla Polski, dla naszych dzieci, dla siebie. Dla Świata. Mimo wielkiej “dobrej woli”, którą ludzie w sobie mają, nie potrafimy zbudować bezpiecznego miejsca na Ziemi. Domu, w którym nie będzie wojen, nienawiści, konfliktów i ludzi – POTWORÓW. 

Wiem, że ten wpis może sprawiać wrażenie – dla jednych jakiegoś niedojrzałego miotania się z własną niemocą, dla innych to niejasna próba wyrażenia myśli pomieszanych ze strachem. Jeszcze inni pomyślą, że to wielkie mieszanie się w mojej głowie. 

Pewnie wszystko po trochu.  

Ludzie politykują, ludzie oceniają innych, ludzie rzucają się w wir pracy i pomocy dla innych. Jeszcze inni – odcinają się od otaczającej ich rzeczywistości, stronią od mediów, informacji i żyją radością nadchodzącej wiosny, własnego małego świata, podróży.  Ludzie są różni.

 “Lecz ludzi dobrej woli jest więcej..”  i każdy z nas chce, na swój własny sposób,  plan dobrego życia w pokoju zrealizować. 

3 myśli na temat “Są ludzie dobrej woli, jest solidarność Świata i jest jeden Potwór! 

  1. Dreczy mnie jakis czas pytanie : ” Gdzie jest Carlos Ramirez Illicz Sanchez ,znany szerzej jako Szakal , kiedy naprawde by sie teraz przydal ? ” .

    Polubienie

  2. Pierwsza wojna, pal ją sześć, to już tyle lat
    Druga wojna – jeszcze dziś winnych szuka świat
    A tej trzeciej co chce przerwać nasze dni
    Winien będę ja, winien będziesz ty

    (Bułat Okudżawa)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ty mnie rozumiesz. Tak jak kiedy rozumiał to Okudżawa. Tak jak rozumieją to ludzie dobrej woli i dobrego serca.
      Wszyscy czujemy się winni, choc to my zwykli ludzie jesteśmy ofiarami. W wojnie nie ma zwycięzców-
      wojna jest pełna nieszczęścia, lez i ofiar..

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do Marek Anuluj pisanie odpowiedzi