3/3/2021
W kwietniu 2006 roku w moim teatrze Ogniska Polskiego stworzyłyśmy z moją ukochaną przyjaciółką i asystentką Beatką sztukę pt. „Jej portret”. Sztuka składała się z dwóch części, pierwszą wystawiłyśmy w kwietniu 2006 roku, drugą w listopadzie tego samego roku. Pierwsza była moim autorskim programem, druga pomysłem/ wyborem Beatki. Obie reżyserowałam ja, w obu Beatka była moją „prawą ręką” i w obu brałyśmy udział jako.. aktorki. No i oczywiście niezastąpiona Ewa, ale o tym wszystkim napiszę w części o teatrze. Dziś chciałam przytoczyć wiersz Wisławy Szymborskiej, który obie z Beatką zgodnie wybrałyśmy jako motto – początek naszej sztuki o kobiecie. O nas. O wszystkich kobietach razem i o każdej osobno.
Ten wiersz jest tak prosty i tak dosadny, że zawiera wszystko co można w kilku zdaniach, w kilku prostych myślach opowiedzieć o kobiecie.
Nikt tego lepiej nie zrobił jak nasza Noblistka Szymborska!.
Dziś tylko tekst. Któregoś dnia w teatralnej części dołączę naszą interpretację wiersza. Myślę, że wam się spodoba. Zwłaszcza, że w każdej części zrobiłyśmy to inaczej. Bo ten wiersz każdy może powiedzieć, pomyśleć INACZEJ. Tak różnie jak różne są kobiety.
Poczytajcie sami. Jeśli go znacie, przypomnijcie sobie jeszcze raz, jeśli czytacie go po raz pierwszy – pomyślcie, ile kobiecej prawdy w nim jest! ile subtelności i siły, ile zmienności i przewrotności. Ile miłości odpowiedzialności, zaradności..
W. Szymborska „Portret kobiecy”
Musi być do wyboru.
Zmienia się. Żeby tylko nic się nie zmieniło…
To łatwe. Niemożliwe. Trudne, warte próby..
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare.
Czarne, wesołe. Bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu.
Jedyna na świecie…
Urodzi mu czworo dzieci.
Żadnych dzieci. Jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, To będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka… i zbuduje most.
Młoda.
Jak zwykle młoda.
Ciągle jeszcze młoda..
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem.
Własne pieniądze na podróż daleką i długą.
Tasak do mięsa. Kompres. I kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy jest zmęczona?
Ależ nie! Tylko trochę… Bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha. Albo się uparła.
Na dobre. Na niedobre. I na litość boską……
I jak wam się podoba? prawda, że bardzo…kobiece??

