2/13/2021
Najtrudniej jest zacząć. Ciśnie się wszystko w głowie i każde słowo chce być pierwsze, Myślę, że najpierw powinnam powiedzieć jaki mam w tej chwili pomysł. Co wcale nie znaczy, że za miesiąc będę miała taki sam. Ale na dziś – mój blog ma być spontaniczny, szczery, zwyczajny, prosty, zmienny, kolorowy, nastrojowy. Czyli – taki jak ja. Taki jak dziś jest mój dzień. Taki jak obudzi się jutrzejszy poranek i jaki był mój wieczór wiele wiele lat temu, gdy byłam smutna i samotna i gdy byłam szalona i pełna nadziei na tysiące nowych wyzwań.
Mam wrażenie, że niewiele pamiętam, ale to nieprawda. Wracają jakieś strzępki rozważań i chciałabym je wykrzyczeć, przywołać to, co wtedy czułam, albo co teraz czuję i myślę o tym .
Życie każdego człowieka to ciąg wydarzeń, zlepek faktów zaplanowanych albo przypadkowych, chcianych albo obrzydliwie złośliwych i pechowo wciśniętych nam przez los. Zazwyczaj wydaje nam się, że panujemy nad nim, że kontrolujemy mniej czy więcej – nasze życie.
Gorzej, kiedy kontrola wymyka się; z głowy, z czynów i jakoś.. my sobie, życie sobie i nic już nie jest tak, jak planowaliśmy. Każdego dnia doświadczamy takich chwil, każdego dnia potykamy się o zakręty i zawirowania i wtedy – walczymy.
Z samym sobą. Z rodzeństwem, rodzicami, nauczycielami, kolegami. W szkole, w pracy. Z własnymi dziećmi, z chorobami, lękami, kompleksami, słabościami, niechęciami, lenistwem, nadmiarem energii. Z upalem, deszczem, depresją, zazdrością, brakiem pieniędzy.
W takich chwilach- kiedy jest trudno i wydaje się, że jesteśmy zdani już tylko na siebie, nagle odkrywamy, że tak naprawde zawsze ktoś jest koło nas. Mamy rodzinę!
Nie, to nie znaczy, że ktoś zaraz nam pomoże, doradzi, potrzyma za rękę. To nie takie proste. Ale dzieki temu, że nie jesteś sama/sam, musisz liczyć się z tą drugą osobą. Masz dziecko- trzeba się nim zająć, masz męża- musisz z nim porozmawiać, podjąć wspólnie decyzję, masz starą matkę, masz skomplikowane układy z rodzeństwem.. Zawsze jest COŚ, co wymaga decyzji, wyzwania, wyboru, czasem nawet bolesnego rozliczenia się z przeszłością.
Mówią: :”z rodziną najlepiej na zdjęciu” – bez rodziny.. niewyobrażalnie pusto.
Zawsze, od wczesnych lat gdy zaczęłam rozumieć i zastanawiać się nad tzw.”problemem Judyma” czyli wyboru : czy aby być dobrym (najlepszym, poświęcającym się całkowicie innym ludziom) lekarzem, policjantem, dziennikarzem ciągle podróżującym po świecie i narażającym swe życie w niebezpieczeństwie toczących się gdzieś tam wojen, pilotem, żołnierzem itd..muszę pozostać w zyciu sama, bo rodzina jest tylko przeszkodą do spełnienia misji najdoskonalszej pracy dla innych ludzi?
Czy ksiądz musi wyrzec się rodziny i żyć w celibacie, bo inaczej nie może być dobrym i uczciwym księdzem? To dla wielu ludzi dylemat. Wiem, każdy człowiek jest inny i ma prawo do własnych wyborów. Moim wyborem zawsze była i jest rodzina. W każdej sytuacji rodzina jest i powinna być oparciem, pomocą w rozumieniu problemów innych ludzi – nigdy przeszkodą.
Wiem, że pozornie często wygląda to, że praca, poświęcenie się dla zawodu i idei może kolidować z czasem, którego potrzebujemy dla rodziny. A jednak myślę, że mimo iż trudno wymierzyć to w godzinach czy rozpisać w kalendarzu, liczą się emocje, wartości niewyliczalne- miłość, zaufanie, dom, do którego wracamy gdzie, otacza nas spokój i bezpieczeństwo. Ludzie, którym ufamy i którzy nam ufają. I choć na przestrzeni naszego całego życia i w różnych momentach naszych związków rodzinnych nie zawsze wszystko układa się dobrze, każdy ma swoje złe dni i czarne dziury, ale zawsze warto mieć rodzinę. Obok siebie bliską osobę. Nawet jeśli ta bliskość nie jest fizyczna, nawet jeśli wydaje nam się, że dookoła są tylko cztery puste ściany.
I nagle myśl – zadzwonię..