19 grudnia, 2023
Thanksgiving 2023.
W Ameryce to najważniejszy dzień w roku. I bardzo piękny. To najbardziej ruchliwy czas podróży Amerykanów, czas łączenia się rodzin i przyjaciół niezależnie jak daleko są od siebie. Czas setek ciepłych słów, dziękowania Bogu za wszystko, co nas dobrego spotkało. Dzień kiedy szczególnie mocno czujemy, że jesteśmy wdzięczni za każdy przyjazny gest, dobre słowo i wzajemną pomoc.
Takie uczucie znałam już z dnia Wigilii, od dzieciństwa i młodości “uczyliśmy się” tego w naszych rodzinach. Ale dopiero tutaj w Stanach poczułam jak można WYRAŻAĆ wdzięczność za to, że jesteśmy razem. Niekoniecznie z podtekstem religijnym – po prostu od rana krzątać się razem w kuchni, czekać na gości, usiąść przy wspólnym stole i pokroić wielkiego, świetnie wypieczonego indyka ze specjalną nadziewką i przeróżnymi dodatkami, takimi jak absolutnie konieczny “cranberry” sos, słodkie ziemniaki podawane na wiele sposobów, zapiekanka z zielonej fasolki, dyniowa tarta (pumpkin pie) i całe mnóstwo innych pyszności.
To święto ma swoją piękną tradycyjną legendę i każdy Amerykanin wie, że ten dzień łączy ludzi! Nieważne czy różni nas religia, kolor skóry, różnica wieku, język i pochodzenie – tego dnia w tym kraju jesteśmy wdzięczni za to… że jesteśmy razem!
Tego roku Thanksgiving spędziliśmy w Durango, Colorado. W nowym domu mojej córki i jej męża. Z wnukami i ich przyjaciółmi. Brakowało mi Syna i jego rodziny, ale przecież nie można mieć zawsze wszystkiego..
Już niedługo wigilia i Boże Narodzenie. Znów będziemy razem, szczęśliwi i wdzięczni, tak “po polsku”..
Co mój wstęp ma wspólnego z białym? I czy BIAŁY to tylko kolor ? Otóż skojarzenia mam odległe i wiem, że ktoś już teraz stuka się w czoło myśląc, że – jakby to określiła moja przyjaciółka – bajdurzę!

A jednak… To właśnie tegoroczny Thanksgiving w Colorado zainspirował moje myśli o “białym”.
Następnego dnia, po wystawnym obiedzie, pysznych deserach i oczywiście pierwszej części tradycji (w naszej rodzinie) oglądania “Christmas” filmów – (ZAWSZE tych samych 😀) spadł pierwszy piękny obfity śnieg! I po kilku godzinach zrobiła się zima, prawdziwa, jakiej nie widziałam od lat! Już zapomniałam, jak taki obrazek wygląda w naturze…
Puszyste czapy na drzewach, choinkach leśnych, drogi, po których nagle nie mógł przejechać nasz samochód, spacer w słońcu, które odbijając się od bieli zmuszał nas do mrużenia oczu. Nagle świat wokół mnie stał się zupełnie inny. Dawno zapomniany obraz wrócił ze zdwojoną siłą. Czystość tej bieli mnie poraziła!
Taka zima, jak te kilka świątecznych dni w Durango, bardzo mi się podoba.
Ale co tu ukrywać – zimy, które pamiętam z Polski, nie są najpiękniejszymi wspomnieniami. Kulig w górach, spacery podczas wakacji zimowych, powitanie Nowego Roku przy ognisku w nocnej scenerii lasu zasypanego świeżym śniegiem – TAK, to były piękne chwile… Ale codzienna rzeczywistość dziesiątków dni, gdy trzeba było wstać jeszcze “w nocy”, brnąć przez brejowaty topniejący śnieg pchając ledwo posuwający się wózek z dzieckiem do żłobka albo ciągnąć sanki, stanie w długich kolejkach na mrozie, by kupić podstawowe artykuły spożywcze (nie mówiąc o takich rarytasach jak papier toaletowy, pomarańcze czy czekolada…).
Wtedy biel zimy nie miała nic wspólnego z jej pięknem. I z dobrocią, która tak łatwo nasuwa się na myśl, gdy myślimy o “białym”.
Bo oprócz zimy – biel zaczęła krążyć wokół mnie jak “dymki” nad obrazkami z komiksów, w których wpisuje się co bohater obrazka “ma na myśli”.
Biały kolor niesie w sobie uspokojenie, poczucie niewinności, uczciwości. Rozjaśnia to, co czasem brudne i niedobre. Pierwsza impresja narzuca myśl o tym, że białe musi być pozytywne, łagodne. Jak sukienka do pierwszej komunii, szatka do chrztu świętego, którą symbolicznie zarzucamy dziecku jako wyraz jego niewinności. Jak wymarzona suknia ślubna Panny Młodej..

A przecież to tylko skrawek prawdy. Bywa, że biel, która przychodzi mi do głowy przeraża mnie. Tak jak biała śmierć – narkotyki. Dziś już może ludzie patrzą na ten problem spokojniej i rozumieją, że narkotyki są wszechobecną plagą naszych czasów. Źródłem wielkich pieniędzy i niewyobrażalnych przestępstw w skali światowej. Dla mojego pokolenia to wciąż przerażająca idea śmierci głupiej, nierozważnej, bezsensownej. “Biała śmierć” – jakże okrutne skojarzenie słów…
Słowo biały/biała często używane jest przez ludzi automatycznie, trochę ‘metaforycznie”. Tak naprawdę nie zdajemy sobie do końca sprawy, jakie to określenie ma znaczenie. Mówimy na przykład: ”to mnie tak denerwuje, że dostaję “białej gorączki”… Czy ktoś jednak wie, że biała gorączka to medyczne określenie na objawy i reakcje odstawienia alkoholu u alkoholika? Jest to rodzaj bardzo silnej furii, poważnych auto psychicznych omamów, zaburzeń wzrokowych, słuchowych, majaczenia itp. Szczerze mówiąc, ja także długo tego określenia nie brałam tak “poważnie”, choć oczywiście znałam takie powiedzenie. Jakoś niedawno wpadło mi w ręce takie wyjaśnienie.
Podobnie – “białe małżeństwo”. Niemal każdy dorosły człowiek wie, że takim określeniem nazywamy małżeństwa, które żyją w przykładnym związku dwojga ludzi, ale w ich relacji brakuje seksu. Nic w tym złego. Statystyki podają, że całkiem dużo takich par jest wokół nas. A jednak – rzucamy tym określeniem nie zdając sobie sprawy ile może w tym kryć się w nich tragedii i smutku. Białe – ale czy dobre?..
I jeszcze przychodzi mi na myśl taka sytuacja (może ja za dużo historii kryminalnych czytam i oglądam filmów?? 🙂). Ktoś planuje zbrodnię doskonałą – choć wszyscy wiemy, że zbrodni doskonałych nie ma! Są tylko błędy popełnione przez śledczych, niezauważone ślady itd. Faktem jest, że istnieją zbrodnie popełnione i nigdy niewyjaśnione. Istnieją zbrodnie “dopracowane” i określa się je jako zbrodnie czy przestępstwa popełnione w “białych rękawiczkach”. Tak precyzyjnie, że nie pozostawiły żadnych śladów. Białe zatuszowało przestępstwo, choć nigdy nie spowodowało, że stało się niewinnością.
Jak i dziwnie powstało określenie z użyciem słowa – biały.
Biel otacza nas często i jest powszechnym elementem naszego życia. Lubimy zjeść na śniadanie dobry biały ser, pijemy mleko (nie ja!! 🙂) Niektórzy robią jajecznicę ale tylko z białek. Inni piją “białą kawę”, ale przecież to tylko umowna biel. Podobnie jak skóra “białej rasy ludzkiej” – to tylko umowne określenie..

Jako polonistka (trochę była 🙂) znam określenie “biały wiersz” czyli wiersz bezrymowy. Lubię tańczyć tango i do dziś nie wiem dlaczego białym nazywamy to tango, do którego my panie zapraszamy panów..

Bardzo wielu ludzi urządza swoje kuchnie w białym kolorze. Wszystkie szafki maluje na biało. No może dodatki, jak uchwyty do szafek, blaty na stoły, dekoracje kuchenne dodają w innych kolorach i nieco tę biel ożywiają. Ja osobiście nie przepadam za białymi kuchniami, ale jeśli inni tak robią – nie mam nic przeciwko 🙂. Podobnie – nie lubię całkiem białych ścian w domach. Przychodzi mi zawsze na myśl surowość dawnych sal szpitalnych, choć dziś – na odwrót – to szpitale starają się być w weselszych kolorach i dodają dużo kolorowych dekoracji.
Nasz pierwszy samochód (to znaczy Maluch czyli Fiat 126) był biały i nie byłam z tego powodu szczęśliwa. Ale wyboru dużego nie było, kolor w tamtych czasach i tamtej sytuacji był na końcowym miejscu ważnych elementów samochodowych. Ale jako kobieta, oczywiście, że po cichu o kolorze marzyłam mocnym, widocznym z daleka, rzucającym się w oczy 🙂.
Dużo później kupiliśmy tutaj Nissana X -Terrę i też w tym momencie padło na biały. Auto bardzo lubiłam a do białego.. po prostu przyzwyczaiłam się.

Z dzieciństwa pamiętam książkę “Samotny biały żagiel” . Autor bodajże Katajew Walentin. Nie pamiętam w jaki sposób ta powieść wpadła mi w ręce, ale były to czasy kiedy rosyjskie powieści czytaliśmy w szkole. Zapamiętałam ją dobrze, bo choć rzecz dzieje się w czasie rewolucji 1905 roku w Odessie, to historia widziana jest oczami dwójki dzieci 9-10 letnich. Opowiada o zderzeniu dzieciaków z brutalnym, złym światem dorosłych. I o ich pięknej przyjaźni w prawdziwym nieprzyjaznym świecie. Ta książka wywarła na moją dziecięcą wyobraźnię duże wrażenie. Po latach nakręcono film na podstawie książki.
Pomysł tytułu książki zaczerpnął autor z wiersza Lermontowa pt. “Żagiel”, ale o tym dowiedziałam się dużo później..

A jak już dotarłam w moich rozmyślaniach do Rosji, to wspomnę o słynnych leningradzkich “białych nocach”, których nigdy nie miałam okazji zobaczyć, ale mój mąż, który kiedyś często spędzał czas w Leningradzie (tak, jeszcze wtedy w Leningradzie, nie w Petersburgu!), bo tam zbierał materiały do swojego doktoratu, miał okazję zaobserwować to zjawisko, gdy o północy wciąż jest tylko lekki półmrok a pełna noc w końcowej fazie czerwca nigdy tam nie następuje. Nawet mojej córce udało się tam raz być w tym czasie.
Jeśli szukasz bardzo cennych i unikatowych egzemplarzy wydań książkowych, trudnych do zdobycia, takich których np. na świecie jest tylko kilka sztuk – to znaczy, że poszukujesz “białych kruków”…
I tak można by te rozważania ciągnąć jeszcze godzinami przez wiele wiele stron. Białe ciałka krwi, białe zęby, białe plamy w ludzkim mózgu, które powodują pustkę w pamięci..
Wyrzuciłam w swoich zapiskach to, co pamiętałam. To, co nie wpadło jeszcze do moich „białych plam” w głowie..
Od śniegowego obrazu pięknej tegorocznej zimy w Colorado zrobiło się biało w moich myślach. Biało – to nie znaczy spokojnie, niewinnie i idealnie.
Ale każdy kolor to także nastrój, to biegający po głowie temat, który natrętnie nie daje spokoju. Wyrzucam z siebie uciskający w środku wątek. Zagwozdkę, która zakręciła się, zagmatwała w mojej głowie i inaczej nie chciała mnie opuścić.
Moje “białe” – czasem lekkie jak świeży śnieg, czasem trudne jak biała gorączka – rozsypało się jak domino. Zawsze jednak można dodać następne kostki – białe albo… jakiegokolwiek innego koloru 🙂





Najpierw pomyślałem, że dodam „Biały jak ściana”. Ale, jak sama piszesz, ściany coraz rzzadziej są białe, jak, choćby dla przykładu – szpitale. Więc poszedłem dalej: „biały jak papier”. To się wciąż zgadza, jeśli papier nie jest kolorowy. A to musiałoby znaczyć, że biały nie jest kolorem. No bo przeciwieństwem białego może być jakikolwiek kolor, zazwyczaj przeciwstawiany jest czarny, ale nawet żółty i beżowy już nie są białe.
Jeśli chcemy kupić w gospodarczym sklepie na stoisku z farbami białą farbę, sprzedający zapyta: „jaki rodzaj białej?” Może złamana biel? Albo białawy? Albo jeszcze jakiś inny spośród dostępnych białych z przymiotnikiem. Biały biały jest bardzo trudny do znalezienia.
Czyli biały znaczy nie tylko nie kolorowy, ale też nie jakikolwiek inny. Mam kilka białych koszul, ale tylko jedna jest naprawdę biała. Mieliśmy dwa białe samochody: forda escorta i nissana x-terrę. Oprócz marki rózniły się jeszcze kolorem.
Biały, oprócz naturalnego, jak przy świeżym śniegu (to zjawisko w Kolorado było przepięknie białe) wyglądu, ma również inną zaletę. Przy ubieraniu się (zazwyczaj na jakąś w miarę elegancką imprezę) biały pasuje do wszystkiego: biała koszula do każdego garnituru, do każdej marynarki. A gdy te garnitury czy marynarki nie są zbyt wzorzyste, to każdy krawat pasuje do białej koszuli. Nie trzeba pytać sie Małgosi.
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Tak! to prawda, że biały ma najwięcej wariantów białego! ciekawe zjawisko kolorystyczne😀 Pasuje do wszystkiego, ale samo białe… nie zawsze napawa optymizmem i ciepłem. No a z tym krawatem to nie jest tak. Pytać nie trzeba ale pyta się zawsze.. Bo po (już – prawie) 50 małżeństwa pyta się z „poślizgu” bo pytało się, pyta i będzie pytało😜… Tak to już w naszej tradycji jest!
PolubieniePolubienie
Od razu przychodzą na myśl różne inne ‚białości”:
– książkowe: „Biały Kieł” Jacka Londona
– medyczne: białaczka
– świąteczne: White Christmas
– odzieżowe: bielizna
– czasowniki: wybielić, zabielić, odbielić czy pobielić
– geograficzne: Białystok, Białowieża.
…i zapewne mnóstwo innych
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Tak myślałam, że posypią się białości, których zapewne każdy ma cale mnóstwo w głowie i w doświadczeniu. Może powinnam rozpisać, rozpowiedzieć konkurs typu – kto doda więcej? Fajna zabawa.. A tak na poważnie, to jeśli pomyślę, że każde białe ma coś wspólnego z naszym przeżyciem, wspomnieniem doświadczeniem – ile tego pięknego, dziwnego a może trudnego się uzbiera. Ech, życie.. Naprawdę składa się z… kolorów😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba