Pierwsze przyjaźnie

2/‎17/‎2021
Przyjaźnie to związki między ludźmi – różnego rodzaju. To sentymenty, wspomnienia – dobre i czasem nie do końca.. Przyjaźnie przewijają się przez całe nasze życie choć często nawet nie nazywamy tych uczuć przyjaźnią.
Kiedy byłam małą 7-letnią dziewczynką i zaczęłam chodzić do pierwszej klasy szkoły podstawowej nr 2 w Krakowie nauczycielka posadziła mnie w ławce z dziewczynką o imieniu Hania. Pamiętam nawet jej nazwisko. I bramę, w której mieszkała niedaleko mnie, na sąsiedniej ulicy. Niemal od pierwszego dnia byłyśmy jak papużki-nierozłączki. Do szkoły razem, na przerwach razem, ze szkoły razem. Nasze mamy szybko poznały się i chyba były zadowolone z tej pierwszej dziecięcej przyjaźni. Ja nigdy nie chodziłam do przedszkola, zawsze zazdrościłam dzieciom, które na podwórku czy na krakowskich plantach znały się. Ja zapoznawałam się z nimi podczas zabawy, ale zawsze byłam spoza “kręgu”. Dopóki nie poznałam Hani. Nagle i ja miałam kogoś kto należał do mnie! Aż tu na dwa- trzy miesiące przed zakończeniem roku szkolnego gruchnęła wiadomość, że od nowego roku szkolnego otwierają nowa szkołę (właściwie to był stary budynek odremontowany i przystosowany do potrzeb szkoły podstawowej. I rodzice dostali zawiadomienie, które ulice będą od września przynależały do nowej szkoły a które pozostaną w 2-ce. No i los okazał się okrutny.. Hania miała być w szkole nr. 94 (czy ja dobrze pamiętam??) a ja pozostawałam w szkole nr. 2. Nawet nie potraficie sobie wyobrazić jaka to była dla nas obu rozpacz! Płakałyśmy w każdym momencie, nie mogłyśmy się rozstać przez całe dnie. Nasze mamy próbowały przenieść ktorąś z nas do nowej szkoły albo pozostawić nas obie w starej. Nic nie dało się zrobić.
Nadeszly wakacje. Spotykałyśmy się jeszcz troche, rodzice obiecywali, że na pewno będziemy mogły spędzać czas wspólnie poza szkołą. Cierpiałyśmy obie. A potem.. jak to dzieci – w mojej szkole zmienili układ klas, przyszły nowe dzieci, nowe koleżanki. Usiadłam w ławce z Martą i.. miałam już nową serdeczną przyjaciółkę! I słońce znów zaświeciło i było dobrze, bo był bliski człowiek obok mnie. A potem byla Magda i Ewa i Grażyna i tak podstawówka minęła budując ciepłe i różne relacje.
A obok pojawił się nowy rozdział życia. Ktoś wciągnął mnie do drużyny zuchowej “Szarotki” Miałam szary mundurek harcerski, białą chustę z szafirową szarotką i śliczny szafirowy kapelusik z naszywaną białą szarotką.

Byłam w trzeciej klasie. Od tego momentu zaczęła się długa piękna historia przyjaźni i związków, które ukształtowały mnie pod wieloma względami na całe życie. Historia która, można powiedzieć .. poniekąd wciąż trwa, bo to po wielu wielu latach doświadczeń, przeżyć, sentymentów narodziła się przyjaźń i miłość, która trwa do dziś. Narodziła się moja rodzina..


BACK

Dodaj komentarz