2026
Kolejny rok minął bezpowrotnie. Był dla mnie trudny i bolesny. Kłopoty zdrowotne ciągnęły się niemal od pierwszego do ostatniego miesiąca.
Nowy 2026 Rok musi być lepszy! Nie chcę powiedzieć “żeby nie był gorszy niż poprzedni”. Głośno i z pełną nadzieją wołam, że będzie lepszy!
Mój blog kolejny raz został “”uwieczniony” – 2024 ma swoje wydanie, a ja wielką frajdę, że mam na półce czwarty tom “Małgośki”. Wszystko dzięki moim kochanym wydawcom – Mężowi i Ani – niestrudzonej reżyserce kolejnej wizji książkowej.
A ja – choć coraz trudniej z pamięcią, organizacją czasu, pomysłami – przymierzam się do kolejnego roku moich blogowych rozważań.
Mam nadzieję, że ten rok przyniesie mi więcej ruchliwości po świecie, więcej przygód i bezbolesnych dni. Każdy dzień przynosi nowe inspiracje. Myślcie co chcecie, ale naprawdę łatwiej jest pisać, gdy nie boli kolano, gdy nie trzeba łykać kolejnych leków przeciwbólowych. Budzenie się w dobrej formie fizycznej doceniamy dopiero wtedy, gdy naprawdę nic nas nie strzyka, nie łamie, nie uwiera.
Hej, ho!! – do pracy by się szło! “ Praca, która wynika nie z koniecznych planów, a z radości robienia tego, co się lubi,- to jest COŚ!
Co mi przyniosą nowe dni 2026 roku? Nie wiem. Ani ja, ani ty. Wszystko, co wydarzy się za chwilę, za dzień czy za miesiąc, będzie dla każdego z nas niespodzianką. Niektórzy mówią, że nie lubią niespodzianek. Lepiej wiedzieć, zaplanować, kontrolować…
Myślę, że i ja tak kiedyś myślałam. Dziś wiem, że margines niewiedzy jest bardzo ważny. “Życia nie oszukasz” .
Nieustająca kontrola przyszłości często “nie wypala”. Życie musi mieć swój własny “wentyl bezpieczeństwa”. Miejsce na szaleństwo, na podejmowanie niepewnych decyzji, na ryzyko i oczekiwanie, co z tego wyjdzie..
Nie jest łatwo nauczyć się takiej filozofii… Chyba, że się z nią urodzimy 😄.
Gdy myślę o zbliżającej się przyszłości, to zgadzam się z Magdą Umer, że “Życie jest moim ulubionym nałogiem” . I jeszcze: ”Jestem osobą smutno-wesołą. Momentami nawet ocieram się o szczęście!”. A to szczęście jest takie różne, ma tyle osobistego wizerunku.
I z tym przesłaniem, zapożyczonym od Magdy Umer, wkraczam w rok 2026 – z koszem pełnym wymarzonych oczekiwań, cichych marzeń i “kopania w tyłek” wszystkiego, co mi stoi na drodze do “ocierania się o szczęście”..
Bądźcie ze mną! W moim blogu też…
Bo – jak napisała kiedyś moja ukochana A. Osiecka:
… „Niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale!”
…„A to życie zachodu jest warte!”
Małgośka
