Blogowy zawrót głowy

6 kwietnia 2023

  Blog zaczęłam pisać ponad dwa lata temu.  Moja przyjaciółka naciskała mnie bym  zainteresowała się tym tematem, a ja nie bardzo wierząc, że to “działka” dla mnie, nieufnie i bardzo powoli przyglądałam się temu w sieci. Niezbyt uważnie i niezbyt poważnie. Blog jawił mi się jako bardzo prywatna forma wypowiedzi i chyba właśnie ta wolność słowa mnie przekonała najbardziej. Nie musiałam wpisać się w żadne ograniczenia, łatwo było założyć stronę blogową (no, oczywiście z pomocą mądrej komputerowo przyjaciółki!) i zacząć pisać, o tym co właśnie chciałam wyrzucić z siebie i ze swojej pamięci.  Powoli wciągało mnie to coraz bardziej, fascynowało, złościło, że nie mogę sobie czasem dać rady ze zdjęciami, marginesami, poszukiwaniami w sieci itd. A potem już coraz głębiej sięgałam po narzędzia ułatwiające i usprawniające tworzenie każdego wpisu. 

Jednym z elementów “uczenia się” jest czytanie blogów innych blogerów. 

I tu… no właśnie!  Zaczyna się wielka zawierucha!! Nawet nie wiem od czego zacząć!  Czy od tego co uważam za dobre czy od tego, co miesza mi tak w głowie, że  przestaję rozumieć ten sieciowy świat i uważam, ze bardzo rozwarstwia mi wszystko, co zdołałam poukładać sobie w głowie. Jakby od czasu kiedy zainteresowałam się blogowaniem, ten obszar tematyczny rozdwoił się jak zbyt szeroka rzeka, która musiała znaleźć sobie ujście drugim korytem. 

Mój prosty bliski mi, prywatny świat/blog, w którym można odnaleźć siebie, swoje emocje, wspomnienia, własne sprawy, rodzinę przyjaźnie nagle zaczął mieć “wielkiego brata” w postaci blogów, które powstają  trzymając się bardzo mocnych określonych zasad. Zasad biznesowych, finansowych, tematycznych, które nie mogą przekraczać luźnych “ludzkich “ granic.  O potrzebie i zasadności istnienia takich blogów powstają kolejne blogi określające “co, jak, po co” – itd..   

Zawrót głowy! to nie moja bajka, nie mój technologiczny świat!

Czytając te wszystkie wytyczne mrużę oczy, chwytam się za głowę i nie wierzę, że to też są BLOGI!!  Słownictwo, jakim te “artykuły “ operują, bo na pewno nie nazwałabym je blogami, nie mają nic wspólnego z luźnym indywidualnym prywatnym światem blogera. Być może tak działa blog biznesowy. Niewiele wiem o tym. Na pewno każda firma ma prawo założyć swój blog i w ten sposób promować swoje wyroby.  Ale ta „bajka” jest już nie mój świat..

Wybrałam fragmenty z czterech blogów do których zaglądam w sieci. Jest ich serki, tysiące i TAKIE lubię! Ciepłe, inspirujące, ludzkie..

Pisząc mój blog już od dawna czytam w sieci  blogi innych autorów. Obserwuję, że techniki pisania są bardzo różne. Zresztą nie ma się co dziwić, już wybór tematu narzuca różnorodne formy. Blogi podróżnicze są kolorowe od zdjęć z całego świata, blogi kulinarne przyciągają zdjęciami najróżniejszych potraw, a ich podstawą są przepisy podane tak, by zachęcić nie tylko do jedzenia, ale przede wszystkim do gotowania. Są i takie blogi, które bazują na własnej grafice, malunkach i zawierają niewiele słów a przemawiają do odbiorcy obrazkiem biało-czarnym czy ostrymi kolorami. Są też po prostu recenzje książek, filmów – ogromnie cenne, bo osobiste “ludzkie” a nie pochodzące od fachowców, którzy zawsze wiedzą “najlepiej”. 🙂

Ponoć nie da się policzyć ile w sieci naprawdę istnieje blogów, głównie dlatego, że dużo z nich trwa krótko, od kilku miesięcy do roku a potem twórcy tracą zainteresowanie i z różnych przyczyn przestają kontynuować pisanie. WordPress, który jest najpopularniejszą platformą blogową na świecie podała, że w 2022 co miesiąc pojawiało się na niej 70 milionów postów.  Podobno średnio napisanie jednego postu zabiera 3 godz. 55 min. Ale niektórzy wrzucają króciutkie informacje czy zdjęcia albo filmiki, tworzenie których zajmuje  im niewiele więcej niż kilkanaście minut.  Mnie napisanie pełnego postu, sprawdzenie go, wyczyszczenie, dołączenie zdjęć, przeczytanie go sto razy itd. zabiera długie godziny. Ale nie narzekam!! 🙂 

Symboliczne anonse stron biznesowych – jest ich tysiące w sieci!

Nigdy nie miałam intencji zaistnieć się w kategorii blogerów biznesowych. Ani tych, którzy umieją wyrazić swe myśli własnymi rysunkami. Lubie pisać. Opisywać, wyrażać swoje myśli dość dosadnie, odważnie i po mojemu.  Nie rozumiem mechanizmów i słownictwa, które rządzi prawami niepojętych wymagań, żądań, które współczesny świat sprowadza do zarabiania pieniędzy na blogu. Ale rozumiem, że tak też można i że takie blogi to jedna z istniejących form biznesu. 

Moje koleżanki też nie mają łatwo! Ale „dajemy radę” – jak mawia mój krakowski Anioł

 Mnie ledwie udało się znaleźć miejsce, w którym na stare lata z radością zaistniałam jako JA. Moje miejsce, w którym mogę pogadać. pofantazjować, zastanawiać się nad życiem, a nawet trochę krytykować, bez obawy, że komuś może się to nie spodobać 😊.. I gdy tylko spojrzę na te fachowe blogi „biznesowe” to natychmiast czuję się niedouczona i nie na „ właściwym miejscu”, ale wcale ani odrobinkę mi to NIE przeszkadza!! Nastąpił taki moment, że wreszcie tzn. „różnica pokoleń” nie wyklucza nas starszych z uczestnictwa w technologii, jeśli tylko chcemy. i tak jak potrafimy sobie z tym poradzić.

Technologia, komputeryzacja to dziedziny zwariowane i stanowczo za szybkie!  To pogoń (jak to się mówiło za moich czasów) za „ króliczkiem” tylko po to, by go wciąż gonić i – nie dogonić! 

A ja chciałabym: obudzić się rano, otworzyć oczy, ujrzeć słońce albo leniwie spadające po szybie krople deszczu. Wypić kawę z pianką mleka i zjeść spokojnie i niespiesznie małe śniadanie. I wszystko to celebrować! I jeszcze opowiedzieć wam o tym. Wykrzyczeć, że to jest takie proste! Powiedzieć, że to jest nadzwyczajne piękne i i ja już teraz to wiem! 

Bo przez wiele lat mojego życia pędziłam każdego ranka prosto z łóżka do łazienki, łapałam w biegu kanapkę i wybiegałam z dziećmi do przedszkola. Ledwo zdążałam do pracy. Wszystko na godzinę, na dzwonek na lekcję, ze strachem, że znów się spóźnię.. Nie znosiłam tego. A jednak – żyłam jak każdy, zaprzyjaźniona z takim systemem, bo tak było trzeba. Przecież wszyscy to pamiętacie…

Dziś ma być inaczej. Mój blog ma pomóc mi powiedzieć moim dzieciom, moim przyjacielom jak bardzo kocham moje „dzisiaj”. Mimo, że czasem chciałabym wrócić do chwil młodości, moje “dzisiaj” ma wiele zalet. Dobrze wiem, z jednej strony to już starość i wiele dobrych cudownych chwil młodości nigdy już nie wróci – z drugiej strony, to właśnie między innymi technologia pozwala mi powrócić do wspomnień, spokoju  i dobroci przeszłych czasów.

Każdy z nas ma wyznaczony w przestrzeni ziemskiej swój czas. Każdy może z nim zrobić co chce. Może być geniuszem nauki, artystą, wspaniałym nauczycielem albo złodziejem, bandytą.. Kimkolwiek chcemy. Nasz wybór!! 

Możesz żyć jak myszka i nigdy się nie odzywać. Możesz krzyczeć, walczyć słowem czynem i twój głos pozostanie zapamiętany przez kolejne pokolenia. Możesz być twardym biznesmenem pełnym sukcesu i satysfakcji albo zwykłym cichym „myszkowatym” blogerem jak ja. 

Nie chcę zmieniać teraz moich zasad. Mojej małej wolności. Chcę, by blog był moją własnością, moim wyborem. By go czytali ci, co mają na to ochotę i ci co czują podobnie.

Niech mi technologia pomaga a nie przeszkadza. Niech mi nie miesza w głowie, bo życie już mi wystarczająco namieszało przez lata. 

Ostatnimi laty bardzo modne stało się określanie, że dzisiejsze 50, to dawna 30-ka, dzisiejsze 70 to dawna 50-ka.. Nie za bardzo wyobrażam sobie, co to może znaczyć.

Próbuję przypomnieć sobie jak to było, gdy moja Mama miała 70 lat.. Była wesoła, optymistyczna mimo, że była już od kilku lat wdową. Miała podobnie jak ja, grupę swoich koleżanek, z którymi spotykała się od czasu do czasu na kawę na Rynku w Krakowie. Przylatywała do nas w odwiedziny do Ameryki i chętnie z nami podróżowała, choć i nasze i jej możliwości były znacznie skromniejsze niż te dzisiejsze. Nie korzystała z internetu, bo go nie było! 

Wspomnienia urodzinowe Babci Helenki 70-tych urodzin w Houston

Za to namiętnie rozwiązywała krzyżówki i podobnie jak my oglądała swoje ulubione seriale i filmy. Biegała do fryzjera i na manicure. Nie miała komputera i nie musiała zgłębiać jego tajemnic. Dopiero w starszym wieku zaczęła szaleć po sklepach z ciuchami i cieszyć się każdą nową sukienką czy bluzką. Lubiła kolory, lubiła zmieniać torebki, choć nie były to torebki znanych marek. Jej „70-ka” wcale nie była taka „stara” choć nie nazwałabym ją „50-ką”. I na pewno była inna niż nasze teraz. Nigdy nie nauczyła się prowadzić samochodu, chociaż w naszej rodzinie auto mieliśmy niemal „od zawsze”, ale myślę, że to raczej z powodu taty, który jak każdy wówczas facet uważał, że żadna kobieta na świecie nie może nauczyć się prowadzić samochodu.  Dopiero, gdy ja zrobiłam prawo jazdy (w 1982 r) i przełamałam „tabu” – pewnego dnia, gdy wracaliśmy z Gdańska i prowadziłam auto prawie całą drogę, Tata powiedział do Mamy: „ wiesz, Gosia całkiem nieźle jeździ..”

Gdyby dziś wiedział, ile w życiu przejechałam kilometrów i mil, to by się tam w chmurkach cały czas za głowę z niewiary trzymał. 😀

Samochód przecież stał się dla mnie po prostu „parą butów”, którą używam każdego dnia..

Oczywiście, że obecna 70-ka to dawna 50-ka! Nie może być inaczej! Bo dziś, MY 70-letnie „staruszki” nie miałybyśmy szans przeżyć w tej dżungli internetowo-technologicznej bez tej wiedzy, którą posiadamy!  Musimy być douczone, bo nasze wnuki nie umiałyby z nami rozmawiać, musimy być sprawne komputerowo, żeby samodzielnie załatwić sobie bilet lotniczy i rezerwację do restauracji. Musimy umieć sprawdzić w sieci wszelkiego rodzaju informacje i przeliczyć pesos na dolary albo cokolwiek innego, o co można szybko zapytać wujka Google’a. Musimy umieć rozmawiać z „Alexą” i zrobić zakupy na Amazonie. Zobaczyć co nasze dzieci czy wnuki zamieściły właśnie na Instagram-ie albo na Facebooku, bo inaczej… nie będziemy wiedzieć co u nich słychać. 😀

Zawrót głowy!!  Nie taki zwykły „ poczciwy” ból, na który kiedyś pomagały tabletki „z krzyżykiem” albo pabialgina. 

Dziś zawrót głowy ma zupełnie inne przyczyny niż 40 czy 50 lat temu. 

Równocześnie zdaję sobie sprawę, że świat składa się z milionów ludzi, którzy żyją codziennie bez komputera, bez smartphona. Starzy, zaplątani w dawno wygasłe metody życia. Ludzie, którzy nie rozumieją konieczności przyswajania sobie tego, co mogłoby spowodować ten technologiczny zawrót głowy. Nie potrzebują nowoczesnej technologii i potrafią bez niej żyć. Nie podejrzewają nawet, że mogliby mieć wybór narażenia się na takie zmiany. Trudno sobie to wyobrazić, a jednak.. tacy też w naszym świecie istnieją.

Ich świat funkcjonuje inaczej. Żyje i nie zmieni się. Choć może w głowach ich wnuków czy prawnuków wydaje się to niemożliwe…

 Kochani Młodzi! Kochane Dzieci i Wnuki! 

Tak wnuk uczy babcię nowości technologicznych 😛😊 Oczywiście – to bieganie obrazków to jego pomysł

Jestem babcią otwartą na nowości technologiczne, współczesne szaleństwa internetowe (byle bez przesady!🤣) choć i tak ogromnej ich ilości nie mogę zrozumieć. Ale każdego dnia bardzo się staram! Łyknąć choćby jedną nową malutką cząstkę. Lubię słuchać jak o nowościach komputerowych opowiadacie, pod warunkiem, że używacie języka, który do nas starszych dociera i potrafimy go rozumieć. Ale i wy również musicie wiedzieć, że my (starsi i starzy) potrzebujemy nauczycieli cierpliwych i wyrozumiałych, którzy będą umieli przekazać tę szaloną wiedzę włożyć do głów dawnym nauczycielom bez używania „języka prędkości światła”. 😂

Bo dziś tak się na świecie dziwnie zrobiło, że nauczyciel nie tylko uczy uczniów, ale i sam też jest uczniem. A jego uczeń może pełnić dla swojego nauczyciela – wzajemnie – także rolę nauczyciela, tylko z całkiem innego zakresu wiedzy!

Nieważne ile mamy lat – każde pokolenie ma coś do zaoferowania sobie wzajemnie! 

My starsi liczymy na waszą nowoczesną wiedzę i.. cierpliwość do nas. Bo my do Młodych cierpliwości mamy nadmiarze! 😜😍


BACK

3 myśli na temat “Blogowy zawrót głowy

  1. Czyli od blogu się zaczęło, a na komputerach się skończyło. Dla mnie jedno i drugie jest trudne, a prędkość zmian już kompletnie poza kontrolą. Prawie każda nowość dobija, bo utrudnia, choć według jej autorów ma ułatwiać życie i pracę. Kiedyś nowa to była moda, zawsze trudna do zaakceptowania bo zbyt inna i bsrzo kosztowna. Teraz już trudno powiedzieć, co jest modą (w sensie ubrań) w naszych czasach, choć wielu z nas jeszzcze rozpoznaje modę z lat 60-tych, 70-ch jako charakterystyczną, inną i bardzo atrakcyjną. Co jest modą teraz? Nie wiem, albo nie chcę o tym mówić. Faktem jest jednak, że ciągle gonimy coś nowego. A, jak to kiedyś zacytowałaś: „nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go”.
    Wacek

    Polubione przez 1 osoba

    1. Czyli- „kroliczek ucieka, my go gonimy ” choc wiemy ze nie dogonimy.. a zawrot głowy trwa. Nic się nie zmieni dla nas, bo nie taka rola w naszym wieku. Ale z pogoni nie zrezygnujemy poki zycie trwa.. No i dobrze! 🙂

      Polubienie

Dodaj komentarz