Dlaczego lubię kryminalne historie?

7/27/2021 

Życie ma swoje różne etapy. Także w czytaniu książek i oglądaniu filmów. Przy okazji zupełnie innego tematu trochę już pisałam o tym. Szkoda, że pamięć jest zawodna albo, że nie mamy nawyku i czasu zapisywania, zapamiętywania tego, co przeczytaliśmy przez lata, co najbardziej nam się podobało. A przede wszystkim dlaczego i w jakim okresie naszego życia. I z jakiego powodu właśnie taką, a nie inną książkę czytaliśmy.  Bo nic nie dzieje się bez przyczyny. W różnych etapach życia napotykamy się na przeróżne fascynacje albo odwrotnie – na frustracje, niechęci. To one często powodują, że nasza myśl zwraca się ku lekturze, która właśnie w tym konkretnym momencie pasuje nam do naszych rozmyślań, rozważań. Podobnie jest z filmem, teatrem każdą inną sztuką. Z podróżami, ludźmi, z którymi zaczynamy się spotykać, zawodem, który nas pochłania.  Czasem  jest to zachwyt krótki i szybko mija, zapisuje się w naszym życiu jako nieważny epizod i wyparowuje z naszej pamięci. Bywa jednak, że jest to coś istotnego, co pozostawia trwały ślad, co krystalizuje się jako pomysł na życie albo nawet jeśli ulotniło się gdzieś na przestrzeni lat, to wraca do nas jak bumerang dużo później. Nagle, odkrywamy to “coś” jako pasję z młodości, odgrzebujemy dawne zapamiętane historie, które zasiedziały się w naszej głowie, w zapomnianej “szufladce pamięci”. 

Wakacje z „Mrozem” – pierwsze czasie w pandemii, czerwiec 2020

Mam dużo lat za sobą i z całą powagą wieku mogę stwierdzić, że człowiek rozwija się zawsze (nawet jeśli – jak to niektórzy mówią – na starość dziecinniejemy 🙂 ).  Nie mówię tu o rozwoju intelektualnym w sensie takim jak to się dzieje, kiedy uczymy się, studiujemy czy jesteśmy w najlepszych latach badań naukowych, medycznych, pisania książek czy realizacji tysiąca innych zawodowych możliwości.  Myślę o rozwoju naszych zainteresowań “emerytalnych” (niekoniecznie będąc już emerytem z urzędu). Kiedy już zrealizowaliśmy w życiu zawodowym wszystko co powinniśmy, w życiu prywatnym stworzyliśmy dom, rodzinę, mamy wreszcie czas na wnuków, podróże i radości własne. Wielu ludzi mówi wtedy: Ja już NIC nie muszę! Ja wszystko MOGĘ!  Trochę w tym prawdy, trochę nie.. Za dobrze by było, gdyby takie stwierdzenie było prawdziwe. Nigdy do końca nie jesteśmy wolni od reguł życia, zawsze coś nas ogranicza, zawsze coś musimy…  Ale – nie musimy już mieć porannej pobudki na dzwonek budzika, nie musimy codziennie pilnować dzieci odrabiających zadania domowe, nie musimy wyglądać pięknie i młodo, bo wolno nam być takimi jakimi jesteśmy naprawdę. Możemy wreszcie zająć się sobą. Tym, co odkładaliśmy na później przez lata z braku czasu, co wstydziliśmy się ujawnić przed światem i przed sobą, że to zwykłe proste mało doceniane zajęcie jest w gruncie rzeczy naszą “małą” pasją. Poczucie upływających lat i często związanych z nimi fizycznych dolegliwości, o których nigdy nie myśli się kiedy jest się młodszym, stwarza czasem  uczucie strachu, melancholii, że tak wielu rzeczy nie zdążymy zrobić, spróbować, zobaczyć.

Z drugiej strony, to uczucie daje odwagę na otwarcie się wobec najbardziej cichych marzeń drzemiących w nas głęboko. I dodatkowo – takich, które możemy dostosować do swoich możliwości zdrowotnych, fizycznych, intelektualnych, bez tłumaczenia się innym: dlaczego właśnie to??

W młodości czytałam szkolne lektury, bo tak było trzeba, na studiach jeszcze więcej, bo tego wymagała lista egzaminacyjna, nie tylko z przedmiotów literackich ale także z filozofii, historii, logiki, literatury rosyjskiej czy francuskiej. Czy żałuję? Oczywiście, że nie. Ale już na to co chciałam wtedy czytać, ot tak, dla przyjemności czasu zostawało niewiele. Podobnie było z teatrem, kabaretem, występami zespołów.  Ciężko było dostać się na takie przyjemności intelektualne i rozrywkowe a i czasu brakowało. Zawsze coś było ważniejsze bardziej potrzebne, ale też miało swój sens. Nigdy nie miałam za złe światu i losowi, że robię to co trzeba, a nie to co “bym chciała”. Bo przecież tak naprawdę w tamtym momencie życia właśnie tego chciałam.  Później były dorastające dzieci, wyjazd do Ameryki, znów książki, tym razem do nauki języka angielskiego.. I tak toczył się dzień  za dniem. 

Półki pełne ulubionych współczesnych kryminałów

Moje fascynacje literaturą i filmem kryminalnym zaczęły się już dość dawno. Kiedyś czytałam powieści Agaty Christie, potem Joanny Chmielewskiej i te dawały mi poczucie dobrej zabawy, wytchnienia i oderwania się często od ponurej rzeczywistości.  W większości były lekkie łatwe i przyjemne. Śmieszyły, bawiły.  Potem była długa przerwa, czasem do rąk wpadała jakaś przypadkowa powieść z wątkiem kryminalnym czy dobry film sensacyjny. Tych nigdy nie brakowało.

 Kilkanaście lat temu powieść kryminalna stała się jednym z najpopularniejszych działów literackich. Fenomen tego zjawiska jest złożony i składa się na niego wiele przyczyn. Nowoczesny kryminał zmienił całkowicie swoje oblicze. Dzięki ogromnej otwartości wiedzy internetowej do głosu doszło połączenie wątków kryminalnych z wielowarstwową psychologią, co dla mnie jest szczególnie interesującym elementem. Tę warstwę w kryminale uwielbiam! 

Katarzyna Bonda i jej seria z profilerką Saszą Załuską

Nowy zawód profilera wniósł niesłychane ożywienie do powieści i filmu, otwartość i zastosowanie wiedzy psychologicznej, analiz psychiatrycznych dotychczas nieznanych i nie dopuszczanych do wiedzy zwykłego odbiorcy sprowadziło kryminał na inne tory. Nowe techniki policyjne, ujawnienie ich sposobów działania, a przy okazji mieszanie wątków kryminalnych z osobistymi – policjantów, prokuratorów, adwokatów i sędziów stworzyło inny nieznany nam świat kryminalny. Zwykli ludzie dowiedzieli się o praktykach działania wewnątrz systemu prawniczego, o których dawniej zwykły śmiertelnik jeszcze dwie-trzy dekady temu nie miał “zielonego” pojęcia. 

Powstała cała plejada fantastycznych filmów i powieści, która zachwyca nowoczesnością myślenia, bardzo dogłębną rzetelną wiedzą autorów i twórców z różnych dziedzin, fantastycznym językiem, którym swobodnie operują.  Bez wątpienia jest to świat, w który można wejść i zachwycić się zarówno tematyką jak i sposobem analiz kryminalnych, psychologicznych.  

Zarówno kryminały literatury obcej jak i polskie są teraz doskonałe i takie nazwiska jak Jo Nesbo, Camila Lackberg, Stephen King, Dan Brown, John Grisham mówią same za siebie. A listę można by wydłużać jeszcze długo.  Nasza rodzima silna grupa “kryminalistów” przedstawia się też znakomicie: Zygmunt Miłoszewski, Katarzyna Bonda, Katarzyna Puzyńska, dalej Czubaj, Krajewski, Chmielarz i fantastyczny Remigiusz Mróz. 

Dobry kryminał to dla mnie film czy powieść bez straszenia odbiorcy przesadną ilością scen krwawych, bez strachów, potworów z zaświatów z wybałuszonymi oczami. Nie lubię historii nierealnych, przybyszy z innych planet, wymysłów, które zamiast dwóch rąk mają cztery, zamiast głowy – trzy szyje i potworne nieludzkie karykaturalne łby. Żadne takie obrazy nie wzbudzają we mnie strachu ani nie przekonują mnie o wartości takiego dzieła. 

Ale gdy w historię opowiadaną przez autora wplata się niesamowity wątek historyczny, zagmatwane losy jakiejś rodzinnej sagi, nieujawnione tajemnice z przeszłości, które nigdy nie pozostają obojętne dla następnych pokoleń i wiele innych ciekawych “odchyleń” w głowach ludzkich, które mogą stać się  tragedią – wtedy historia kryminalna staje się nie tylko zwyczajnym kryminałem. Opowieść staje się wielowarstwowa, analizowana na wiele sposobów. Jest jak wieżowiec, na którego piętrach każdy mieszkaniec ma swoje życie i swoją tajemnicę. Ale żeby mogli żyć w tym jednym wielkim gmachu, używać jednej wspólnej windy, istnieć razem, trzeba ich ze sobą połączyć, porozumieć…

Nie sądzę, żebym umiała napisać powieść kryminalną – w końcu gdzie mi tam nawet do najsłabszego pisarza 🙂 , ale na pewno lubię i umiem w trakcie czytania powieści albo oglądania filmu czy seriali analizować to, co dzieje się w tekście czy na ekranie. I bardzo często dobrze odczytuję intencje i zamysły autora. Analizuję bohaterów i potrafię ich zrozumieć. Może dlatego, że trochę jestem tak na “babski rozum” niezłym psychologiem, a może za dużo już naczytałam się i naoglądałam takich rodzajów książek i filmów?  Oglądamy je często z mężem i kiedy mówię co myślę i przewiduję co się zdarzy, a potem to się sprawdza, mój mąż mówi, że ja pewnie “po cichu” już sobie podglądnęłam wcześniej film i stąd wszystko wiem 🙂  Przyrzekam, że nie! Wiem z moich przemyśleń i własnych analiz, które lubię sama dla siebie kombinować. Taka zabawa emerytki,  jak kiedyś tropienie “czarnych stóp” w latach przedszkolnych..

 Wszystkie książki, które wymieniłam powyżej są mi znane, większość z nich przeczytałam i pomimo, że mieszkam w Houston dużą ilość tych powieści mam tutaj na półkach. Ha, ha!  “każdy ma swojego mola” – jak mawia moja przyjaciółka. (inni nazywają to “kuku”..) Mój mąż ma swoją ścianę plakatów NASA-owskich i kilka półek wielokolorowych krów z różnych stron świata, a ja zbieram książki – teraz zwłaszcza najnowsze i najlepsze kryminały. 

Mój ukochany Mróz (Remigiusz) “mrozi” sypialnię już na trzech półkach. Chyłka z Zordonem królują niepodzielnie, choć mają swoich silnych konkurentów. I to sam autor im takie kłody rzuca pod nogi za pomocą i innych swoich bohaterów: Gerarda, Forsta czy Seweryna. A także wiele innych postaci, które pisarz tworzy szybko inteligentnie, zaskakująco. 

Powieści K. Puzyńskiej

 Obok stoi Bonda i jej bohaterka/profilerka Sasza, a także seria książek o policjantach z małej wsi autorstwa Kasi Puzyńskiej. I wielu wielu innych.  Każdy z autorów jest  młodym świetnie wykształconym człowiekiem, jeden prawnikiem, inny psychologiem, jeszcze inny dziennikarzem. Wszechstronne wykształcenie, duże doświadczenie, wiele życiowych możliwości. Pisarstwo jest ich świadomym wyborem. Rodzaj pisarstwa też. Każdy z nich ma swój własny styl i własny świat. Są rozpoznawalni. Są wyjątkowi, inteligentni, błyskotliwi – jak ich opowieści. 

Oczywiście, chętnie wciągnęłabym się w napisanie dobrych i bardzo dobrych opinii o tych powieściach, które najbardziej lubię, choć przyznam, wybór nie byłby łatwy. Ale nie moja rola recenzje pisać. Czytam, bo lubię. Lubię i dlatego wam o tym mówię. Zachęcam do czytania. Dziś tak mało ludzi naprawdę czyta. Każdy ma swój własny logiczny powód, żeby postawić książkę na dalekim miejscu w swoich życiowych preferencjach. Pamiętam czasy kiedy staliśmy w kolejkach, był mróz, ręce marzły nawet w ciepłych rękawiczkach, ale co druga osoba w tej kolejce miała książkę albo przynajmniej gazetę i wykorzystywała każdą chwilę na czytanie. Czytaliśmy wszystko co tylko udało się zdobyć, walczyliśmy o książki, podawaliśmy sobie “na chwilę”, książka była najlepszym  prezentem. Podobne scenki mam w pamięci z metra podziemnego w Moskwie (chyba byłam tam w 1978 roku?) i metra już dużo później – w Tokio (2003).  Większość pasażerów metra czytała książki w czasie codziennego przemieszczania się i to natychmiast zwróciło moją uwagę.

Z naszych wnuków najbardziej lubi czytać Lukas.

Dziś niewiele z tego pozostało. Ale ja wciąż wierzę, że warto czytać, skoro wciąż świat “rodzi” tylu mądrych ludzi tak pięknie i swobodnie operujących słowem, formujących myśli, opowiadających historie, które fascynują innych.  Zawsze, gdy czytam nową książkę, która mnie zachwyca pięknym językiem, wspaniałym pomysłem, doskonałym rozwiązaniem wątków, wracam myślą do szkolnych czasów, kiedy byłam nauczycielką. I myślę, jak to dobrze, że każdy nauczyciel może poszczycić się nieprzeciętnym uczniem, który kiedyś pozostawi następnym pokoleniom coś, co rozpoczęło swój proces tworzenia się w szkole. Piękny język, błyskotliwość myślenia, umiejętność wysławiania się, organizacja czasu pracy, wrażliwość.. to cechy, które pisarz, przyszły twórca – jak każdy człowiek – uczy się w życiu, w rodzinie, na ulicy,  ale także po prostu w szkole…

 Filmy. Czas na kilka słów o filmach. 

Dobra, przyznaję się, jestem maniaczką dobrych filmów i seriali kryminalnych i psychologicznych. Oglądamy dużo. I jak to mówią, teraz już z niemal “obsesyjną kontrolą” co oglądam i co chcę oglądać. Na początku znajomi, przyjaciele po prostu polecali co oni oglądali. Nie zawsze nam się podobało. Wiadomo – o gustach się nie dyskutuje! Jedni lubią lżejsza tematykę w końcu czasem każdy ma ochotę na coś śmiesznego i luźnego. Zdarza się, że oglądamy film dla ulubionego aktora, innym razem po prostu w serialu kolejny odcinek zaczyna nas wciągać choć nie mieliśmy na początku ochoty go kontynuować. 

Fajnie jest kiedy ma się “wspólnika” do oglądania filmów tak jak ja mam. Prawie każdego wieczoru oglądam je z mężem i wcale się tego nie wstydzimy. Najgorsze jest to, że seans zaczynamy około 21.00 a kończymy ..wow (lepiej nie będę się publicznie przyznawać 🙂 ) a potem jeszcze doczytujemy kolejny rozdział albo dwa bieżąco czytanej książki, no i już dawno jest dzień następny. Ale przecież to nasz wybór! Moja córka wybiera wstawanie o 5 rano i bieganie a ja śpię do “mojej pory” na pierwszą kawę czyli tak około 9.30. No, chyba że trzeba inaczej, ale to też się da zrobić.  

 Nie będę nikogo zamęczać listą moich ulubionych filmów, wiadomo, że każdy ma własną. Jedni bardzo krótką inni zdecydowanie dłuższą. Moja jest jak wypasiony tasiemiec .

 Przez wiele ostatnich lat śledziłam najlepsze polskie filmy i bardzo pomagał nam w tym coroczny festiwal filmów polskich, który odbywał się w Houston przez ponad dwadzieścia lat. Byłam wierną fanką tej imprezy i wiele zawdzięczamy Zbyszkowi W. i jako głównemu organizatorowi tego wydarzenia. Dzięki temu mieliśmy ogólne pojęcie o tym jak się ma polska kinematografia. Dodatkowo tej imprezie zawsze towarzyszyły spotkania z aktorami, reżyserami i twórcami filmów, więc nasz kontakt z polskim filmem wciąż był mocny. Często zdarzało mi się rozmawiać z moimi przyjaciółmi czy rodziną w Polsce o tych filmach i jasne było, że moja wiedza jest znacznie szersza niż ich w tym zakresie. Pandemia 2020 przerwała tę naszą houstońską filmową tradycję. Podobnie jak przerwała na kilkanaście miesięcy produkcję nowych filmów czy seriali w Polsce. Zresztą także i tutaj, w Stanach. Kiedy powoli wszystko zaczęło wracać do na swoje miejsce, aktorzy wrócili do pracy i nowe filmy pojawiły się na ekranach. Już na długo przed pandemią zafascynował mnie fakt, że najlepsze powieści kryminalne stały się przedmiotem zainteresowań i rozmów i wielu producentów kupiło prawa do sfilmowania powieści między innymi Remigiusza Mroza: kilka części „Chyłki” (powstało już – Zaginięcie, Rewizja, Inwigilacja) w najbliższym czasie zobaczymy kolejną część „Chyłki” ) i zupełnie nowy serial “Behawiorysta”. Możecie oglądać „Żywioły Saszy” na podstawie powieści Katarzyny Bondy,  świetny serial “ Rysa” według książki Igora Brejdyganta, “Ślepnąc od świateł’,  “W głębi lasu” czy “Król”.

Oj, muszę się zatrzymać, bo mogłabym tak do jutra i jeszcze trochę!

Jeszcze tylko szybciutko polecę wam “ Szadź” (w głównej roli Maciej Stuhr- rewelacja! choć.. mógłby już przestać zabijać 🙂 i “Nieobecni” z Piotrem Głowackim grającym  komisarza mającego zespół Aspergera. Doskonałe studium pracy wyjątkowego policjanta, nieprzeciętnego myślenia i wzajemnego wpływu na siebie dwojga zupełnie różnych ludzi, których połączy przypadkowa życiowa sytuacja. 

Czy jeszcze ktoś dziwi się, dlaczego lubię współczesne historie kryminalne?.. Już więcej nic nie powiem. 

Każdy coś lubi albo nie lubi. Pewnie kiedyś napiszę o tym czego NIE lubię. Ale tak sobie myślę, że fajniej jest pisać o tym, co lubimy. Lubimy wiele małych spraw w życiu, choć nie zawsze  uważamy, że warto o tym mówić.  Blog to takie fajne miejsce, bo po pierwsze MOJE, mogę powiedzieć to co chcę, a po drugie, mogę pisać o drobiazgach nieważnych dla innych, ale całkiem dzisiaj istotnych dla mnie. 

Ja jednak zostanę wierna Chyłce (i Mrozowi) choć nie odpuszczę wszystkich innych ciekawych filmów i powieści. Ale Chyłka to.. Magda Cielecka w roli głównej i choć nie lubię tequili i to aż w takich ilościach – za to Chyłka ma styl, indywidualność, siłę i Zordona na… wieczność 🙂

 I żeby było już całkiem na wesoło to zakończę takim żartem – obrazkiem, który znalazłam na FB (na stronie: Chyłka- FanClub serialu i serii książek Mroza) Bardzo mi się spodobał i pożyczam go sobie, bez pytania (przyznaję się bez bicia, mam nadzieję, że autor rysunku potraktuje mnie życzliwie:)  

Ciekawe, co wy byście wybrali?

I ciekawi mnie co WY czytacie i co oglądacie?


BACK

 

Dodaj komentarz