Bez szlifu i botoksu

3/‎3/‎2021

Myślę, że gdybym miała siebie określić szybko i krótko, to bym powiedziała, że jestem narwana, szybka, aktywna, niecierpliwa.
I jeszcze dziś dodałabym szybko, że to wszystko prawda – ale sprzed lat.
Bo z wiekiem, z mijającym czasem (nie, nie powiem, że ze starzeniem się 🙂 zmieniamy się wszyscy. Tylko, że niewielu z nas lubi się do tego publicznie przyznawać. Przed sobą zresztą też nie. Kiedy jesteśmy młodzi, brylowanie w towarzystwie, bycie aktywnym, bycie wszędzie i zawsze, lekko i zwinnie wychodzi nam bardzo łatwo i bardzo efektownie. Nieco później – musimy włożyć dużo wysiłku, by takie wrażenie wciąż wywrzeć na otoczeniu.
Niektórzy bardzo tego potrzebują, nie mogą pogodzić się z faktem, że coraz trudniej zachować ten sam wizerunek sprzed 10 czy 20 lat. Coraz więcej zmarszczek, coraz mniej sił witalnych, coraz mniej humoru, tolerancji i akceptacji innych. Uciekamy w domowe zacisze, bez makijażu i samokontroli, nie chcemy już przyjmowania zaproszeń na cotygodniowe spotkania towarzyskie, bo wyraźnie ani nas to bawi ani cieszy..
Ale – równocześnie nie chcemy, by ktoś inny to zauważył i, nie daj Boże, skomentował.
Popadamy w paranoję, udajemy „młodzieniaszków” (niektórzy nawet próbują zaprzyjaźnić się z kolegami swoich dorastających dzieci..), szukamy ratunku w botoksie, opowiadamy koleżankom o poprawkach w swojej urodzie, o tysiącach osiągnięć w salach gimnastycznych, o świetnych wynikach w bieganiu, dietach odchudzających. Każda ma najlepszą receptę! No i jeszcze – przekonanie, że „ja wyglądam dużo młodziej niż ona”, „ja jestem szczuplejsza” itd..
A tak naprawdę – czasu, kobieto (mężczyzno, też!) nie oszukasz!
Czas jest dla nas wszystkich jednakowy. Płynie od wieków tak samo. Ani wolniej ani szybciej. To prawda,, że świat staje na głowie, (a raczej biznes i jego pieniądze), by pomóc nam w poczuciu, że możemy coś zmienić i poczuć się lepiej. Ale – czy nie jest odwrotnie? czy nie poczujemy się lepiej, jeśli zaakceptujemy piękno każdej godziny życia, która jest nam dana przez los? Czy nie zrobimy samej sobie prezentu, jeśli uznamy, że nasz czas szaleństw minął i teraz bardzo kochamy coraz więcej spokoju.. że chcemy zmian, że chcemy, by ludzie wokół nas – rodzina, przyjaciele, a przede wszystkim żebyśmy MY sami potrafili zaakceptować siebie na dzień dzisiejszy takimi, jakimi naprawdę jesteśmy.
Nie musimy robić tego samego, co robiliśmy 10 lat temu, możemy bez wyrzutów sumienia nie mieć ochoty na długie górskie spacery, możemy przecież mieć tę samą przyjemność spacerując krócej i łatwiejszą trasą, ale zachwycając się wokół tym, czego 10 lat temu nie umieliśmy dostrzec.
Oddajmy „pałeczkę” młodszym w sprawach, które my już w swoim życiu zakończyliśmy i mamy poczucie dobrze zakończonej misji, nie wysilajmy się na „odgrzewane” dania.
Dawno dawno kiedyś, na pewnym zimowisku harcerskim, ktoś ważny dla mnie napisał mi na mojej obozowej chuście taki pamiątkowy wpis: „WSZYSTKO MA SWÓJ WŁAŚCIWY CZAS”. Zapewne odnosiło się to do zupełnie innego sensu tamtego momentu życia, ale jakże ponadczasowy wymiar okazało się mieć!
Tak, codziennie rano podnoszę wysoko głowę, spoglądam w lustro (nie, żebym lubiła swoje odbicie..) ale wiem, że tak ma być, że dziś ja, jutro moja córka, kiedyś ktoś następny o wiele piękniejszy ode mnie..
Jestem szczęśliwa. Zdrowa. Życie udało się trochę dobrze, czasem trochę gorzej. Jest dobrze.
Nie będę udawać. Chcę być sobą. Nie żądajcie ode mnie, bym robiła to czego już nie chcę, nie mogę, nie lubię. Nie będę katować się dietami, będę wstawać rano kiedy mam na to ochotę, będę rozpieszczać moje wnuki, będę wyglądać tak, jak wyglądają starsze panie – zadbane ale naturalne. Bez botoksu i wspomagaczy. Bez oszustwa i udawania. Choćby świat wmawiał mi, że mogę kupić sobie drugą i trzecią młodość, bo przecież sześćdziesiątka to tylko druga czterdziestka…
Kochani, ja chcę mieć 60-kę i więcej! Ja się tego nie wstydzę. Cieszę się,że jest dane mi tyle szczęśliwych lat żyć!!!

Bez szlifu i botoksu 🙂 🙂

BACK

Dodaj komentarz